Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do aktualności (2126)

Wieczór azjatycki w Krakowie


31-05-2010

Klub Podróżników "Śródziemie" oraz Azjatyckie Koło Naukowe UEK zapraszają na wieczór azjatycki - dzisiaj, godz. 19.00.

W programie:
> Ela Sermet "Słodko-kwasny smak Indochin" (od godz. 19:00)
> Jacek Płonczyński "W stronę Tybetu - Dolina Spiti, Tybet Zachodni (Indie)" (od godz. 20:00, po przerwie)


Klub Podróżników "Śródziemie" Kraków pl. Wszystkich Świętych 8


Ela Sermet:
Po studiach stwierdziłam, że trzeba jakoś dobrze zainwestować wszystkie oszczędności, a że była promocja to kupiłam bilet do Azji. Spędziłam tam ponad 2 miesiące, zjechałam 5 krajów, podróżując z napotkanymi ludźmi i wykorzystując wszelkie środki transportu - od samolotu po słonie. Z otwartym umysłem i aparatem w ręce wyruszyłam szukać tego uczucia swobody i kompletnego wyzwolenia. Chciałam poczuć Smak Azji.

Chciałam zwiedzać, poznawać ludzi, kulturę, być wolna, nie myśleć o tym co będzie jutro ale cieszyć się tym co jest teraz - chłonąć atmosferę miejsca, robić spontaniczne rzeczy i nie bać się bycia trochę szalonym - poczuć że moja dusza się raduje.

Jacek Płonczyński:
Dolina Spiti
Za dolnym przełomem rzeki Spiti czeka najbardziej emocjonujący odcinek drogi - pokonanie wielkiego osuwiska długości około 1,5 km na wysokości około 3700 m. Powstało ono jesienią 2003 r., niszcząc doszczętnie drogę pomiędzy Chango (3658 m) a Sumdo (3230 m). Mamy szczęście, bo tego dnia osuwisko jest przejezdne, więc szybko dojeżdżamy do ostatniego check-point w przygranicznym Sumdo. Stąd tylko 17 km jest do chińskiego Kaurik. Lecz my jedziemy do leżącej w sercu Spiti wioski Tabo.

W Tabo (3050 m), tuż obok zespołu tysiącletnich klasztorów tybetańskich, znajduje się dom gościnny prowadzony przez sympatycznych mnichów buddyjskich. Będzie on naszą bazą do wypadów w wyższe części doliny. Zwiedzamy zespół klasztorny (9 gomp i 23 czorteny), spotykamy niezwykle przyjaznych Tybetańczyków, kosztujemy tybetańskie potrawy - pierożki momo, zupę tukpę, chouminy i inne przysmaki. W przyklasztornym hoteliku ciągle brakuje prądu i wody. Jesteśmy przecież na krańcu świata, w "zapomnianej części Tybetu", jak mówi Marek Kalmus - znany tybetolog z Krakowa.

Potem odwiedzamy obecną stolicę Spiti - Kazę (3600 m), następnie rewelacyjnie położony nad doliną klasztor Key Gompa (4116 m) i najwyżej w dolinie leżącą wioskę - Kibber (4205 m), gdzie już da się odczuć wysokość.

Z Tabo ruszamy do przepięknej, wysokogórskiej doliny Pin, bocznego odgałęzienia doliny Spiti. Odwiedzamy także położoną na zlepieńcowatym zboczu wieś Dunkar - dawną stolicę Spiti.

W drodze powrotnej ze Spiti ponownie pokonujemy osuwisko - tym razem jest naprawdę niebezpiecznie, żlebami płynie kamienno-błotna masa, po zboczu toczą się kamienie i głazy. Oczekiwanie na przejazd trwa pięć godzin, pomimo prób nie udaje się kierowcy pokonać osuwiska, jeep grzęźnie w błocie, musi wycofać się. Wreszcie wyskakujemy z wozu i pieszo, uważnie bacząc na lecące kamienie, przekraczamy osuwisko. Naszego jeepa przeciąga buldożer. Odprężeni nocujemy w niezmienionym od średniowiecza Nako (3662 m). Widoki z Nako na lodowcowe szczyty na granicy z Chinami - Shilla (7026 m) i Leo Purgial (6727 m), pozostaną na pewno na zawsze w pamięci.

foto: materiały prasowe

Komentujesz: Wieczór azjatycki w Krakowie

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie