Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do aktualności (2126)

Śnięte ryby w jeziorze Słupeckim


 31-03-2010


Jezioro Słupeckie to spory, bo liczący ponad 260 hektarów, zbiornik zaporowy leżący w centrum Wielkopolski, nieopodal Konina. Wśród wędkarzy cieszył się opinią rybnego, gwarantującego udany połów. Ostatniej zimy jednak doszło tam do prawdziwego spustoszenia.


Utworzony ze spiętrzenia rzeki Meszna zbiornik, cieszył się od dziesięcioleci powodzeniem wśród wędkarzy, nie tylko z Wielkopolski. Duża populacja leszcza i sandacza oraz występujące powszechnie grube węgorze były głównymi wędkarskimi atutami zbiornika. Można było również zapolować na grubego karpia, suma czy amura. Jednym słowem była to woda rybna i dająca wędkarzowi wiele możliwości.


Niestety na jeziorze Słupeckim doszło tej zimy do prawdziwej katastrofy ekologicznej. Przyczynę, jak i jej pośrednich i bezpośrednich sprawców, bada już Prokuratura Rejonowa w Słupcy, ponieważ nigdy wcześniej nie doszło tutaj do masowych śnięć ryb. Ryby przekazano do badań, mających na celu ustalenie przyczyny ich masowej zagłady oraz związek z rzekomym zatruciem wody przez nielegalne odpływy kanalizacyjne.

 

Istnieje bowiem przypuszczenie podjęcia błędnych decyzji administracyjnych związanych z projektem renowacji wału, tamy i śluzy znajdujących się na jeziorze. W wyniku tych decyzji wyrażono zgodę, na obniżenie poziomu lustra wody o niemal półtora metra. Jesienią zeszłego roku, gdy ruszyły prace renowacyjne spuszczono z jeziora ponad 1,30 cm. wody. Biorąc pod uwagę, że normalna średnia głębokość tego zbiornika nie przekracza 2,5 m, nagle zrobiło się w nim naprawdę płytko.


Po spuszczeniu takiej ilości wody, trzciny oraz cały pas przybrzeżny jeziora zostały daleko na suchym lądzie, a lustro wody oddaliło się nawet 60 metrów w głąb jeziora. W tej sytuacji ryby musiały opuścić swoje naturalne kryjówki i skupić się w duże ławice na środku zbiornika.


Gdy kilkanaście dni później przyszła prawdziwa zima, jezioro zostało skute grubym na 40 centymetrów lodem. Lód wyznaczył więc kolejną granicę dla ryb, zmuszając je do jeszcze większego zgrupowania się. Wtedy rybom pozostał do dyspozycji zaledwie metr wody w najgłębszych miejscach zbiornika.


Po kilkudziesięciu dniach podjęto pierwsze próby ratowania rybostanu, poprzez wycinanie w lodzie dużych przerębli. Miały one dotlenić wodę i uratować duszące się ryby, okazało się to jednak niemożliwe. Setki ryb wypływało panicznie do przerębli, by zaczerpnąć choć trochę powietrza. Niestety niektóre z nich były już martwe, a inne zbyt słabe, by odpłynąć z powrotem. Duża dawka tlenu atmosferycznego, po długotrwałym niedotlenieniu, okazywała się być dla nich zabójczą.


Niektóre z ryb jak na przykład węgorze, próbowały nawet szukać ratunku wyskakując na lód. Również w występujących naturalnie na jeziorze oparzeliskach torfowych ryby szukały ratunku. Powstały w ten sposób dosłownie cmentarzyska ryb. Wędkarze rozpoczęli więc ich usuwanie i w workach foliowych transportowali je na brzeg, by później przekazać do utylizacji. Zebrano i wywieziono kilka ton ryb.


Wędkarze są zrozpaczeni, zrezygnowani i czują się oszukani. Większość z nich nie opłaci w tym roku kart wędkarskich, bo w jeziorze nie ma już ryb. Każdy z nich zadaje te same pytania: co dalej z jeziorem oraz kto, kiedy i czym zarybi znów tę rybną do niedawna wodę.

 

źródło: PAP/podroze.onet.pl


Komentujesz: Śnięte ryby w jeziorze Słupeckim

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie