Konkurs Wakacyjny Polska Wita - wyniki
Zakończyliśmy Konkurs Wakacyjny Polska Wita! Ku naszej wielkiej uciesze spotkał się on z ogromnym zainteresowaniem. Poza licznymi odpowiedziami na zadawane dwa razy w tygodniu pytania, otrzymaliśmy także całą masę wspaniałych zdjęć oraz nie mniej interesujących prac pisemnych. Wszyscy uczestnicy wykazali się zarówno dużą wiedzą odnośnie zawartości portalu jak również niebywałą kreatywnością przy drugim zadaniu. Poniżej prezentujemy listę zwycięzców wraz z nagrodzonymi pracami. Podobają wam się? Czekamy na komentarze!
Laureaci
I Nagroda - Iwona Piszczek - aparat fotograficzny Olympus E-PL1 KIT,
II Nagroda - Ewelina Łach - aparat fotograficzny Olympus TG-610,
III Nagroda - Łukasz Kamiński - aparat fotograficzny Olympus TG-610,
IV Nagroda - Anna Parzniewska - aparat fotograficzny Olympus VG-120,
V Nagroda - Agata Moskaluk-Grochowicz - aparat fotograficzny Olympus VG-120.
Wyniki tygodniowe >>
Serdecznie gratulujemy zwycięzcom oraz dziękujemy wszystkim za udział w konkursie!
I Nagroda (Nagroda Główna)
Autor zdjęcia: "Pocztówka z Wakacji", fot. Iwona Piszczek
II Nagroda
"Romantyczne lato", fot. Ewelina Łach
IV Nagroda
"Wsiadać płyniemy także pozdrowienia z Piekła (Hel)", fot. Anna Parzniewska
V Nagroda
"Zapora na Łomnicy", fot. Agata Moskaluk-Grochowicz
Nagrodzoną historię z wakacji można przeczytać na kolejnej stronie.
Nagroda III
Moje najlepsze wakacje
Moje najlepsze wakacje, czyli przepiękne Tatry, lęk wysokości i moja miłość.
Na początku lipca 2010 roku postanowiłem wybrać się z moją dziewczyną Karoliną na wakacje w nasze piękne góry Tatry. Zawsze marzyłem o tym jak zdobywam góry, jednak na przeszkodzie zawsze stawał „on” - lęk wysokości. Dom wypoczynkowy znaleźliśmy na Internecie w miejscowości Poronin (ok. 10 km od Zakopanego). Jak się później okazało był to strzał w dziesiątkę miła, rodzinna atmosfera pyszne jedzenie, wieczorne grillowanie, czy początkowy strach Karoliny przed spaniem w drewnianej chatce pamiętam do dziś. W pierwszy dzień ruszyliśmy na Krupówki, a później na Gubałówkę. Była cudowna pogoda, ponieważ były to nasze pierwsze wspólne wakacje spędziliśmy cudowny romantyczny wieczór w góralskiej restauracji i udaliśmy się na odpoczynek. Bardzo wcześnie rano, bo ok. 6.30 ruszyliśmy nad Morskie Oko. Świetna pogoda, cudowne widoki po 3 godzinach zaprowadziły nas nad to piękne jezioro. Karolina była trochę zmęczona jednak zawsze chciałem wyjść na Czarny Staw nad Morskim Okiem. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy, minęliśmy znaki informujące o niedźwiedziach i już za pół godziny byliśmy pod kamiennymi schodkami prowadzącymi na Czarny Staw, w oddali widać było malutki Krzyż. Połowa drogi poszła gładko, problemy i to duże zaczęły się, gdy postanowiliśmy trochę odpocząć i rozglądnąć się na boki. Mój lęk wysokości dał o sobie znać, w ten sposób, panicznie chciałem wracać. Na szczęście moja dziewczyna, chociaż zmęczona postanowiła mi pomóc założyła mi czapkę w ten sposób, że widziałem tylko swoje nogi i tak o to doszliśmy nad cudowny Czarny Staw. Bardzo szczęśliwy, ale trochę zszokowany stałem w miejscu, od którego mój lęk wysokości spadł chyba w przepaść wodospadu obok dużego Krzyża. Miejsce, w którym rozciągają się cudowne widoki na całe Morskie Oko i malutkie uzdrowisko. Bez problemu, bez lęku zeszliśmy nad Morskie Oko.
Następnego dnia rano wyjechaliśmy kolejką na Kasprowy Wierch. Piękne widoki, brak lęku spotęgowały u mnie chęć zdobycia prawdziwego szczytu. W oddali widniał malutki jeszcze krzyż. Ponieważ zawsze fascynowały mnie góry, byłem dobrze przygotowany na taką wyprawę. Udaliśmy się na Kondracką Kopę następnie na Giewont. Droga nie była zbytnio trudna, jedyne, co podniosło mi ciśnienie to łańcuchy prowadzące na szczyt. Nie patrząc w dół bez problemu zdobyliśmy ten szczyt. Szczęśliwy z zdobycia pierwszego szczytu i zapominając o lęku wysokości wróciłem z Karoliną do naszego domu wypoczynkowego, gdzie czekały na nas pyszne naleśniki. Następny dzień minął pod znakiem zakupów, obiecanych Karolinie w zamian za zdobycie szczytu- Giewont. Pamiętam, że byłem bardzo szczęśliwy, nawet kilkugodzinne zakupy, (których nie lubię) nie były dla mnie przeszkodą. Po południu pojechaliśmy do Aquaparku w Zakopanem by odpocząć trochę w wodzie. Następnego dnia rano po śniadaniu pożegnaliśmy się z niezwykle gościnnymi gospodarzami domu wypoczynkowego Salamon i szczęśliwi ruszyliśmy do domu.
Chodź krótkie, bo tylko cztero-dniowe wakacje zmieniły moje życie. Stałem się osobą bardziej odważną, nieuciekającą przed problemami. Góry otworzyły moją duszę, stałem się bardziej czuły dla mojej cudownej dziewczyny. Końcem sierpnia planuję również pojechać na kilka dni w Tatry. Zdobycie najwyższego szczytu Polskich Tatr jest obecnie moim marzeniem, chciałbym zaręczyć się z Karoliną w miejscu gdzie stałem się silniejszy. Chciałbym żeby nasza miłość była równie potężna, jak potęga cudownych, Polskich gór Tatr.
Łukasz Kamiński
Wpisz komentarz
Zamknij to okno