Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (269)

Witaj w Podróży nr 38, październik/listopad 2013

Zwierzę w podróży

Jechać na urlop samemu i zostawić psa lub kota w domu czy wziąć go ze sobą? Niemal każdy, kto ma w domu zwierzę, prędzej czy później stanie przed takim dylematem.

Tekst Zuzanna Csató


Opcja 1
Zostawiasz zwierzaka

W domu
Na czas Twojej nieobecności najlepiej zainstalować w domu kogoś, kto zna zwierzę i niestraszna mu awaria w postaci pogryzionych butów czy kąpieli w błocie. Nie znasz nikogo odpowiedniego? Zatrudnij obcych, ale nie zdawaj się na miłego studenta czy kuzyna sąsiada, który marzy o wolnej chacie. Szukaj profesjonalisty, czyli petsittera. Na stronie www.petsitter.pl znajdziesz kontakt do zwierzęcych niań. Pozostaje tylko wybranie odpowiedniej osoby i podpisanie umowy na usługę (cena i warunki do dogadania). Strona działa od dziewięciu lat, opiekunowie są szkoleni, można więc liczyć na sukces. Nianie znajdziesz również na stronach www.opiekazwierzat.pl czy www.opiekadlabliskich.pl, ale zachowaj ostrożność w wyborze. Każdy, kogo zostawiasz w domu, musi być sprawdzony, i to nie tylko przez Ciebie, lecz także przez zwierzaka! On też musi taką osobę akceptować.
Wyjeżdżając, zostaw opiekunowi prócz zapasu karmy, telefony do weterynarza i do kogoś, kto w razie (odpukaj) nieszczęścia go wspomoże.

U kogoś
Pupila możesz też oddać na przechowanie komuś, kto go zna i lubi. Ale pamiętaj, że zwierzę w obcym miejscu zachowuje się inaczej, dlatego wcześniej kilka razy niech odwiedzi z Tobą tę osobę, zostawi swój zapach, pozna kąty. Jeśli masz bojowego psa, upewnij się, że drzwi w drzwi nie mieszka doberman. Nie zostawiaj nikomu suczki, która właśnie ma cieczkę. Uwaga – często efektem wizyty kota w nieznanym miejscu są obsikane łóżka, więc wraz z kotem daj gospodarzowi płyn odstraszający.
Zastępczego domu szukaj też w internecie, zwłaszcza jeśli masz gekona czy inne nietypowe zwierzę (właściciele tych stworów mają swoje strony). Dobrym wyjściem jest skontaktowanie się z hodowlą, z której zwierzak pochodzi. Czasem (zwykle za opłatą) wezmą „swoje dziecko”, większość z ciekawością zobaczy, co z niego wyrosło.
Oddając ulubieńca, wraz z nim przewieź jego miski, leże, kuwetę, zabawkę. Dołącz własny (niewyprany!) T-shirt, to bezpieczny zapach domu. I nie zapomnij o lekach.

W hotelu
Miejsce najlepiej jest wybrać, pytając znajomych psiarzy lub kociarzy. Można szukać w internecie (np. www.hoteledlapsow.com czy www.toz.pl, zakładka „hotele”) lub u weterynarzy. Każda oferta wymaga jednak sprawdzenia (patrz ramka). Hotele przyjmują zwykle psy i koty, ale jak się poszuka i dogada z właścicielem, to i dla szczurka coś się znajdzie.
Za kota zapłacisz ok. 20 zł za dobę pobytu z wyżywieniem, a za psa do 50 zł dziennie, a kwota zależy od rasy (niebezpieczne więcej) i wielkości.
Ale niech niska cena nie przesądzi o wyborze, zwykle oznacza ona niestety gorsze warunki.


Opcja 2
Jedziesz ze zwierzakiem

Poznaj przepisy
Bywa, że za przygotowania do podróży za granicę ze swoim pupilem trzeba się zabrać nawet osiem miesięcy przed wyjazdem. Dlaczego? Ty możesz nie potrzebować paszportu, ale Twój pies, kot lub fretka – tak (innych zwierząt na szczęście to nie dotyczy). W Unii Europejskiej zasady podróżowania ze zwierzętami są uregulowane jedną dyrektywą, ale każdy kraj ma też własne przepisy, dlatego skontaktuj się z ambasadami państw, w których będziesz (nawet przejazdem). Podadzą Ci swoje wymagania i odpowiedzą na wątpliwości (zachowaj e-maile, mogą się przydać). Poprzez portale społecznościowe nawiąż kontakt z osobami, które taką podróż mają za sobą. Ich doświadczenia są bezcenne.

W taki sposób zbierzesz cenne informacje i dowiesz się np. że: jeśli do Belgii wieziesz gołębia, trzy tygodnie przed wyjazdem musisz zaszczepić go przeciwko paramyksowirozie; Cypr nie wpuści zwierzaka, który nie skończył 111 dni; Szwedzi żądają, by fretki szczepić na nosówkę; Francuzi zabraniają osobom prywatnym wwożenia zwierząt naczelnych, a Wielka Brytania i Irlandia nie wpuszczą psów rasy pit bull terrier, tosa, dog argentyński czy fila brasileiro.
Aby być w zgodzie z przepisami, musisz znaleźć weterynarza, który ma prawo wystawić paszport i właściwie zaczipuje zwierzę (listę uprawnionych lekarzy znajdziesz na www.vetpol.org.pl). W gabinecie dostaniesz też szczegółowe wytyczne związane z podróżą.

Dlaczego tak długo i drogo
Załóżmy, że z Burkiem jedziesz do Irlandii. Przy pierwszej wizycie u weterynarza czeka Was czipowanie (spytaj, czy czip spełnia normy), a potem szczepienie przeciwko wściekliźnie. Jeśli najpierw zaszczepisz, dolicz do czasu oczekiwania na wyjazd 21 dni, bo tyle właśnie musi upłynąć od poprzedniego szczepienia, a Burka i tak trzeba będzie zgodnie z przepisami zaszczepić po zaczipowaniu. Uff!
Gdy minie co najmniej miesiąc, uprawnione laboratorium (zostaw tę sprawę weterynarzowi) zrobi psu badanie krwi. Jeśli uzyska on w badaniu miano przeciwciał co najmniej 0,5 IU/ml, jesteście krok do przodu. Teraz znów idź do weterynarza, który wyda „paszport dla zwierząt towarzyszących” i wpisze doń, co trzeba. W tym momencie zacznie się 6-miesięczna kwarantanna, podczas której Burek musi siedzieć w kraju.
24–48 godz. przez wyjazdem Burka musisz odrobaczyć oraz poddać tzw. profilaktyce przeciwkleszczowej, a 24 godz. przed przekroczeniem granicy musi go jeszcze raz zbadać lekarz i podstemplować w jego paszporcie zgodę na wywóz.
To wszystko oczywiście kosztuje, od 250 do nawet 700 zł.


Komentujesz: Zwierzę w podróży

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: zwierzęta, wyprawy podróżnicze


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie