Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (227)

Tekst Anna i Krzysztof Kobus

Z rodziną do Karyntii


Gdy nasze dzieci dorosły do wieku, w którym można już przypiąć narty, postanowiliśmy pojechać do Austrii, by na własne oczy zobaczyć ten narciarski raj. Nie zawiedliśmy się! Austriacy kochają góry i swą pasję przekazują dzieciom. A robią to fantastycznie!


Przede wszystkim nawet w najmniejszym ośrodku narciarskim znajdziemy ruchome chodniki – wyciągi dla najmłodszych. My trafiamy do Innerkrems w Karyntii – kameralnego ośrodka, gdzie dorośli mają do wyboru kilka tras o różnym stopniu trudności, natomiast na dzieci czeka szkółka narciarska. Nasza instruktorka Anne Marie patrzy na 3-letniego Stasia i 5-letniego Michasia i mówi: „Super, idziemy na stok”. Chłopcy pierwszy raz mają na sobie pożyczone na miejscu kaski i narty i widać, że są bardzo dumni, że tak dorośle wyglądają. Dostają też specjalny znaczek ze swoimi imionami do przypięcia do kombinezonu, który do końca pobytu nosili niczym medal. Na stoku miny im nieco rzedną, ale wystarczy kilka zjazdów z Anne Marie, by na buziach znowu pojawił się uśmiech dumy. Za to następnego dnia – pełnia szczęścia, gdyż dostali gumowe kółka i zjeżdżali, udając samochodziki! W nagrodę za postępy w nauce razem wjeżdżamy na szczyt Grünleitennock (2128 m n.p.m.). Jest przepiękne słońce, wokół fantastyczne panoramy. Aż chce się tu pozostać na dłużej!


Na dachu

Miejscem w Karyntii, którego nie wolno ominąć, jest lodowiec Mölltal (Mölltaler Gletscher), na który wjeżdża się... kolejką wewnątrz góry! Najdłuższą na świecie, która blisko 5 kilometrów drogi pokonuje w kilka minut! Wysiadamy na wysokości 2230 m n.p.m. i pierwsze, co widzimy, to... pingwin! Pingwin Bodo jest maskotką tutejszych szkółek narciarskich i naprawdę uczy dzieci jeździć! Moi chłopcy patrzą jak urzeczeni, gdy pingwin, jadąc na nartach, pokazuje dzieciom, jak mają trzymać dłonie na kolanach. Taką lekcję od razu się pamięta!


W budynku jest sala do odpoczynku dla dzieci: co jakiś czas robi się przerwę w nauce, wydaje batoniki i picie, po czym z nowymi siłami rusza na stok. Niedaleko wytyczono piękną trasę dla narciarzy biegowych, zaś kto chce zobaczyć jeszcze bardziej spektakularne widoki, może pojechać godnolami na wysokość 2800 metrów, by podziwiać panoramę. Wjazd na szczyt Schareck (3122 m n.p.m.) z kolei zarezerwowany jest tylko dla narciarzy, bo dojazd do tej stacji odbywa się nartostradą. Za to zjazd z samej góry musi być bajkowy! Stąd niedaleko już do góry Grossglockner, nazywanej dachem Austrii – widać z niej aż 40 szczytów o wysokości ponad trzech tysięcy metrów!


Ale Austria to nie tylko narty: nieopodal warto odwiedzić ciekawą stacją badawczą BIOS w Mallnitz będącą Centrum Edukacyjnym Parku Narodowego Wysokie Taury. Jej wnętrze wygląda niczym nowoczesne laboratorium pozwalające w atrakcyjny sposób poznać otaczający nas świat. Kto chciałby zrozumieć zasady unoszenia się w powietrzu, obejrzeć oko krowy od środka lub zrobić bańkę mydlaną wielkości człowieka, musi tu zajrzeć!


Sznycle i zamki

Aby poznać Austrię, koniecznie trzeba odwiedzić stylowe gospody (są zarówno w miasteczkach, jak i na trasach, gdzie docierają wyciągi i narciarze). Warto w nich spróbować pysznych sznycli, wędzonej szynki podawanej na desce, grzanego piwa i gorącej czekolady. Po nartach warto wpaść do pobliskiego Villach, gdzie czekają rzymskie termy. Kąpiel w gorących źródłach (Warmbad) z widokiem na ośnieżone szczyty to relaks dla ciała i ducha.


A może powrót do dziecięcych pasji? W Spittal an der Drau zobaczymy największą w Austrii makietę miasta z pociągami, natomiast w Gmünd czeka... muzeum Porsche. To nie lada gratka dla fanów motoryzacji. Zgromadzono tu unikatowe samochody: od drewnianych modeli poprzez najpopularniejsze 911 aż do 917 startującej w wyścigach Le Mans. Co ciekawe, pierwszy model Porsche powstał w... tartaku, właśnie w Gmünd!


W austriackim krajobrazie znajdziemy też przepiękne zamki: koniecznie warto zobaczyć średniowieczny Hohenwerfen w Werfen (droga na Salzburg). Wznoszący się na stromej skale, przypomina ilustrację do baśni o dzielnych rycerzach i groźnych smokach. Jeśli zatem marzy ci się fantastyczny wyjazd nie tylko na narty: Austria czeka!


Karyntia

To najdalej na południe wysunięty kraj związkowy Austrii. Łączna długość alpejskich tras wynosi tu 1031 kilometrów. Karnet narciarski TopSkiPass Kärnten & Osttirol – ważny w 34 regionach, obejmujący 289 wyciągów – pozwoli poczuć absolutną wolność podczas planowania codziennych tras. Karyntia jest też idealnym miejscem dla narciarzy biegowych (1200 kilometrów przetartych tras), piechurów i miłośników jazdy na łyżwach. Więcej informacji: www.karyntia.pl.


Komentujesz: Z rodziną do Karyntii

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: narty, narciarstwo, kobus, karyntia, austria


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


  • Filip-Golarz

    Może masz rację ale zauważ, że przy tego typu treściach granica pomiędzy suchymi informacjami, a treścią reklamową jest bardzo cienka... tak mi się przynajmniej wydaje :)

    Filip-Golarz

  • Aldona_T

    No właśnie takie mało szczegółowe. Mogę znaleźć wolne pokoje, przekierować się na stronę hotelu, dodać wyżywienie, dojazd, instruktora i skipasy plus wszystkie bilety wstępów....

    Aldona_T

  • Filip-Golarz

    Aldona, szczegółowe informacje znajdziesz w linku, który umieszczono pod artykułem, www.karyntia.pl :)

    Filip-Golarz

  • Aldona_T

    Ciekawa propozycja, interesujący artykuł. Brakuje mi jednak podstawowej informacji- jaki jest koszt takiego rodzinnego wyjazdu?

    Aldona_T

Zgłoś nadużycie

Skomentuj artykuł