Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (227)

W powstańczej Warszawie



Światowy poziom, najlepsze w Polsce, nowoczesne, przyciągające jak magnes, magiczne – określenia, które pojawiają się jako odzew na hasło: „Muzeum Powstania Warszawskiego”, można długo mnożyć. Postanowiliśmy sprawdzić, w czym tkwi tajemnica jego sukcesu


Tekst: Paweł Michalczyk


Pierwsze wrażenie rzeczywiście zaskakuje. Chyba niewiele osób spodziewa się, że pod surową, industrialną fasadą byłej elektrowni tramwajowej kryje się takie wnętrze. Już sama szatnia i przedsionek wprowadzają nas w stosowną atmosferę. Są właściwie częścią ekspozycji, dają przedsmak tego, co czeka nas za chwilę. Wchodzimy do środka. I czujemy, jakby czas się cofnął. Jesteśmy w samym środku okupowanej Warszawy. Lekki półmrok, z którego punktowe oświetlenie wydobywa poszczególne eksponaty, jakieś bliżej niezidentyfikowane rytmiczne dudnienie i – nagle – ogłuszający dźwięk nadlatującego bombowca i przytłaczający huk walących się murów bombardowanej Warszawy. To się nazywa wielkie wejście! Lekcja z Hitchcocka odrobiona: najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko narasta.

Serce muzeum
Ruszamy w niezapomnianą podróż, podczas której będziemy mogli odtworzyć poszczególne etapy powstania, jego najbardziej dramatyczne i tragiczne momenty. Na parterze przedstawiono czas okupacji i sam wybuch powstania. Możemy przez moment poczuć atmosferę okupowanej Warszawy. Dobitnie przypominają nam o tym napisy „Nur für Deutsche” i tablice ze zmienionymi nazwami ulic, oficjalne obwieszczenia okupanta wiszące na ścianach i odezwy państwa podziemnego do mieszkańców stolicy. Są ślady niemieckiego terroru – bolesne wspomnienie mordu w Palmirach, więzienia na Pawiaku, żydowskiego getta. W miejscach upamiętniających te najbardziej tragiczne momenty napisy: „Uwaga, drastyczne sceny”. Trudno pozostać obojętnym.
Odkrywam też tajemnicę tego dziwnego głuchego dudnienia! Wydobywa się z ogromnego monumentu – „serca” muzeum, bijącego dla tych, którzy walczyli w powstaniu, będącego symbolem pamięci. Warto zbliżyć do niego ucho, przyłożyć do jednej z dziur po kuli, którymi jest naszpikowany. Zamknięto tu odgłosy powstańczej Warszawy – komunikaty radiostacji „Błyskawica”, pieśni, modlitwy.
To charakterystyczne dla tego miejsca. Od samego początku warto uważnie się rozglądać – zaglądać w każdą dziurę, szperać, szukać, oglądać archiwalne filmy, słuchać wspomnień powstańców. I zbierać kartki z kalendarza, które znaczą trasę zwiedzania. Skompletowanie wszystkich to dla wielu punkt honoru! A nie jest to wcale takie banalnie łatwe. Podobnie jak obejrzenie wszystkich eksponatów.
Niektóre są ukryte tak, jakbyśmy wcale nie mieli ich odnaleźć, jakby miały pozostać ukryte. – To celowy zabieg – mówi Jan Ołdakowski, dyrektor muzeum. – Chcieliśmy, żeby do muzeum było po co wracać, żeby prowokowało do szukania, dawało możliwość wciąż nowego odkrywania. I już wiem, że tak będzie. Czuję, że w trakcie jednej wizyty wszystkiego zobaczyć się nie da. Idziemy dalej.


Lot nad Warszawą
Przed nami najbardziej optymistyczna, jeżeli w ogóle możemy ją tak określić, część ekspozycji. Godzina „W”, wybuch powstania. Możemy poczuć radość i nadzieję warszawskich ulic – polskie flagi na niemieckim bunkrze, powstańcze opaski, zegar ustawiony na godzinę 17.00. Trudno jednak zatrzymać się w jednym miejscu na dłużej, gdy przed nami jeszcze tyle do obejrzenia, w tym chyba te najbardziej „medialne” atrakcje: wiszące tuż nad głowami zwiedzających ogromne cielsko Liberatora, prawdziwe kino i trochę bardziej sztuczne, ale nie mniej klaustrofobiczne kanały. Wszystkiego trzeba spróbować, choć przez chwilę. Przysiąść na moment w salce kinowej, żeby obejrzeć archiwalne filmy, i przejść się kanałem (tu uwaga – dla miłośników dużych, otwartych, jasnych przestrzeni może to być bardzo traumatyczne przeżycie). Tylko Liberatora można podziwiać z zewnątrz i niejako na odległość. Muzeum zdążyło już nas na tyle rozpuścić, że czujemy mały zawód, że nie możemy wejść do środka. Jest jednak dobra wiadmość! Już niebawem się to zmieni. Wewnątrz samolotu znajdzie się kolejna salka kinowa, w której będą wyświetlane archiwalne filmy z przelotu nad zniszczoną Warszawą. Obstawiam, że wiele osób przyjdzie do muzeum ponownie tylko w tym celu, żeby sprawdzić na własnej skórze, jak to jest lecieć Liberatorem.


Komentujesz: W powstańczej Warszawie

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: warszawa, muzeum pw, powstanie


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


  • daryjka

    piękne muzeum. Chyba najlepsze jakie kiedykolwiek odwiedziłam. Polecam bardzo serdecznie dla młodych jak i dla starszego grona zainteresowanych.

    daryjka

  • miraflet

    Najlepsze muzeum w jakim kiedykolwiek byłam. Będąc tam przeniosłam się w ówczesne czasy. Serdecznie polecam. Myślę, że każdy miłośnik historii i naszego kraju nie będzie zawiedziony.

    miraflet

  • thor001

    muzeum warte odwiedzenia. Takie placówki zawsze kojarzyły się zawsze ludziom z filcowymi kapciami, zakazem biegania, głośnego mówienia, fotografowania i najlepiej oddychania. Ogólnie atmosfera...

    thor001

  • rafaln

    Brakowało mi tylko filcowych kapci. Fakt, że w tym miejscu wykorzystuje się chyba wszystke współczesne techniki prezentacji nie zmienia dla mnie tego, że wszystko jest sztuczne. Czuje się, że...

    rafaln

  • anulka_17_20

    Zgadzam się z moimi poprzednikami. Miejsce niesamowite. Najciekawsze muzeum w jakim dotychczas byłam. Atmosfera jaka utworzona jest przez ekspozycję robi piorunujące wrażenie, każdy kto ma...

    anulka_17_20

  • maciejmn1

    Zdecydowanie polecam muzeum PW. Taka wycieczka to silny ładunek emocjonalny. Zgromadzone eksponaty i prezentacje robią ogromne wrażenie i skłaniają do refleksji.

    maciejmn1

  • matic902

    Zadaniem uczestników będzie wykonanie techniką rysunku pejzażu wsi, czyli wybranego fragmentu ekspozycji lub pojedynczego elementu natury ze zwróceniem uwagi na detale. Konkurs rozpocznie się o...

    matic902

  • Malyszrules

    Polecam muzem, warto obejrzeć, jak ktoś planuje jakiś wyjazd na wakacje to czemu nie tam. Miasta takie same jak wszystkie inne tylko że tu jeszcze jest dobre muzeum. Warto zobaczyc. Jak ktoś...

    Malyszrules

  • marcinka07

    Muzeum z prawdziwego zdarzenia - tętniące życiem, interesujące, można chodzić godzinami, czuć powstańczą atmosferę i nie nudzić się ani przez chwilę. Stale dodawane są nowe eksponaty....

    marcinka07

  • jerzypluta

    Kto jeszcze w tym muzeum nie był niech jak najszybciej się pakuje i jedzie do Warszawy!!! Dużo ciekawych multimedialnych prezentacji, oryginalnych eksponatów z tamtych czasów, wszystkiego można...

    jerzypluta

Zgłoś nadużycie

Skomentuj artykuł