Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (227)

Tekst: Daniel Klawczyński

Teneryfa, jakiej nie znacie


Leżąca u wybrzeża Afryki Teneryfa kojarzy się z masową turystyką dla wygodnych, piaszczystymi plażami i nadmorskimi promenadami. A jednak bez trudu znajdziemy tu także coś dla bardziej aktywnych podróżników.

Tekst Daniel Klawczyński


Była połowa lutego, czas, kiedy najbardziej naprzykrza się zima. Stęskniony za wycieczkami rowerowymi i skuszony obietnicą doskonałej pogody, nie oponuję, gdy koledzy rzucają hasło wyjazdu na Teneryfę. O tej porze roku temperatura oscyluje tam w granicach 23 stopni Celsjusza (a w ciągu całego roku rzadko spada poniżej 20). Wartości w sam raz dla aktywnego spędzania czasu. No właśnie, bo Teneryfa to nie tylko woda, plaże i wygrzewający się w słońcu turyści. Można tu przemierzać pieszo kilometry dróg i szlaków, jeździć na rowerze (znajdzie się coś dla miłośników zarówno wyzwań górskich, jak i wybornych tras szosowych), a także nurkować. Jedno jest pewne – to całoroczne eldorado dla każdego, kto lubi w czasie urlopu porządnie się zmęczyć. Tym razem wyjątkowo wybieramy ofertę jednego z biur podróży obejmującą przelot oraz hotel z wyżywieniem. Powód jest prozaiczny – we własnym zakresie nie udałoby się zorganizować tej wycieczki taniej.

To, co najbardziej wartościowe, jak zwykle jest ukryte. By to zrozumieć, wystarczy przenieść się z plaży kilka kilometrów w głąb lądu. Czekają tu górskie szlaki, błoga cisza i spokój. O wybitnie górskim charakterze wyspy przekonujemy się już podczas lądowania. Sponad chmur wita nas potężny, liczący 3718 m n.p.m. wulkaniczny wierzchołek Pico del Teide, któremu wyspa zawdzięcza swe powstanie i nazwę. W języku Guanczów, przedkolonialnych mieszkańców Wysp Kanaryjskich, „Tenerife” oznacza bowiem Białą Górę. Kolos dzieli ten skrawek ziemi na dwie części: słoneczne południe dla turystów spod znaku all-inclusive oraz bardziej wilgotną, ale i ciekawszą eksploracyjnie północ. My jako cel tygodniowej wizyty na wyspie wybieramy oczywiście rozległe zbocza wulkanu wraz z sąsiednim masywem Anaga.


Wędrówka po kraterze

Eksplorację kanaryjskiej perły zaczynamy od wypadu do Parku Narodowego del Teide, który zaczyna się od pułapu prawie 2000 m n.p.m. Aby tam dotrzeć z położonego nad oceanem Playa de las Américas, gdzie zostaliśmy zakwaterowani, korzystamy ze świetnego i taniego rozwiązania, jakim są autobusy miejskie. Ich pojemne bagażniki mieszczą nawet do kilkunastu rowerów. Jedziemy aż do samej kaldery – płaskowyżu utworzonego ze starego krateru. Ogromny amfiteatr z zastygłej lawy powstał w wyniku potężnej eksplozji, która rozerwała szczytową część stożka wulkanicznego. Krater ma obwód około 40 i średnicę 14 kilometrów. Z jego wnętrza wyrastają dwa młodsze i wciąż czynne wulkany: Pico del Teide i niższy Pico Viejo (Chachorra). Czasami zimą, aby ujrzeć ten nietuzinkowy obrazek, trzeba najpierw przebić się przez warstwę chmur zalegającą na wysokości około 1600 m n.p.m. Mar de nubes (morze chmur) – tak na to zjawisko, powstające za sprawą północnych wiatrów niosących wilgotne powietrze znad oceanu, mawiają miejscowi.

Nas witają na miejscu bezchmurne niebo i liczne atrakcje. Do najbardziej znanych należą ciekawe formacje skalne – Roques de Garcia oraz kolorowe skały. Zaopatrzywszy się w pozwolenie, można też powędrować na sam wierzchołek czynnego wulkanu, gdzie czuć ulatniające się opary siarki – święta góra Guanczów swój gniew objawiła ostatnio w 1909 roku. Alternatywą dla wygodnych jest kolejka linowa, której wagoniki docierają w kilka minut na wysokość 3555 m n.p.m.
Po całodniowym rekonesansie kaldery zaczynamy niekończący się zjazd do poziomu morza. Wyobrażacie sobie dwa kilometry różnicy poziomów? Po drodze mijamy w sumie 17 stref roślinności, a krajobraz zmienia się dosłownie z minuty na minutę. Warto też pamiętać, że na wyspie występuje wiele rzadkich, endemicznych gatunków flory. Choć akurat zjazd z prędkością dochodzącą momentami do 70 km/h to nie najlepszy moment, żeby im się przyjrzeć.

Gdy dojeżdżamy do hotelu, jest już zupełnie ciemno, a my padamy z nóg. Kolacja, prysznic i szybko kładziemy się spać, by zregenerować siły na kolejny intensywny dzień.


Komentujesz: Teneryfa, jakiej nie znacie

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: hiszpania, afryka, teneryfa, wyspy kanaryjskie


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie