Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (227)

Tatry, tydzień wśród turni


Noc spędzona w górach to przeżycie niezapomniane, które bardziej zbliża do Tatr niż jakakolwiek jednodniowa wycieczka. Proponujemy kilkudniowy spacer po polskich Tatrach.


::Dzień 1 – przyjeżdżamy do Zakopanego

To nasza ostatnia wizyta w cywilizowanym świecie przed wyprawą, warto więc zjeść porządny posiłek, wypić kawę na Krupówkach i ewentualnie uzupełnić zasoby sprzętowo-prowiantowe. Pamiętajmy, że chodzimy z plecakiem, który powinien być jak najlżejszy. Niezbędnik to: niebawełniana bielizna (grube skarpety trekkingowe!), polarowe spodnie i bluza, dobra przeciwdeszczowa kurtka, nieprzemakalne spodnie, buty za kostkę, parasol (niezastąpiony na łatwiejszych szlakach), termos, trochę jedzenia szturmowego (batony czekoladowe, bakalie), apteczka, folia NRC – na wszelki wypadek, latarka czołowa. I oczywiście mapa (zalaminowana lub w mapniku). Jeśli wcześniej zarezerwujemy sobie miejsca w schroniskach, nie trzeba brać karimaty ani śpiwora. Nie ma też sensu nieść ze sobą jedzenia, wszędzie czeka nieśmiertelna fasolka po bretońsku. Jeśli wszystko mamy, po obiedzie wsiadamy do busa i jedziemy do Doliny Chochołowskiej. Schronisko na Polanie Chochołowskiej dzielą od przystanku dwie godziny marszu. Jeśli jest wcześnie, to możemy przejść się szlakiem papieskim do Doliny Jarząbczej (ok. 2 godz. w obie strony).


::Dzień 2 – jeszcze spacerujemy

Ponieważ plan wycieczki jest dość luźny, mamy czas na odespanie miejskich stresów, zanim wyruszymy na szlak. Ze schroniska cofamy się kawałek w stronę wejścia do doliny, skręcamy na żółty szlak i w 2,5 godz. docieramy przez Iwaniacką Przełęcz do Schroniska na Hali Ornak w Dolinie Kościeliskiej. Tu zostawiamy plecak i idziemy na trzy wycieczki. Najpierw miły spacer nad Smreczyński Staw (czarny szlak, 1 godz. w obie strony), potem kierujemy się do Kir i wchodzimy do jednego z najbardziej magicznych miejsc w Tatrach – Wąwozu Kraków (żółty szlak, 1 godz.). Warto nie wracać do doliny tą samą drogą, lecz wejść drabiną na górę, przejść przez małą jaskinię Smocza Jama i popodziwiać Raptawickie Turnie. Będąc z powrotem w Kościeliskiej, wchodzimy na czerwony szlak (uwaga, jednokierunkowy!), żeby zwiedzić Jaskinię Mylną (1 godz.). Przygoda przednia, ale nie dla osób cierpiących na klaustrofobię. W jaskini nie ma oświetlenia, trzeba mieć latarkę i BARDZO UWAŻNIE szukać oznaczeń szlaku. Jaskinia nie bez powodu nazywa się Mylna i łatwo tu skręcić w złą odnogę.


::Dzień 3 – jest już trochę pod górkę

Zaczynamy spokojnie – spacerkiem po płaskiej i szerokiej Dolinie Kościeliskiej. Dochodzimy do Ścieżki nad Reglami (1 godz.) i opuszczamy ceprostradę, żeby wejść na Przysłop Miętusi
(czarny szlak, 1 godz.), z którego roztaczają się przepiękne widoki na Czerwone Wierchy (o ile akurat ciemne chmury nie wiszą na wysokości nosa). To też miejsce na herbatę i batonika. Z Przysłopu czarnym szlakiem schodzimy do Doliny Małej Łąki i wyruszamy w górę, aby w otoczeniu wapiennych turni wspiąć się na Kondracką Przełęcz (żółty szlak, 2 godz.). Na górze, kiedy już złapiemy oddech, a pot trochę obeschnie, możemy wejść na Giewont, żeby zobaczyć panoramę miasta – do którego wcale nie tęsknimy, bośmy górskimi wędrowcami – około godziny, w zależności od kolejek. Potem z Kondrackiej Przełęczy jeszcze godzina upiornego, katującego kolana zejścia i już jesteśmy w urokliwym, maleńkim schronisku na Polanie Kondratowej. Nie ma co opisywać – noc w Kondratowej to prawdziwa magia. Pamiętajmy tylko, żeby późnym wieczorem pójść na mały spacer i spojrzeć na tę chatynkę z oddali.


::Dzień 4 – zdobywamy pierwszy dwutysięcznik

Na początek coś, co pozwoli spalić kalorie ze śniadania – półtorej godziny podejścia na Przełęcz pod Kopą (zielony szlak). Już stąd widoki są piękne, ale my wypuścimy się jeszcze na Kondracką Kopę, skąd widoki są już superpiękne (czerwony szlak, 0,5 godz.).
Tak oto zdobyliśmy dwutysięcznik (dokładnie 2005 m) i pełni zapału możemy przejść granią na Kasprowy Wierch (czerwony szlak, 2 godz.). Jest tu nieprzyjemnie, industrialnie i tłoczno, za to są popielniczki, więc po przerwie na papieroska ruszamy dalej czerwonym szlakiem, bijemy kolejny rekord wysokości (Beskid, 2012 m) i w pół godziny dochodzimy do przełęczy Liliowe, z której schodzimy zielonym szlakiem i dochodzimy w godzinę do Murowańca. Zostawiamy plecak, jemy racuchy (obowiązkowe!) i wybieramy się jeszcze na spacerek niebieskim szlakiem na Przełęcz Między Kopami (1 godz. w obie strony). Tam możemy usiąść na ławce i z drżeniem serca spojrzeć
na postrzępione granitowe szczyty – nasze jutrzejsze szlaki.
Na odwagę i na zakwasy wypijamy jeszcze herbatę.


Komentujesz: Tatry, tydzień wśród turni

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: wycieczka, tatry, spacer


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie