Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (255)

Witaj w Podróży nr 38, październik/listopad 2013

Smaki ulic świata


Najlepsze restauracje mogą kusić gwiazdkami Michelina i innymi bardziej lub mniej prestiżowymi wyróżnieniami. Jednak żadna z nich nigdy nie będzie tak zachwycać ani nie przyciągnie tylu turystów, co dobre i sprawdzone jedzenie ulicy, czyli street food.

Tekst Marta Drelich

Tanie, proste i natychmiast gotowe do jedzenia. Choć pod wieloma względami taki opis street foodu może przypominać fast food, to nie jest to samo. Hamburger z frytkami i colą w każdym miejscu na świecie smakuje identycznie. Street food wszędzie smakuje inaczej, ale zawsze jest esencją lokalnej kultury kulinarnej. To właśnie czyni z niego znakomity cel podróży dla tych, którzy są żądni wrażeń i emocji dla podniebienia. Oto krótki i subiektywny przegląd miejsc, w których uliczne jedzenie jest nie mniej słynne niż zabytki.

Bangkok, Tajlandia
To z pewnością mogłaby być stolica światowego street foodu. Znajdziemy tu to, co w Azji najlepsze – jedzenie wyjątkowo smaczne i tanie. Posiłki są sprzedawane ze specjalnych wózków niemal na każdym rogu ulicy, a liczba wariacji z ryżu, curry, mięsa albo warzyw przechodzi kulinarną wyobraźnię Europejczyka. Szacuje się, że w Bangkoku działa ok. 12 tys. mobilnych stoisk z jedzeniem. Ale tylko 8,4 tys. ma oficjalne licencje. Te miejsca są oznaczone naklejkami uśmiechniętego talerza i napisem clean food – good taste. Będąc w stolicy Tajlandii, warto też znaleźć chwilę, żeby odwiedzić miejscowy bazar. Jedzenie tam sprzedawane jest o niebo lepsze niż to, którego możemy spróbować w tajskich restauracjach w Polsce. Dość wymienić takie specjały jak pad see ew – smażony makaron ryżowy z warzywami, som tum gai yang – pikantna sałatka z papai i kurczaka czy khanom jeen – makaron ryżowy z curry. Warto też spróbować suszonego mięsa wieprzowego, które można popić cha yen – mrożoną herbatą ze słodkim skondensowanym mlekiem, anyżem i nasionami tamaryndowca. Dla tych, którzy wolą jeść na słodko, jest khao niew mamuang – kleisty ryż z mango lub khanom khrok – słodki pudding kokosowy. Lepiej za to unikać som tum z małymi, czarnymi krabami, które często są wyławiane z zanieczyszczonych kanałów.

Hongkong, Chiny
Tu można znaleźć wszystko i z tego właśnie słynie to miasto. Zupa z węża? Proszę bardzo. A może specjał ze śmierdzącego tofu? Twój nos na pewno poprowadzi Cię prosto do niego. Dawniej najlepsze jedzenie sprzedawano w tzw. dai pai dong. Ten rodzaj ulicznych stoisk był niezwykle popularny do 1980 r., kiedy to zaostrzyły się przepisy dla ulicznych sprzedawców. Dziś jest ich znacznie mniej – szacuje się, że ok. 30. Za to kupowane w nich jedzenie jest o wiele bezpieczniejsze. Najwięcej stoisk w starym stylu można znaleźć na ulicy Yiu Tung, w dzielnicy Kowloon. Na szczęście kulinarne tradycje Hongkongu wciąż są żywe na targach, w centrach kulinarnych i mniejszych restauracjach. Co ciekawe, jedno z miejsc serwujących street food zostało odnotowane w przewodniku Michelina i zdobyło jedną gwiazdkę. To wyjątkowe wyróżnienie, biorąc pod uwagę, że do przewodnika trafiają głównie miejsca ekskluzywne i raczej drogie. Wybór padł na Tim Ho Wan (dzielnica Sham Shui Po), słynące ze znakomitych pierożków gotowanych na parze lub smażonych w głębokim tłuszczu. Warto tam też spróbować char siu bao – bułeczek z grillowaną wieprzowiną, która jest popisowym daniem w tej knajpce. A co jeszcze zamawiać w Hongkongu? Makaron Wonton, pieczoną gęś, grillowaną wieprzowinę oraz gai dan jai – specjalne wafle w kształcie jajka. Dla bezpieczeństwa własnego żołądka lepiej zrezygnować z dań ze skorupiaków.

Meksyk, Meksyk
Wyjątkowe. Tak można opisać uliczne jedzenie w Meksyku. Znaleźć tam można nie setki, a tysiące stoisk, które serwują wszelkie możliwe posiłki: śniadania, obiady, kolacje i desery. Smacznie można zjeść m.in. na placu Zócalo albo w pobliżu Colonia Roma. Najpopularniejszym daniem jest tacos al pastor – cienko pokrojona wieprzowina, pieczona w sosie chili, podawana z posiekaną cebulą i kolendrą, zawinięta w małą tortillę. Warto spróbować też takich przysmaków, jak tlacoyo – kukurydziany chlebek z fasolą i serem, quesadilla z kwiatami kabaczka oraz rajas – duszone papryczki i cebulki.

Marrakesz, Maroko
Sercem Marrakeszu i kolebką lokalnej kultury street food jest Dżamaa al-Fina: targ położony w centralnym punkcie miasta. W nocy, kiedy upał nie daje się już we znaki, rozstawia się tam setki stoisk z jedzeniem. To prawdziwa uczta. I raj dla poszukiwaczy kulinarnych przygód – można np. spróbować dania z głowy owcy. Ktoś chętny? Dla tradycjonalistów jednak też coś się znajdzie: smażony bakłażan, dania na bazie kuskusu lub tradycyjny tadżin z warzywami, rybą lub mięsem. A może macie ochotę na wolno pieczoną jagnięcinę, tzw. mechoui, albo zupę fasolową harira? Warto spróbować wszystkiego. Albo prawie wszystkiego, bo na pewno lepiej powstrzymać się od ryb i owoców morza, które dowozi się do Marrakeszu przez pustynię i nie zawsze w idealnych warunkach.


Komentujesz: Smaki ulic świata

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: jedzenie, smak, street food


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie