Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (227)


Salzburg na weekend

 


Przygotujmy się na bardzo forsowne dni. W tak krótkim czasie możemy bowiem liczyć najwyżej na to, że rozsmakujemy się w Salzburgu. W końcu nie bez powodu miasto odwiedza rocznie 6,5 miliona turystów. I wszyscy mają tu co robić.

Tekst Monika Węgrzyn


Gdy już przylecimy, nie musimy nawet oddalać się od lotniska, aby zjeść posiłek w niezwykłych okolicznościach. Zajrzyjmy do Hangaru-7. Wybudowany przez ekscentrycznego właściciela Red Bulla robi kosmiczne wrażenie. Podjeżdżamy ulicą oświetloną jak pas startowy. Wewnątrz ogromnej przeszklonej budowli właściciel zgromadził przedmioty związane ze swoimi trzema pasjami. A interesują go sporty ekstremalne, kuchnia i sztuka. Wnętrze hangaru to niezwykłe muzeum, na ścianach wiszą dzieła sztuki, a na podłodze stoją bolidy Formuły 1 i samoloty. Wszystkie na chodzie. Gdy spojrzymy na podłogę z góry, z tarasu, zobaczymy, że cała usiana jest światełkami.

Ich układ nie jest przypadkowy – to mapa nieba nad Salzburgiem z dnia otwarcia obiektu. Na piętrze z kolei czekają na nas dwa fantastyczne przybytki sztuki kulinarnej: restauracja Ikarus i Mayday Bar. O ile do restauracji raczej nie wejdziemy (miejsce trzeba rezerwować z wielomiesięcznym wyprzedzeniem), o tyle bar stoi przed nami otworem. Mamy tu do wyboru trzy rodzaje menu: „dla urody”, „dla duszy” i „dla umysłu”. Wszystkie dania – od przekąsek po deser – podawane są w szklanych pucharach. Wyglądają pięknie, a do tego jak smakują, nie podejmuję się opisać. Po prostu niebo gwiaździste nad nami, plus niebo w gębie.


Kilometr na kilometr

Noclegu najwygodniej będzie poszukać gdzieś na starówce. Stąd najłatwiej wyruszyć ku salzburskim atrakcjom. Sama starówka nie jest duża, raptem jeden kilometr kwadratowy. Ale za to pełna uliczek, zaułków, pasaży, placów, sal koncertowych, restauracji i pałaców. Aż dziw, że znalazło się tu miejsce jeszcze dla 20 kościołów.

To, co dziś jawi nam się jako cudowne miasto z bajki to efekt położenia geograficznego. Salzburg z trzech stron tuli się w ramionach góry, a z czwartej opasany jest rzeką. Te naturalne ograniczenia powierzchni miasta, choć były prawdziwym utrapieniem poprzednich pokoleń, dziś cieszą każdego turystę. Na piechotę lub bardzo tu popularnym rowerem można zobaczyć wszystkie cuda dawnego Salzburga. Wszędzie jest blisko!

Zwiedzanie zacznijmy od starówki, od opactwa świętego Piotra, które jest jedną z pereł zabytkowego Salzburga. Na jego terenie znajduje się cmentarz miejski – czynny do dziś – na którym chowani są wybitni obywatele miasta. Jeśli przejdziemy przez cmentarz, trafimy na dziedziniec. Nad drzwiami znajdującej się tu restauracji St. Peter Stiftskeller widnieje data 803 (nie, nie opuściłam jedynki na początku). Wieki temu była tu karczma. A jednym z jej pierwszych gości był Karol Wielki. Warto od razu zrobić rezerwację na wieczorną kolację połączoną z koncertem muzyki Mozarta na żywo. W przerwach między występami gościom serwowane są dania z epoki. Aby czuć się dobrze, należy raczej wybrać strój wieczorowy.

Nie damy rady obejrzeć wszystkich kościołów, ale koniecznie trzeba zobaczyć jeden z nich – kościół franciszkanów oddalony od opactwa świętego Piotra o kilkaset metrów. Budynek jest niezwykły. Tuż przy wejściu, kilka centymetrów nad chodnikiem, widnieje płaskorzeźba przedstawiająca palce w geście V. Oznacza to, że kościół miał prawo azylu – każdy, kto uciekał przed wymiarem sprawiedliwości, miał prawo się tu schronić. Wejdźmy i my, a porazi nas zadziwiająca i zachwycająca architektura wnętrza. Znamy kościoły romańskie, gotyckie, barokowe czy renesansowe, ale jednak bardzo rzadko zdarza się, aby kościół był jednocześnie romański, gotycki, barokowy i renesansowy. Wchodzimy przez szczególnie piękny romański portal, który pochodzi z pierwotnego kościoła z XIII wieku. Prowadzi on do prezbiterium z figurami Chrystusa, świętego Ruperta i świętego Piotra. Wyposażenie kościoła wyszło w większości spod dłuta największego architekta barokowego – Johanna Bernharda Fischera von Erlacha. Artysta zachował jednak w centralnym miejscu ołtarza wizerunek Madonny, oddając tym samym hołd Michaelowi Pacherowi, który jest twórcą tej rzeźby. Będąc w kościele, zastanawiamy się, jak doszło do powstania tak kuriozalnego wnętrza.

Otóż jest to wynik licznych przebudów podejmowanych przez kolejnych księży. Żadnemu z nich jednak nie starczyło pieniędzy, aby dokończyć dzieła, i w ten sposób powstał obiekt... idealnie nadający się na krótki kurs historii sztuki.


Komentujesz: Salzburg na weekend

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: austria, salzburg


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie