Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (299)

Witaj w Podróży nr 39, grudzień 2013/styczeń 2014

Pośpiech niewskazany

Beskid Niski od dawna przyciąga poszukiwaczy spokoju i wolności. Ma status miejsca kultowego, leżącego na granicy kilku światów. Rzeczywistość miesza się tu ze snem, a współczesność z historią.

Tekst Marek Zakrzewski

To dziwne, ale przy pierwszym kontakcie te niewysokie zarośnięte pasma wzgórz wydały nam się całkiem przyjazne. „Gdzie ta dzikość przyciągająca pionierów osadnictwa?” – przemknęło nam przez myśl. Znaleźliśmy tu niezłe drogi oraz liczne wioski. Skromną, ale jednak cywilizację. Potrzeba było chwili, byśmy poczuli „ukąszenie łemkowskie”.
Podążając szlakiem dawnych mieszkańców tych ziem, nie widzieliśmy tłumów turystów (zazwyczaj nie było ich wcale) ani bezkresnych przestrzeni i widoków po horyzont, ale za to odkrywaliśmy wspaniałe zabytki: cerkwie, przydrożne kamienne krzyże, stare chałupy z resztkami błękitnego tynku, a także drewniane kościoły i liczne cmentarze wojskowe, będące świadectwem burzliwej historii. Wśród wzgórz i bukowych lasów doświadczyliśmy też ciszy i spokoju. Śmiało możemy stwierdzić, że w Beskidzie Niskim jest większość tego, czego potrzebuje turysta. Może z wyjątkiem dobrej bazy noclegowej. I dobrych lokali. I rozrywek. Ale to jest właśnie urok Beskidu Niskiego.

Binarowa
Ani mapa, ani GPS nie były nam potrzebne. Drogę do Sanktuarium Matki Bożej Piaskowej pw. św. Michała Archanioła w Binarowej wskazywały nam autobusy z polskimi i zagranicznymi rejestracjami. Niewielki parking przed kościołem był zatłoczony.
Wszyscy chcieli zobaczyć absolutny unikat w skali Polski i Europy – zbudowany ok. 1500 r. kościół, z zewnątrz niepozorny, wewnątrz zachwycający unikalnymi polichromiami pokrywającymi każdy centymetr ścian, stropu i mebli. Malowidła na stropie są najstarsze – pochodzą z XVI w. Tworzą tkaninę z białych, czarnych, zielonych, czerwonych i błękitnych kwiatów, owoców oraz bliżej nieokreślonych kształtów. Ściany to zupełnie inna bajka. Pokrywają je sceny męki Pańskiej oraz m.in. symboliczne przedstawienia siedmiu sakramentów i siedmiu cnót. Biblia pauperum w najlepszym, bo w pierwszym, oryginalnym wydaniu. Nad postaciami malowanymi ręką artysty zapatrzonego w kulturę ludową unosi się duch kontrreformacji, przenoszący w czasy walki z arianizmem, silnie zakorzenionym w tej okolicy.
Świątynia stała się jeszcze sławniejsza, gdy narysował ją Stanisław Wyspiański i Jan Matejko, a strofy o jej urodzie napisał Miron Białoszewski. Zwieńczeniem pasma sukcesów stało się wpisanie jej w 2003 r. na listę dziedzictwa UNESCO.

Biecz
Główny szlak Tarnów–Sanok omija Biecz szerokim łukiem. Zjeżdżając z drogi pierwszym zjazdem, dotrzemy do miasta od jego najlepszej strony. Otworzy się przed nami malowniczy widok na średniowieczną perłę architektury położoną na wzniesieniu nad Ropą. Mały Kraków – to określenie najlepiej oddaje charakter Biecza. Wszystkie najważniejsze zabytki, m.in kolegiata, ratusz czy dom Marcina Kromera, zebrane są wokół rynku. Jest ich sporo, bo i historia Biecza jest pełna wydarzeń, które decydowały o losach miasta i całego kraju. Kogóż tu nie było: Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, królowa Jadwiga, a także kilku innych władców.
I tak jak królewski Biecz jest perłą Beskidu Niskiego, tak kolegiata Bożego Ciała jest perłą Biecza. Późnogotycka bryła ma szlachetne proporcje, ale niczym szczególnym się nie wyróżnia. Za to wnętrze... Takich dzieł sztuki nie powstydziłby się kościół Mariacki. Wyrafinowanym zdobnictwem zachwyca renesansowy ołtarz z obrazem ze szkoły Michała Anioła, stalle w prezbiterium, belka tęczowa z zespołem figur i renesansowe nagrobki. A także sklepienie prezbiterium z polichromią Włodzimierza Tetmajera. A to tylko część skarbów.
Polubiliśmy Biecz, nie sądziliśmy jednak, że tak szybko do niego wrócimy. Ponieważ świątynia częściej jest zamknięta niż otwarta, musieliśmy zajrzeć tu po raz drugi, w drodze powrotnej. Nie żałujemy.

Szymbark
Najcenniejszym zabytkiem Szymbarku jest położony w zakolu Ropy kasztel. Pozuje do zdjęcia na tle malowniczych pasm Beskidu Niskiego, błyszcząc w słońcu bielą murów. Wygląda jak wyjęty z pejzażu Włoch.
Kasztel jest unikalnym przykładem renesansowej architektury obronnej. To taki niewielki zameczek, dwór raczej, który chce być i ładny, i użyteczny. Niewielu budowlom udaje się połączenie tych cech. Solidne kamienne mury oraz małe i nieliczne okna przywodzą na myśl zabytki średniowieczne, natomiast fikuśne renesansowe arkady szczytowe ze sgraffito to już czysta dekoracja.
Kasztel w Szymbarku zbudowano pod koniec XVI w. dla rodu Gładyszów i mimo wielu zakrętów dziejowych oraz zmian właścicieli dotrwał do naszych czasów w prawie niezmienionej formie. Zwiedzać go można od niedawna.
Odwiedzając Szymbark, warto też zajrzeć do XVIII-wiecznego modrzewiowego kościoła św. Wojciecha postawionego ponoć na miejscu, w którym święty kiedyś odprawiał mszę. Dziś biegnie tędy ruchliwa szosa, więc jeśli nie chcemy go przegapić i zawracać, jak nam się zdarzyło, lepiej jechać powoli.

Sękowa
Położona najdalej na południe wieś katolicka w Beskidzie Niskim szczyci się kościołem wyjątkowej urody. Z szosy biegnącej z Gorlic na Przełęcz Małastowską i dalej do Gładyszowa i Zdyni prawie go nie widać. Świątynia pw. św. św. Filipa i Jakuba ukryta jest w kępie drzew w zakolu Sękówki. To zakrawa na cud, ale kapryśny dopływ Ropy na przestrzeni kilkuset lat nigdy jej nie zalał.
Drewniana świątynia gotycka, powstała na początku XVI w., ma charakterystyczny kształt odróżniający ją od dominujących na tym obszarze cerkwi zachodniołemkowskich. Wysoki i stromy dach opada prawie do samej ziemi, przykrywając podcienia zwane sobotami. Niska kopulasta wieża jest, jak podwinięty fartuch, otwarta na dole, by wierni mogli zasiąść w jej cieniu. Dzięki temu zmieści się ich dwa razy więcej. To istotne, bowiem sam kościół w środku jest niewielki. Nie może się też poszczycić wieloma zabytkami. Kamienna chrzcielnica pochodzi z XV w., a urodziwy, choć niewielki renesansowy ołtarz główny – z XVII w. Ściany, niestety, nie są dekorowane. Urodę budowli i staranną rekonstrukcję po zniszczeniach wojennych doceniła kapituła UNESCO, wpisując w 2003 r. świątynię na listę światowego dziedzictwa.


Komentujesz: Pośpiech niewskazany

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: beskid niski, test sprzętu


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie