Niebanalna góra i kasztaniaki...
Niebanalna góra
Piękne widoki – to zawsze przyciągało ludzi na górę Żar w Międzybrodziu Żywieckim. Dodatkowo od 2004 roku, czyli od momentu, gdy przeniesiono tu wagoniki z Gubałówki, góra stała się także wymarzonym miejscem dla miłośników sportów ekstremalnych. Nie jest może zbyt wysoka (761 m n.p.m.), ale ze względu na prądy powietrzne upodobali ją sobie paralotniarze i szybownicy. Dla osób, które poszukują silnych wrażeń, ale nie mają śmiałości wzbić się w przestworza, jest park linowy pod szczytem, a na samej górze tor saneczkowy o długości 500 metrów.
Na czterech kopcach

Na Kraków można spojrzeć z góry, z wysokości jego czterech kopców. Największą popularnością cieszy się Kopiec Kościuszki. Roztacza się stąd najładniejszy widok na serce Starego Miasta z Wawelem i kościołem Mariackim na czele, na przyległe dzielnice, kampus Akademii Górniczo-Hutniczej oraz peryferie Krakowa. Widać stąd również wijącą się królową polskich rzek. Centralne położenie Kopca Kościuszki, ponad największą miejską łąką, jaką są krakowskie Błonia, sprawia, że codziennie docierają tu tłumy. Zainteresowaniem turystów cieszy się też Kopiec Krakusa, zwany Kopcem Kraka, skąd widać Stare Miasto, nieczynny kamieniołom Liban (dawny obóz koncentracyjny), Sanktuarium w Łagiewnikach, kominy elektrociepłowni czy industrialne tereny Nowej Huty. Tradycja głosi, że ziemię na kopiec noszono w rękawach, stąd nazwa święta obchodzonego przez krakowian we wtorek po świętach wielkanocnych. W Lasku Wolskim skrywa się największy i najmłodszy kopiec, Kopiec Piłsudskiego, usypany w 1937 roku na szczycie Sowińca. Charakterystycznym elementem krajobrazu są niewątpliwie samoloty przecinające niebo i zmierzające na lotnisko w Balicach. Mało perspektyw i podniebnych emocji oferuje natomiast Kopiec Wandy położony na wschodnich obrzeżach miasta, gdyż widoki są tu ograniczone przez wysokie drzewa.
Wielki spokój
Pojezierze Wałeckie to region znany tylko wytrawnym turystom. Tutaj nigdy nie ma tłumów, za to na przybyszy czekają skryte między rozległymi lasami jeziora i polany. Warto odwiedzić rezerwat „Rosiczki Mirosławskie”, gdzie znajdziemy rośliny słynne ze swoich upodobań kulinarnych – muchy i komary, które przysiądą na ich liściach, kończą jako dania obiadowe tych owadożerców. Tereny te najlepiej poznawać podczas spacerów pieszych (tutejsze szlaki są doskonałe do nordic walkingu) lub wycieczek rowerowych. Znajdziemy tu pozostałości umocnień Wału Pomorskiego, zaś jego historię poznamy w zlokalizowanym w koszarach muzeum w Wałczu. Po dawce historii pora na relaks: najlepiej udać się na spacer nad jezioro Raduń. Kto zaś lubi miejsca tajemnicze i zjawiska dziwne, niech spieszy na „magiczną górkę” (na drodze między Strącznem a Rutwicą), gdzie przedmioty (a nawet samochody!) wtaczają się same pod górę!
W carskiej twierdzy
Uważaj: bagna wciągają! Tym hasłem od lat reklamuje się Biebrzański Park Narodowy i bynajmniej nie chodzi tu o naturalne właściwości bagien, lecz o ich atrakcyjność, która sprawia, że kto raz tu trafił, powraca znowu i znowu... Wybierając się w ten rejon, warto uwzględnić w swoich planach odwiedzenie twierdzy Osowiec. Nazywana polskim Verdun wybudowana została na rozkaz władz carskich na przełomie XIX i XX wieku. Dziś z czterech fortów do zwiedzania udostępniony jest Fort Centralny, w którym znajduje się Muzeum Twierdzy. Niestety, nie ma możliwości indywidualnej eksploracji tego miejsca, zwiedza się je wraz z przewodnikiem Osowieckiego Towarzystwa Fortyfikacyjnego po wcześniejszym uzgodnieniu terminu. Na pociechę zostaje czterokilometrowa trasa turystyczna „Wokół Fortu IV” – aby ją pokonać, wystarczy wykupić bilet wstępu do Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Figle na linie
Krynica-Zdrój, malowniczo położona wśród wzgórz Beskidu Niskiego, jest doskonale znana amatorom leczniczych wód. Od niedawna przybyła tu dodatkowa atrakcja: park linowy. Na początek warto przespacerować się wiszącym mostem nad szumiącą w dole wąwozu rzeczką, potem zaś wyruszyć na zdobywanie podniebnych szlaków! Między drzewami, na wysokości, czekają między innymi sanki i deskorolka! Dużym atutem parku jest nisko umieszczona trasa dla dzieci oraz... dla osób z lękiem wysokości! Komu marzy się prawdziwa przygoda, zapewne wyruszy na godzinną trasę ekstremalną. A jeśli ktoś chce poczuć naprawdę dużą dawkę adrenaliny, koniecznie powinien odważyć się na big swing, czyli skok wahadłowy. Pod tą nazwą kryje się wahadłowy przelot z wysokości 17 metrów nad urwiskiem.
Jesień geoturysty
Gdy jesienne szarugi zrywają z drzew ostatnie liście, swoje uroki, dosłownie i w przenośni, odkrywa przyroda nieożywiona – skały, minerały i skamieniałości. Chcąc przyjrzeć się z bliska geologicznym ciekawostkom, warto wybrać się do Geoparku Kielce. Obejrzymy tam obiekty o wybitnych walorach geologicznych. Dobrze przygotowana infrastruktura oraz informacja turystyczna pozwalają cieszyć się poznawaniem sekretów natury skrywających się w rezerwatach skalnych Wietrznia, Kadzielnia i Ślichowice. Świętokrzyski Szlak Archeo-Geologiczny łączy atrakcyjne miejsca na powierzchni ziemi i pod nią. Okoliczne pasma górskie można podziwiać z najwyższej Skałki Geologów. Wapienne wzgórza są niczym ser szwajcarski, pełne dziur: jaskiń, kominów i lejów. Ich skalne ściany (nocą fantastycznie oświetlone) kryją skamieniałe gąbki, koralowce, ramienionogi i mszywioły. Oglądając pofałdowane warstwy skalne, podróżujemy w czasie setki milionów lat wstecz.
Czerwony październik
Wszyscy, którzy chcą sobie przypomnieć albo dowiedzieć się, jak żyło się w szczęśliwie minionej epoce, powinni wybrać się do Rudy Śląskiej, gdzie znajduje się Muzeum PRL. Kapsuła czasu pozwala na cofnięcie się o kilka dekad i obejrzenie przaśnej peerelowskiej codzienności, na którą składają się mieszkanie z meblościanką, kiosk Ruchu czy puste sklepowe półki. Niby znane, ale już zapomniane przedmioty ożywają we wspomnieniach albo budzą uśmiech młodzieży: radiomagnetofon Grundig, pralka Frania, telefon z wykręcanym cyferblatem. Miłośnicy motoryzacji z łezką w oku zobaczą syrenę, warszawę czy popularnego malucha. Wizyta w muzeum to również okazja do ciekawej lekcji historii o socrealistycznych obsesjach: współzawodnictwie pracy, propagandzie sukcesu i proletariackiej przyjaźni między narodami. Tak było.
Kurban Bajram
To muzułmańskie Święto Ofiarowania, które obchodzą także polscy Tatarzy na Podlasiu. Przypada dziesiątego dnia miesiąca Dhul-Hijjah (12. miesiąc kalendarza muzułmańskiego) – w tym roku 6–9 listopada. Kurban to rytualna ofiara, na którą składa się zabicie określonych prawem muzułmańskim zwierząt. Ubój, podczas którego imam wypowiada słowa „Bismillahi Allahu Akbar” („W imię Boga, Bóg jest Największy”), odbywa się po nabożeństwie w meczecie. Mięsem zwierząt należy się podzielić, nikt bowiem w święto nie może być głodny. Jak opowiada Dżemil Gembicki, opiekun meczetu w Kruszynianach, w czasach kryzysu, gdy półki w sklepach mięsnych świeciły pustkami, na Kurban Bajram zjeżdżały tłumy. Zwieńczeniem uroczystości jest bajramowa uczta, podczas której na stołach królują kołduny – na przykład w gościnnej Tatarskiej Jurcie u Dżenetty Bogdanowicz w Kruszynianach.
Po queście
Questing jest coraz bardziej popularną formą turystyki, rodzajem gry terenowej. Łączy poznawanie miejsc ze zdobywaniem krajoznawczej wiedzy w aktywny sposób. Zamiast biernego wysłuchiwania przewodnika, samodzielnie odkrywamy, poznajemy i poszukujemy. To dobra zabawa dla dzieci i całych rodzin. Questy o bardzo zróżnicowanej tematyce odnajdziemy już w całej Polsce. Są takie o życiu na wsi, o drzewach czy też o historii z czasów II wojny światowej. Przygotowane są trasy, punkty orientacyjne i mapy. Do miana stolicy polskiego questingu pretenduje Bałtów. Położony nad rzeką Kamienną słynie z parku jurajskiego i wielu innych atrakcji turystycznych. W zeszłym roku uruchomiono tu modelowy quest „Śladami historii w Żydowskim Jarze”. Tropami dinozaura, dnem jurajskiego morza podążamy po skarb, którym okaże się... Sprawdźcie sami!
Kontratak świętych
W odpowiedzi na obchody Halloween, pełne dyń, wampirów i wiedźm, od zeszłego roku organizowane są kontrprocesje, w których w rytmie bębnów i piszczałek po ulicach paradują święci, niektórzy na szczudłach. Impreza odbywa się 31 października w wielu parafiach. Jak twierdzą organizatorzy imprezy warszawskiej: „Ma to być radosne wielobarwne, rozśpiewane i rodzinne wydarzenie. Dlatego do udziału w pochodzie zaproszeni są wszyscy warszawiacy, którzy chcą w ten radosny sposób uczcić pamięć wszystkich świętych. Jedynym warunkiem wzięcia udziału jest przebranie się za jednego ze świętych, ewentualnie wzięcie ze sobą instrumentów. Poprzez to wydarzenie chcemy pokazać inne oblicze uroczystości Wszystkich Świętych”. W zeszłym roku w imprezie w Warszawie wzięło udział kilkaset osób. Jeśli nowa tradycja się przyjmie, zmieni się klimat obchodów Dnia Wszystkich Świętych.
Noc listopadowa
W sobotę 26 listopada 2011 roku mieszkańcy Starego Miasta, przechodnie i turyści będą świadkami rozruchów w Warszawie
Na placu Zamkowym zbuntowani żołnierze rozbroili wartę strzegącą Zamku Królewskiego, poranili broniących spokoju żołnierzy Jego Cesarskiej Mości Mikołaja II, pomordowali wiernych legalnej władzy generałów. Do starć doszło na Rynku Starego Miasta. Zbuntowane oddziały wojska Królestwa Polskiego przemaszerowały następnie ulicą Długą, w stronę Arsenału, wzywając obywateli do udziału w buncie. Pociągnęli za sobą kilkaset gorących głów gotowych do bijatyk i rabunków. Buntownicy rozbroili stawiających im opór wartowników strzegących bram Arsenału. Wydali w ręce ludności cywilnej olbrzymie ilości broni, amunicji, sprzętu wojskowego”. W ten sposób zapewne o wydarzeniach w Warszawie raportowałby cesarzowi rosyjskiemu jego minister spraw wewnętrznych. Na szczęście historia potoczyła się inaczej i opisane wydarzenia były tylko inscenizacją przygotowaną przez Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie. Podobnie jak w minionych latach, także w tym roku, 26 listopada, odbędzie się inscenizacja nocy listopadowej. Organizatorami będą: Państwowe Muzeum Archeologiczne, Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich, Wojskowa Akademia Techniczna, Klub Wojsk Lądowych oraz Urząd Miasta st. Warszawy. Uroczystości rozpocznie o godzinie 17. apel i zmiana warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Następnie uczestnicy w szyku marszowym przejdą szlakiem powstańców z 1830 roku przez Krakowskie Przedmieście, plac Zamkowy na ulicę Długą i dalej aż do Arsenału. Tam nastąpi rekonstrukcja szturmu warowni i uroczysty przegląd wojsk połączony z podsumowaniem obchodów 180. rocznicy powstania listopadowego. W inscenizacji wezmą udział między innymi I Pułk Piechoty Legii Nadwiślańskiej i Lansjerów Nadwiślańskich, I Pułk Szwoleżerów Gwardii i inni. Zapowiedziany jest również przyjazd grup z Białorusi, Rosji i Litwy.
Ludziki z kasztanów
Kasztanowe ludziki, czyli Kasztaniaki, od pokoleń cieszą się niezmienną popularnością i nic nie wskazuje na ich rychły upadek na dalsze miejsca jesiennej toplisty. W tej sytuacji z pewnością przyda się kilka rad: oczka i buźki najlepiej malować końcem wykałaczki umoczonej w rozpuszczonej stearynie ze świecy. Kasztaniaki można po zrobieniu pomalować oliwą, aby pięknie błyszczały. Dobrze jest wzmocnić mocowanie zapałek w otworach plasteliną lub kropelką kleju. Plastelina znakomicie nadaje się na ubrania oraz biżuterię dla Kasztaniaków. Na korale można też wykorzystać jarzębinę. Poza ludzikami z kasztanów i żołędzi można zrobić zwierzątka (najbardziej popularne: konik, żyrafa, gąsienica). Przygotowując zabawę dla młodszych dzieci, odcinamy z zapałek końce z siarką.
Wpisz komentarz
Zamknij to okno