Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (237)

Witaj w Podróży nr 34, luty/marzec 2013

Kasyna z lazurowym tłem


Przepych, luksus, zbytek i bogactwo. Bezpieczeństwo i najbardziej przyjazny system podatkowy Europy. Fantastyczna pogoda i oszałamiające widoki na lazurowe wybrzeże Morza Śródziemnego. Nic dziwnego, że możni tego świata traktują Monako jak prawdziwą ziemię obiecaną.

Tekst Marcin Jamkowski


Proszę pana, proszę nie parkować tutaj, proszę postawić samochód dalej, za tym czerwonym maserati – woła parkingowy. – A najlepiej jak pan minie to błyszczące ferrari i rollsa z szoferem i zaparkuje między tamtym porsche a tą... Właściwie co to za marka? Toyota? Tak, właśnie tam.
Przed kasynem w Monte Carlo – dzielnicą obejmującą pół miasta-państwa Monako – reguły są proste. Najbliżej wejścia parkuje się samochody najdroższe i najbardziej szpanerskie. Pieniądze mają się tu rzucać w oczy. Żadnych aluzji i niedopowiedzeń – finansowa kawa na ławę. Szejkowie, modelki, rosyjscy oligarchowie i wszelkiej maści playboye podjeżdżają limuzynami, które po chwili, odprowadzane przez parkingowych, bezszelestnie znikają w zaułkach miasta będącego symbolem największego europejskiego przepychu. Atmosfera jest taka, jakby za chwilę ktoś zza pleców miał krzyknąć: „Kamera stop! Koniec ujęcia”. Jednak to nie film. W Monako to wszystko dzieje się naprawdę.

Rzeźnik ze spiżu
Księstwo Monako jest mikroskopijne – ma zaledwie 2 km2, co daje mu tytuł drugiego najmniejszego państwa na świecie (po Watykanie). Graniczy tylko z jednym sąsiadem – z Francją. Zostało stworzone wokół zamku stojącego na skalistej ostrodze górującej nad ogromnym portem. Zamkiem od X w. rządziły rody kupców z nieodległej Genui. W 1297 r. ich panowaniu położył kres François Grimaldi, uciekinier pochodzący także z tego nadmorskiego miasta. Banita zakradł się pod mury zamku w przebraniu mnicha i podstępem przekonał straże do otwarcia bram. Gdy dostał się do środka z mieczem pod habitem, Grimaldi szybko wpuścił swoich kompanów, wyrżnął w pień załogę i w mig przejął warownię na własność. Zamek – jak i całe Monako – do dziś pozostaje w rękach jego potomków, a rodzina Grimaldich zupełnie nie wstydzi się zbrojnej zaradności przodka.

Przeciwnie! Genueński rzeźnik-założyciel został uwieczniony w brązie, a jego pomnik (w mnisich szatach) stanął nieopodal bramy, którą tak sprytnie otworzył. Spiżowy Grimaldi spogląda dziś spod kaptura jakby z satysfakcją. Widzi stare miasto i plac przed Pałacem Książęcym – lukrowaną budowlą, która ożywa raz dziennie w czasie zmiany warty, kiedy ekstrawagancko ubrane straże paradują ku czci jego potomków przed kolekcją kilkusetletnich armat i kul poukładanych w równe piramidy. A więc dynastia ma się świetnie.

Śródziemnomorskie Miami
Spryt, finansowa zaradność i pragmatyzm przejawiający się w zdolności do układania się z o wiele potężniejszymi mocarstwami to cechy traktowane w Monako jak największe cnoty. Dzięki traktatom politycznym i unii celnej z Francją oraz obniżeniu (do zera!) podatków dla własnych obywateli Monako stało się obiektem westchnień wielu (zaradnych) Europejczyków. By pomieścić wszystkich chętnych do zamieszkania na tym wyjątkowym skrawku ziemi, książę Rainier III, który wstąpił na tron w połowie ubiegłego wieku, dokonał kontrowersyjnej rewolucji. Gdy obejmował władzę, jego księstwo wyglądało niczym bajkowa kraina – wąskie uliczki, niskie wille, zamek na wzgórzu, port i lazurowa woda. Gdy siedem lat temu rozstawał się z tym światem, a zarazem z piastowanym dożywotnio urzędem, jego miasto porównywane było już do Miami. W miejscu wielu drobnych domów pojawiły się wieżowce przypominające amerykańskie drapacze chmur, a miasto-państwo otoczył pierścień autostrad – częściowo schowanych w tunelach. By ułatwić poruszanie się po zabudowanej do granic możliwości przestrzeni, deweloperzy musieli drążyć w skale szyby, którymi miały przemieszczać się publiczne windy, i sztolnie pełniące funkcje podziemnych chodników. 

Inwestycja na pewno się opłaciła – Monako stało się domem dla finansowej śmietanki. Jako swój adres zamieszkania wpisują je właściciele afrykańskich kopalń, inwestorzy giełdowi, bankierzy, a nawet prezesi pewnej firmy specjalizującej się w sprzedaży ekskluzywnych garnków. Sam książę też uwielbiał obracać się wśród artystów – jego żoną została poznana w niedalekim Cannes amerykańska supergwiazda kina – Grace Kelly.

W imię oceanów
Największe szanse na przetrwanie w stanie nienaruszonym miały miejsca, które były najtrudniej dostępne, jak na przykład Ogród Egzotyczny, który do dziś góruje nad miastem i jest domem dla tysięcy gatunków rzadkich kaktusów i sukulentów. Zwiedzający pomiędzy okazami poruszają się pieszo, spacerując po ogrodzonych serpentynach wijących się na niemal pionowym zboczu. Widok na miasto, jaki się stamtąd rozciąga, trudno zapomnieć.

Władcy Monako zawsze chętnie wspierali liczne inicjatywy związane z przyrodą. Jedną z największych była budowa Muzeum Oceanograficznego. Ulokowane na wysokiej skale nad morzem, otoczone przez uliczki starego miasta, było bazą dla wielu wypraw oceanograficznych i miejscem gromadzenia bezcennych eksponatów. To z jego murów przez lata wyruszał na swoje ekspedycje najsłynniejszy badacz oceanów Jacques-Yves Cousteau. Dzisiaj w obecności jego syna następca tronu Albert II organizuje w salach muzeum konferencje naukowe o przyszłości oceanów. Miałem zaszczyt poznać Jego Wysokość w czasie jednego z takich spotkań.


Komentujesz: Monako: Kasyna z lazurowym tłem

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: monako


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie