Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (247)

Witaj w Podróży nr 35, kwiecień/maj 2013

Londyński szlak smakoszy


Bilet do Londynu można upolować już za kilkadziesiąt złotych, a podróż trwa ok. 2,5 godz. Tak niewiele potrzeba, żeby znaleźć się w kulinarnym raju, w którym można spróbować smaków ze wszystkich zakątków świata i zjeść u najlepszych kucharzy.

Tekst Marta Drelich

Tym razem nie będzie to jednak opowieść o Londynie jako tyglu kulturowym i narodowościowym, o Londynie, który jest najlepszym miejscem w Europie, by spróbować potraw kuchni przygotowywanych przez emigrantów z całego świata, o targach, które wręcz kipią od smaków i zapachów rodem z różnych zakątków globu. Będzie to opowieść o słynnych restauracjach. I nie mniej słynnych szefach kuchni. Tych najlepszych z najlepszych, których twarze pojawiają się na okładkach opiniotwórczych magazynów, których książki stają się bestsellerami na całym świecie i których potrawy wzbudzają zachwyt głów państw, aktorów, celebrytów i smakoszy.

Włoski obiad u Jamiego
Na początek warto zarezerwować stolik u Jamiego Olivera, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Miał zaledwie 22 lata i pracował jako kucharz w The River Café, kiedy w filmie dokumentalnym o tej restauracji zauważył go ktoś z telewizji BBC. Wkrótce potem ruszył jego pierwszy program, a następnie ukazała się pierwsza książka. Od tamtej pory minęło ponad 15 lat, a Jamie stał się eksportową gwiazdą Wielkiej Brytanii i... prawdziwym przedsiębiorcą. Zarabia krocie, choć nigdy nie zdał matury. Wydaje książki, magazyn, nagrywa programy, firmuje swoim nazwiskiem rozmaite sprzęty kuchenne, produkty, a nawet wina, organizuje kursy kulinarne, niedawno ruszył z autorskim projektem Food Tube, ma swoją fundację i oczywiście restauracje. Jest ich co najmniej kilkanaście. To prawdziwa kulinarna fabryka. Dlatego nie ma co liczyć na to, że Jamie ugotuje nam osobiście. Za to w każdym z jego miejsc możemy zjeść w jego stylu: prosto, bardzo smacznie i w przyjaznej atmosferze.

Najpopularniejszą i jednocześnie najstarszą restauracją Olivera jest słynąca ze świetnej włoskiej kuchni Fifteen. Położony we wschodniej części Londynu lokal wziął swoją nazwę od liczby uczestników pierwszego kursu kulinarnego dla bezrobotnych. Jamie bowiem wziął sobie za cel, żeby jego restauracja nie tylko dobrze karmiła gości, lecz także szkoliła nowe pokolenia kucharzy. Dlatego regularnie zatrudnia tam młodych, niewykwalifikowanych ludzi, którzy nie mogą nigdzie znaleźć pracy. U niego w restauracji, pod czujnym okiem bardziej doświadczonych kolegów, nabywają nowych umiejętności. – Wierzę, że młodzi ludzie mają nieodkryte talenty, często schowane pod codziennymi problemami, z jakimi borykają się w życiu. Te talenty mogą być uwolnione dzięki pasji do dobrego jedzenia i ciężkiej pracy. Fifteen reprezentuje ten rodzaj szkoły, w której sam chciałabym się uczyć – przekonuje w wywiadach.

Na obiad w Fifteen nie trzeba się elegancko ubierać. To nie jest jedno z tych onieśmielających miejsc, a raczej swojska knajpka, idealna na spotkanie z przyjaciółmi. W ciągu dnia za 20 funtów można zjeść 2-daniowy posiłek, a wieczorami serwowane jest 6-daniowe menu degustacyjne za 60 funtów. Niemal zawsze jest tu komplet gości, a czasami – mimo rezerwacji – na stolik trzeba chwilę poczekać. Ale Jamie zatroszczył się i o takich klientów. Przygotowano dla nich specjalną strefę, w której, siedząc na wysokich krzesłach, można sobie osłodzić oczekiwanie, popijając coś dobrego. Porcje nie są zbyt duże, ale smaczne. Można tu zjeść doskonałe gnocchi, jeszcze lepsze risotto i znakomite makarony. A przy wyjściu – kupić w firmowym sklepie Jamiego coś na pamiątkę udanej kolacji. Ci, którzy liczą na zaskoczenia i nietypowe doznania, powinni jednak wybrać inny lokal...

Po drugiej stronie stołu – u Marco
Jamie i Marco Pierre White raczej się nie lubią – wielokrotnie wypowiadali się o sobie krytycznie. Nie zmienia to jednak faktu, że u Marco można naprawdę dobrze zjeść. Bo o ile Jamie woli się skupiać na rozwijaniu swojego biznesu, o tyle White zawsze wolał gotować. Miał 33 lata, kiedy jako najmłodszy w historii i pierwszy w Wielkiej Brytanii szef kuchni został odznaczony trzema gwiazdkami Michelina.

Kontrowersyjny, z nieodłącznym papierosem w ustach, nazywany enfant terrible brytyjskiej kuchni, nigdy nie narzekał na brak gości. Karmił Madonnę, księcia Karola i księżnę Dianę, Sylvestra Stallone i wiele innych osobistości. Niestety, w 1999 r. ogłosił, że udaje się na emeryturę. Wcześnie, bo przecież nie miał jeszcze czterdziestki. Widać zmęczyły go liczne nałogi (podobno wciąż pali ok. czterech paczek papierosów dziennie!). Ale ktoś, kto tak mocno kocha dobre jedzenie, nie może przecież zupełnie odejść z zawodu. Dlatego Marco został restauratorem. I choć wciąż można u niego dobrze zjeść, to nie oczekujmy, że Marco osobiście choćby doprawi nasze danie. Ale może to i lepiej, bo zawsze sobie za to słono liczył. Wśród jego pracowników krąży anegdota, jak to jeden z klientów poprosił o frytki do obiadu. Marco sam przygotował ziemniaki, pokroił je i usmażył, a następnie... policzył za to 25 funtów. I podobno wyrzucał z restauracji gości, którzy prosili o przyprawy.

Obecnie Marco ma kilkanaście restauracji, wśród których prym wiedzie Wheeler’s of St. James’s w pobliżu Hyde Parku. To jedna z najstarszych na świecie i najlepszych restauracji rybnych, którą Marco przywrócił do życia razem z hotelarzem sir Rocco Forte. 2-daniowy lunch można tam zjeść za 18 funtów, 3-daniowy – za 22,5 funta. Zawsze można też trafić na wyjątkową ofertę. W walentynki za 50 funtów można było skomponować naprawdę wyjątkową kolację: na przystawkę parfait z foie gras, danie główne – stek z najlepszej części antrykotu z tłustym oczkiem w środku (tzw. ribeye), z sosem berneńskim i potrójnie gotowanymi ziemniakami, a jako zwieńczenie wieczoru – fondant czekoladowy. Aż ślinka leci!


Komentujesz: Londyński szlak smakoszy

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: kuchnia, londyn, wielka brytania, anglia


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie