Kłódki miłości - amulety wiecznego uczucia
O szczęśliwą miłość niestety nie jest łatwo. A gdy już się zdarzy, trzeba na nią chuchać i dmuchać, pielęgnować wszelkimi możliwymi sposobami. Niezastąpione są w tym amulety. To oczywiście prawda stara jak świat, natomiast kłódki wieszane na moście jako takie właśnie amulety to stosunkowo nowy pomysł. Przynajmniej w Polsce...
Nie wiadomo na ile prawdziwa jest opisana powyżej historia, ani kto zapoczątkował popularną tradycję, nie ulega jednak wątpliwości, że kłódka stała się symbolem niezniszczalnej miłości.
Do spopularyzowania zwyczaju wśród Europejczyków przyczynił się również autor bestsellerowej powieści „Trzy metry nad niebem” – Federico Moccia. Opisał w niej parę zakochanych, którzy zawieszają kłódkę na moście Mulwijskim w okolicach Rzymu, zaś klucz wrzucają do Tybru. Ten gest miał ich zabezpieczać przed rozstaniem i zagwarantować szczęśliwe życie we dwoje. Pomysł spodobał się mieszkańcom Wiecznego Miasta do tego stopnia, że w 2007 r. kilkusetletnia konstrukcja groziła zawaleniem. Zakochani zaczęli też obciążać swoją miłością mosty w Paryżu, Wilnie i Bolonii.
W Polsce, miejscem, które zapoczątkowało zwyczaj zakuwania swego szcześcia w kłódki, jest zabytkowy most Tumski we Wrocławiu. Miejsce nie jest przypadkowe, gdyż jeszcze zanim zaczęto tu wieszać kłódki z imionami zakochanych, aby zapewnić związkowi trwałość granitu, most był miejscem szczególnym.
Wszystko zaczęło się w 1945 roku, kiedy pewna pani pogłaskała kamiennego lwa przy katedrze i powiedziała: „Gdybyś lwie wiedział, jak to ciężko żyć samemu”. Potem szybkim krokim ruszyła na most Tumski i tam spotkała mężczyznę, który niebawem został jej szczęśliwym małżonkiem. W happy end wierzą więc wszyscy zakochani i wieszają na moście kłódki.
Wzorem Wrocławia i innych miast na świecie, także Warszawa doczekała się swego „mostu miłości”. Kłódki, na których zakochani wypisują swoje imiona i deklarację uczuć, zawisły na moście Świętokrzyskim. Zwyczaj ten nii zrodził się jednak, tak jak w innych miejscach, spontanicznie, lecz był elementem happeningu, przygotowanego w ubiegłoroczne walentynki. Na barierkach mostu zawisło wtedy ok. 50 kłódek, a kluczyki do nich spłynęły nurtem Wisły.
Nie wiadomo jak długo przetrwała miłość tych, którzy kłódki wieszali, ale po dwóch tygodniach kłódek na moście nie było. Prawdopodobnie ukradli je… zbieracze złomu. Tak przynajmniej donosiły gazety. Od tego czasu zawisły jednak na moście Świętokrzyskim nowe kłódki, teraz już wieszane spontanicznie.
W miarę upływu czasu i popularności wieszania kłódek, miłosne amulety zawisły jeszcze w kilku innych polskich miastach. W Krakowie takim miejscem stała się Kładka Bernatka, kładka pieszo-rowerowa łącząca Krakowski Kazimierz z Podgórzem. Podobnie jak w stolicy, zakochani wieszają tam kłódki ze swoimi imionami, a kluczyk wrzucają do Wisły.
Wielkopolscy zakochani upodobali sobie zaś Most Biskupa Jordana w Poznaniu, określany także jako Most Cybiński lub Śródecki. Zwyczaj wieszania kłódek jest tam jednak równie młody jak sam most, który do tego służy. Poznaniacy, po przypięciu kłódki wrzucają klucz do rzeczki Cybiny.
Pomimo iż zapoczątkowany we Włoszech zwyczaj trafił do naszego kraju później niż do innych państw, rozwija się w stosunkowo szybkim tempie... Swoje uczucie zatrzasnąć mogą także pary z Zielonej Góry, Rzeszowa czy też Bydgoszczy. Niektóre z opisywanych miejsc dosłownie uginają się pod ciężarem miłosnych amuletów, w innych zaś zwyczaj ten dopiero się rozwija, a kłódki pojawiają się raczej sporadycznie. Miejmy jednak nadzieję, że przybędzie ich w dniu św. Walentego!
*Być może także w Waszym mieście są miejsca, w których zakochani wyrażają swoje uczucie poprzez wieszanie kłódek lub w inny nietypowy sposób. Jeżeli tak, koniecznie się tym z nami podzielcie! Na Wasze wpisy czekamy na forum.















Wpisz komentarz
Zamknij to okno