"Jaka ma być Twoja Wisła?" - odpowiedzi konkursowe
Niedawno opublikowaliśmy wyniki konkursu organizowanego przez portal Polska Wita oraz Fundację Marka Kamińskiego. Na pytanie: „Jaka ma być Twoja Wisła?” wpłynęło wiele interesujących odpowiedzi. Niektóre z nich wydały nam się szczególnie wartościowe, dlatego w ramach nagród pocieszenia postanowiliśmy je opublikować. Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za udział w konkursie i zachęcamy do lektury.
Wisła, królowa polskich rzek, ostatnio trochę zaniedbana i jakby zapomniana.Od tysiąclecia związana nierozerwalnie z nasza Ojczyzną. To nad nią powstały i rozkwitały najpiękniejsze polskie miasta i wioski. Chciałbym, aby jej wody dalej były życiodajne dla ziem, przez które przepływa. By Wisła była piękna, czysta i co najważniejsze bezpieczna, zarówno dla ludzi nad nią mieszkających, jak i tych, którzy nad jej wodą szukają wypoczynku i relaksu.
Maciej Peksa z Ostrowi Mazowieckiej
Nie mieszkam nad Wisłą, ale rzeka ta wywiera na mnie tak hipnotyzujące działanie, że jeżdżę 25 km ze Stalowej Woli do Sandomierza tylko po to, żeby nad nią pobyć. Tak po prostu, zwyczajnie.
Wszystko zaczęło się od wagarów. Właściwie pierwszy raz Wisłę pokazali mi rodzice. Na kilkuletnim dziecku, uczącym się w szkole o królowej polskich rzek, musiała wywrzeć wrażenie, nie mogło być inaczej. Stojąc na moście i spoglądając w dół, na przepływające barki towarowe, czułam dumę i lekkie oszołomienie.
Była wiosna 2004 roku, kiedy z całą mocą odczułam pozahistoryczną i inną niż dziecięca fascynację Wisłą. Słoneczny dzień, rozpierająca 19-letniego ducha energia kazała mi i koleżance, jak to niestety nierzadko wcześniej bywało, zastąpić plan lekcji innymi planami. Naszym celem stał się Sandomierz. Tym jednak razem, zamiast szwędać się i wygłupiać, zawędrowałyśmy na przystań, z której odpływają statki wycieczkowe. Usiadłyśmy na ławce. Zawsze rozćwierkane, nagle zamilkłyśmy. Siedziałyśmy tak, niemal bez słowa, przez ponad pół godziny. Po prostu patrzyłyśmy. Szum wody, lekki powiew wiatru, przyniesione ze sobą kanapki i ta cisza, ten spokój, nie krępujące nikogo milczenie. Coś takiego nie zdarzyło nam się nigdy wcześniej. Zawsze mówiłyśmy jedna przez drugą i na niczym nie mogłyśmy dłużej skupić uwagi. Tego uczucia nie da się nawet opisać słowami, ponieważ z jednej strony przebywanie w tym miejscu wyciszyło nas, z drugiej naładowało innego rodzaju energią, taką mistyczną wręcz. Wracałyśmy stamtąd jakbyśmy przeżyły duchową iluminację. Chętnie wracamy nad Wisłę, tyle że już nie w ramach wagarów.
Jaka ma być moja Wisła? Chciałabym, by jej brzegi zawsze pozostały miejscem, gdzie można odpocząć od zgiełku świata i własnych zawiłości. Gdzie można pobyć ze samym sobą i z drugim człowiekiem bez zbędnych słów (…). Interesujące byłyby imprezy z takimi atrakcjami jak: inscenizacje legend np. o Wandzie, Warsie i Sawie, konkursy, w których trzeba by wymyślić całkiem nową legendę związaną z Wisłą, plastyczne, poetyckie, historyczne przedstawienia, wieczory muzyczne lub poetyckie nad rzeką. Przede wszystkim jednak, oprócz dzikich miejsc, zachęcające byłoby istnienie takich, które zostały zaadaptowane na miejsca relaksu miejskiego - parki z chodnikami i ławkami. A zresztą... ja i tak zawsze będę wracać na brzeg Wisły.
Iwona Marczewska ze Stalowej Woli
Jaka ma być Twoja Wisła? Moja Wisła to przede wszystkim Wisła środkowego biegu. Majestatycznie, szeroko rozlewająca się u stóp Wzgórza Tumskiego w moim rodzinnym Płocku. Cicho płynąca tuż za płotem ogrodu mojej babci w Solcu Kujawskim. Stalowoszara, pochylająca się pod licznymi mostami, ścigająca się z autami pędzącymi warszawską Wisłostradą. Tak różna w różnych miejscach i okresach czasu. Przywodzi na myśl kogoś dawno niewidzianego, kogo trudno rozpoznać. Albo wysypane z albumu fotografie przedstawiające tę samą osobę w różnych ujęciach i ubiorach, z różnych etapów życia.
Osobiście najbardziej lubię Wisłę dziką. Wspominam wyprawy na ryby, gdy dzień dopiero się budzi i mokre kopki siana dymią wśród podnoszących się mgieł. Wspominam spacery wzdłuż wałów, wiatr, rybitwy i żadnej żywej duszy w zasięgu wzroku. Taka jest moja Wisła i chciałabym, aby choć w części pozostała dzika. Aby wiatr, ptaki i zakochani zawsze mogli znaleźć u jej brzegów miejsce dla siebie...
Wiesława Popek z Płocka
Patrzysz i nie dostrzegasz – piękna, możliwości i znaczenia Wisły. Tysiąc kilometrów tętniącej przyrodą i historią rzeki, która niczym główna arteria nadaje niezmiennie urokliwy rytm wszystkim ludom, które osiedlały się w jej ramionach od tysiącleci.
Przeniesie na grzbiecie swych fal ciężary, które nie w smak są kolejnym otwieranym z ogromną pompą (i nie mniejszym opóźnieniem) odcinkom dróg. Zapewni nawodnienie równinom chcącym gościć u siebie przeróżne uprawy. Zaprosi śmiałków, by wraz z nią płynęli wzdłuż Polski, zachwycając się dziką roślinnością oraz ptactwem, którego próżno szukać w reszcie Europy.
Lecz nie zrozum jej źle – nie musisz towarzyszyć jej na całej długości. Wystarczy, że w jednym miejscu zadbasz o czystość i atrakcyjność linii brzegowej. Dzięki temu, kropla po kropli, Królowa Polskich Rzek odzyska swój majestat. Będzie na powrót „polskim Nilem”, na brzegu którego każdy będzie czuł się u siebie. W domu. Po prostu wiślenicie!
Damian Pyzik z Katowic
Nasza Wisła... Jaka powinna być? Wisła powinna być lśniąca, jak oczy pięknej polskiej dziewczyny, czysta i krystaliczna jak jej źródła, wolna od wszystkich zagrożeń tak, jak wolna jest Polska. Powinna być damą, która ubiera się w szatę przecudnej przyrody. Powinna być jak dobra matka, która przygarnia do swej piersi spragnione spokoju i bezpieczeństwa dzieci. Powinna być naszym narodowym powodem do dumy, od gór, w których się rodzi do Bałtyku, który jest jej końcem. W każdym mieście, w każdej wsi, które mija należy jej się szacunek i pomoc. Jest w końcu Królową. Naturalną, geograficzną Królową Polski.
D. Skawiński
Wpisz komentarz
Zamknij to okno