Rój na niebie
Kosmiczny spektakl na zimowym niebie odbędzie się 14 grudnia po godzinie 21. Wówczas będzie można oglądać maksimum roju geminidów. W ciągu godziny nad naszymi głowami przeleci od 60 do 160 meteorów. Należy ciepło się ubrać, zaopatrzyć w termos z gorącą herbatą, odnaleźć jasno świecących gwiezdnych braci: Kastora i Polluksa i mieć nadzieję, że przy dobrej pogodzie powtórzy się widok z roku 2007, kiedy pojawił się meteor o jasności większej niż Księżyc!
Kule zapachowe
To doskonała rozrywka na zimowe wieczory – robienie kul zapachowych z pomarańczy nabijanych goździkami. Mogą być prezentami, które wprowadzą miły zapach w pokoju albo wypełnią aromatem kredens. Co będzie potrzebne? Flamaster, pomarańcze, wykałaczka, słoiczek całych goździków, mielony cynamon, mielona gałka muszkatołowa, papierowe serwetki. Najlepiej używać pomarańczy z grubą skórką bez wosku i innych środków konserwujących. Goździki będą się w nich dłużej trzymać, a skórka będzie wydzielać żywszy, cytrusowy zapach. Aby nie skaleczyć się w palec, wpychaj goździki, używając naparstka.
1. Flamastrem narysuj na skórce pomarańczy wybrany wzór. Aby linie nie rozmazywały się, odczekaj 5–10 minut, aż wyschną.
2. Zrób wykałaczką otwory na goździki wzdłuż linii. Wpychaj goździki w te dziurki, dopóki nie powstanie zaplanowany wzór.
3. Rozsyp na talerzu cynamon i gałkę muszkatołową. Zmieszaj je i obtocz w uzyskanej miksturze pomarańcze. Owiń każdą w papierową serwetkę i odłóż w ciepłe miejsce na kilka dni, aby zapach się nasilił. Zmieć nadmiar przypraw i wyłóż pomarańcze na talerzu lub w miseczce.
„Uwaga! Tu Gliwice
Rozgłośnia znajduje się w rękach polskich”. Dalsza część tekstu twórców prowokacji gliwickiej nie została wyemitowana na skutek trudności technicznych. Do dziś zresztą prześladują to miejsce kłopoty techniczne – tablica informacyjna została umieszczona tak, że aby przeczytać tekst, należy zamknąć jedno oko, a drugie przysunąć do szpary między sztechetami płotu. Lepiej patrzeć na wieżę. Jest to najwyższa w Europie konstrukcja drewniana. Ma 111 metrów wysokości.
Bieg na Kasprowy
Dla niektórych zwykłe bieganie to za mało. Ci muszą biec pod górkę! Na zdjęciu jedna z imprez z cyklu Mountain Marathon. Są to zawody sportowe rozgrywane w jednej z najbardziej popularnych w ostatnich latach konkurencji – biegu górskim. „Ze względu na ich atrakcyjność i prostą formułę przeznaczone są dla wszystkich miłośników sportu, rekreacji i aktywnego wypoczynku” – zapewniają organizatorzy. To z pewnością prawda, ale chyba lepiej zacząć od jakiejś mniejszej górki, a nie od razu na Kasprowy!
Zima przy kominku
W latach 70. XX wieku za sprawą działacza turystycznego PTTK Edwarda Moskały zaczęły powstawać małe schroniska górskie, o charakterystycznym kształcie bacówek. Przeznaczone były (i są) dla turystów wędrujących po Beskidach i Bieszczadach. Jedna z najpiękniej położonych bacówek znajduje się w Beskidzie Sądeckim, przy niebieskim szlaku z Krynicy do Żegiestowa, na wysokości 887 m n.p.m. Łatwo dostępna (wyciąg narciarski, droga dojazdowa, szlaki piesze) stanowi doskonały punkt wypadowy dla turystów i narciarzy. Słynie też z pięknej panoramy Tatr i gościnnej atmosfery. Gospodarze bacówki nad Wierchomlą oferują wygodne łóżka, schroniskową kuchnię, grzane wino i piwo oraz wiele aktywnych form spędzania czasu na śniegu. W pobliżu działa stacja narciarska „Dwie Doliny”, a miłośnicy górskich wycieczek mogą przemierzać kilometry szlaków.
Kulig jak onegdaj?
„Szlachta wyprawiała kuligi, które były takowe: dwóch albo trzech sąsiadów zmówili się z sobą, zabrali z sobą żony, córki, synów, czeladź służącą (...). Wpakowawszy się na sanki albo gdy sanny nie było, na kolaski, karety, wózki, na konie wierszchowe, jak kto mógł, jachali do sąsiada pobliższego ani proszeni od niego, ani przestrzegłszy go, żeby się im nie skrył albo nie ujechał z domu. Tam go zaskoczywszy, rozkazywali sobie dawać jeść, pić, koniom i ludziom, bez wszelkiej ceremonii (...) póty u niego deboszując, póki do szczętu nie wypróżnili mu piwnicy, szpiżarni i szpichlerza; gdy już wyżarli i wypili wszystko, co było, brali owego nieboraka z sobą, z całą jego familią i ciągnęli do innego sąsiada (...)”. Z opisu Jędrzeja Kitowicza wynika, że kuligowano niegdyś z fantazją...
Lodowiska miejskie
Kiedy w 1887 roku w warszawskiej Dolinie Szwajcarskiej urządzono ślizgawkę na świeżym powietrzu, w ciągu zaledwie jednego sezonu stała się ona najpopularniejszym lodowiskiem Warszawy. Panie i panowie spotykali się, aby poszaleć tu na łyżwach. Potem jakoś lodowiska miejskie skryły się w halach sportowych i zniknęły z zimowego pejzażu miast. Od jakiegoś czasu jednak obserwujemy ich wielki powrót. Oto łódzka Manufaktura na patio galerii otwiera lodowisko na 100–150 osób. Nie pozostaje za nią w tyle Warszawa, organizując ślizgawkę pod Pałacem Kultury i Nauki (wstęp wolny!) oraz na patio między Dworcem Centralnym a Złotymi Tarasami. Być może niedługo centra wielkich miast będą pełne łyżwiarzy, którzy między domem a pracą będą zatrzymywali się, aby pojeździć. Ta moda nam się podoba, bo na zimową chandrę nie ma to jak ruch na świeżym (nawet umiarkowanie) powietrzu.
Z psem na narty
Skijoring to dyscyplina dla miłośników nart biegowych i właścicieli psów, które lubią biegać w zaprzęgu. Zaprzężony w specjalnie szelki (sledy) pies jest przypięty do uprzęży umocowanej na pasie biodrowym właściciela i ciągnie go na linie z amortyzatorem tłumiącym szarpnięcia. Nazwa sportu pochodzi z języka norweskiego i oznacza „powożenie na nartach”.
Klasztorne skarby
Położony malowniczo nad Wisłą Czerwińsk (najpiękniej prezentuje się z leżącego po drugiej stronie rzeki Śladowa) kryje w sobie wielkie skarby. Tutaj wzniesiono jeden z najcenniejszych zabytków Mazowsza: opactwo kanoników regularnych. Podziwiali je już polscy rycerze pewnego lipcowego dnia 1410 roku, gdy pod wodzą Władysława Jagiełły przeprawiali się stąd na grunwaldzkie pola. Pozostawili po sobie pamiątkę: nacięcia na romańskiej kolumnie, pochodzące ponoć od ostrzonych tu mieczy. Warto wejść do środka świątyni, by zobaczyć cudowny wizerunek Matki Bożej będący kopią obrazu z rzymskiej Santa Maria Maggiore, jednej z czterech papieskich bazylik. W prawej nawie natomiast zachował się bezcenny skarb: romańskie freski, na których można zobaczyć między innymi, jak Noe wraz z synami ścinają drzewo do budowy arki.
Na basen czas idealny
Najprzyjemniej jest skorzystać z termalnej kąpieli, gdy temperatura powietrza spada poniżej zera. Przed kąpielą lub po niej można wypożyczyć łyżwy i pojeździć na krytym lodowisku. A ponieważ termy czynne są też po zachodzie słońca (do godziny 22), zimą mamy jedyną okazję, by wygrzewać się w basenie, patrząc na rozgwieżdżone niebo. Gdzie można zażyć takowych rozkoszy? W Mszczonowie. Czekają tam na nas baseny wypełnione wodą geotermalną o temperaturze 32–34 stopni Celsjusza.
Zimą we dworze
W Sikorzynie koło Gołubia, gnieździe rodowym Sikorskich herbu Cietrzew i Wybickich herbu Rogala, w pięknie odnowionym dworze, mieści się muzeum wnętrza. Znajdują się tu oryginalne piece kaflowe, meble i sprzęty z końca XIX i z początku XX wieku. Do dworu przylega niewielki park z częściowo zachowanym zabytkowym drzewostanem, między innymi z aleją lipową zakończoną altaną, a przed głównym wejściem rośnie trzystuletni dąb uznany za pomnik przyrody. To miejsce można nie tylko zwiedzać, lecz także tu zamieszkać – do dyspozycji gości oddane są bowiem pokoje w prywatnej części dworu.
Cena noclegu od osoby wynosi od 80 do 120 zł w zależnosci od pokoju. Do dyspozycji gości świetlica i park. Tel. 506 233 553, www.dwor-wybickich.pl
Wpisz komentarz
Zamknij to okno