Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (227)

Ikona jest oknem na Boga, czyli o zajęciach z pisania ikon słów kilka

 


Do Muzeum Ikon w Supraślu szłam z niepokojem w sercu. Jednym z punktów programu miały być zajęcia z pisania ikon, a ja jestem znana ze swojego antytalentu plastycznego. Postanowiłam jednak zaryzykować i zgłębić tę zupełnie nieznaną mi sztukę


Tekst:: MIRA GIZA

 

 Zdjęcia:: Mira Giza i Leszek Lubicki


Zanim jednak wręczą mi pędzle i farby, trzeba obejrzeć zbiory muzealne. Pomysłodawcy sposobu prezentacji ikon należy się nagroda Nobla. Podczas podróży po Polsce co rusz odwiedzam muzea i często sposób zwiedzania polega na tym, że przechodzi się z przewodnikiem po salach, w których kolejnych zabytków pilnują znudzone i wrogo nastawione pracownice muzeum. Tym razem natychmiast po wejściu do pierwszej sali zostaję zaskoczona ciemnością, by po chwili usłyszeć dźwięki muzyki prawosławnej i zobaczyć ikony gdzieniegdzie wyłaniające się w promieniach kolejno włączanych świateł. Ekspozycja zachwyca. Jestem w pomieszczeniu stylizowanym na katakumby, a ikony zawieszono w wydrążonych w ścianie otworach. To sala kanonu, w niej dowiadujemy się, jakimi zasadami kierowali się twórcy ikon, jeśli chodzi o sposób malowania czy przedstawiania postaci. Przemiła pani przewodnik cichym głosem opowiada historię sprowadzenia do Supraśla zakonników reguły św. Bazylego oraz późniejsze losy zabudowań klasztornych i samego ikonostasu.

 



Częściowo z przemytu


Wędrując od sali do sali, możemy zauważyć świetnie zaaranżowane przejścia, stylizowane na cerkiewny klimat. Gra świateł, cicha muzyka, lustra i harmonijna kolorystyka uwydatniają piękno zgromadzonych ikon. Od przewodniczki dowiadujemy się, że muzeum może się poszczycić jedną z najbogatszych w Polsce kolekcji rosyjskich ikon prawosławnych z XVIII, XIX i XX wieku. W zbiorach znajdują się metalowe oraz wykonane na desce ikony podróżne, plakiety i krzyże. Pada w końcu pytanie, skąd wzięła się tak duża liczba ikon rosyjskich. – Większa część, pochodząca z udaremnionego przemytu, została przekazana przez Białostocki Urząd Celny. Inne zostały zakupione przez muzeum lub przekazane przez osoby prywatne – odpowiada przewodniczka.
Do sali Matki Bożej, w której zgromadzono szereg ikon przestawiających Bogurodzicę, docieramy, mijając korytarz pokryty taflami luster, na których umieszczono maleńkie krzyżyki i zawieszki. Zaglądamy jeszcze z ciekawością do celi ikonopisarza i przez chwilę wczuwamy się w atmosferę, jaka panowała podczas pisania ikon. Kiedy pierwszy raz usłyszałam, że mam uczestniczyć w zajęciach nie z malowania ikon, tylko z pisania, byłam zaskoczona. Ikony się pisze? Ano dokładnie tak. Mówimy, że piszemy ikony, gdyż ikona nie jest zwykłym obrazem religijnym. Ma przede wszystkim pogłębić życie duchowe i natchnąć do modlitwy.

 

Udajmy się jeszcze do sali, w której znajdują się XVI-wieczne freski supraskie ocalałe z wysadzonej przez Niemców w 1944 roku cerkwi Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Przedstawiają one postaci patriarchów i męczenników ze Starego i Nowego Testamentu. To już jednak ostatnia ekspozycja jaką oglądamy. Pani przewodnik żegna się z nami i prowadzi do miejsca, w którym odbywają się zajęcia z pisania ikon.



Jak dzieci


Zaczynam czuć niepokój, który powoli znika pod wpływem wyjątkowo miłej pani, która ma prowadzić z nami zajęcia. Pomieszczenie, w którym się znajdujemy, to klimatyzowana sala w piwnicy z ceglanym sklepieniem. Na środku ustawiono duży stół, z boku widać stolik z farbami i pędzlami oraz wieszak z gumowymi fartuchami w żywych kolorach czerwonym, niebieskim i żółtym. Wybieram żółty, po czym zajmuję miejsce przy stole. Zawsze wydawało mi się, że ikony są malowane – teraz już wiem, że pisane – bezpośrednio na drewnie. Okazuje się, że byłam w błędzie. Ikonopisarz, nim przystąpił do pisania, musiał sobie przygotować materiał. Polegało to na tym, że deskę smarował klejem, a następnie pokrywał płótnem, na którym kładł podkład. Dopiero wówczas przystępował do pisania. Kiedy malowidło było już ukończone, pokrywano je warstwą ochronną, która miała za cel utwardzenie i zabezpieczenie przed zanieczyszczeniami.
Rozglądam się wokół i widzę, że moi współtowarzysze są całkowicie odprężeni. Ciekawe, czy naprawdę nie czują niepokoju, czy może w duchu panikują tak jak ja? Mam ochotę uciec. Tyle tylko, że jest już za późno, bo właśnie otrzymuję sklejkę wielkości zeszytu pokrytą zaprawą gipsową i... papier ścierny. – Każdy ikonopisarz musiał sobie najpierw przygotować materiał do pisania, więc proszę bardzo, gładzimy swoją deseczkę – mówi nasza nauczycielka. No więc pocieram i pucuję, zmieniam grubość papieru, aby wygładzić jak najlepiej. Śmiechu przy tym co niemiara, pył unosi się wokół, dorośli ludzie zaczynają się bawić jak dzieci.

 


Komentujesz: Ikona jest oknem na Boga, czyli o zajęciach z pisania ikon słów kilka

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: muzeum, supraśl, ikona, prawosławie, monaster


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie