Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (260)

Witaj w Podróży nr 38, październik/listopad 2013

Galicja pełna strachów

Hiszpańska Galicja jest niezwykłym zakątkiem, w którym sacrum w zadziwiający sposób wymieszało się z profanum: czarownice chłodzą się w cieniu katedr, a święci rozmawiają z duchami.

Tekst Joanna Lamparska

Patricia Longa, przewodniczka z Santiago de Compostela, opowiada, że jej dziadkowie zawsze obawiali się Świętej Kompanii, która pojawia się w lesie po zmroku. Tworzą ją czyśćcowe dusze, które nie potrafią znaleźć dla siebie miejsca, więc błąkają się nocą wśród drzew. Idą powoli, jedna za drugą, zostawiając za sobą mglistą łunę. Nie są niebezpieczne, biada jednak śmiertelnikowi, który je zobaczy. Takiego nieszczęśnika dusze wciągają do swego pochodu, dają mu świecę i każą iść przodem, żeby oświetlał drogę. Kto raz przystąpi do Świętej Kompanii, nigdy już jej nie opuści. Dlatego też większość mieszkańców Galicji do lasu nocą raczej nie chodzi. A jeśli zmusi ich do tego jakaś potrzeba, starają się iść ze spuszczonym wzrokiem.

Trudno uwierzyć, że jeszcze dzisiaj można bać się duchów. A dziwi to jeszcze bardziej, gdy uświadomimy sobie, że Galicja, rodzinne strony Patricii, to jedno z największych na świecie centrów pielgrzymkowych. To tędy przebiega wyjątkowo popularny odcinek Drogi Świętego Jakuba. Rocznie pokonuje ją ponad 300 tys. osób, z czego większość kończy wędrówkę mszą świętą w katedrze w Santiago de Compostela, stolicy regionu. Trudno objąć rozumem tę mieszankę katolicyzmu i zabobonów. Chyba w żadnym innym miejscu w Europie nie wierzy się tak mocno w czary oraz wiedźmy i równocześnie tak żarliwie uczęszcza do kościoła.

Zakazany romans
Magia zakradła się nawet pod same wrota świętości i czyha u stóp katedry. Ci, którzy znają galicyjską historię, po zmroku omijają ją szerokim łukiem. Dlaczego? Ano dlatego, że późną nocą pod barokową wieżą zegarową na Plaza de la Quintana pojawia się duch pielgrzyma. Jeszcze w XIX w. w tym miejscu stał cmentarz, więc trzeba przyznać, że jest tu trochę niesamowicie. Pielgrzym, którego cień widać na ścianie, jest znacznie większy niż przeciętny człowiek (może mieć prawie 3 m), ma na głowie kapelusz, na plecach niesie worek, a w wędrówce pomaga mu kostur. Miejscowa legenda mówi, że pielgrzym zmarł w Santiago de Compostela i tu został pochowany. Nocą wstaje jednak, żeby wejść do katedry i pochylić się nad grobem św. Jakuba.

Według innej opowieści pielgrzym był miejscowym księdzem. Zakochał się w zakonnicy z klasztoru San Paio, który mieścił się po drugiej stronie placu. Każdej nocy młodzi spotykali się pod katedrą, którą z klasztorem łączyło podziemne przejście. W końcu postanowili razem uciec. Ksiądz obiecał, że będzie czekać na ukochaną w stroju pielgrzyma, żeby nie wyróżniać się z tłumu. Zakonnica musiała się jednak rozmyślić, bo nigdy nie przyszła. Od tamtej pory każdej nocy ksiądz wraca pod katedrę, licząc, że dojdzie do umówionego spotkania. I choć tak naprawdę cień pielgrzyma jest grą świateł, a jego postać tworzy podświetlony filar piorunochronu, który odbija się na ścianie wieży, to i tak w tym miejscu w nocy rzadko się kogoś spotyka.

A może powodem tego jest inna historia, a właściwie przesąd związany z dzwonami katedry? Jeżeli o północy zamiast 12 ktoś usłyszy 14 uderzeń, oznacza to, że w mieście jest diabeł i że świadek feralnych uderzeń zginie. Najgorsze jest jednak to, że nie będzie potrafił odróżnić życia od śmierci i będzie błąkał się na granicy tych dwóch stanów.


Komentujesz: Galicja pełna strachów

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Fotogaleria: Galeria artykułu



Tagi: hiszpania


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie