Tekst: Klara Dudek, Witaj w Podróży, nr 28 luty/marzec 2012
Egipska wędrówka ku wieczności
W Polsce po II wojnie światowej „cały naród budował swoją stolicę”. Podobne hasło obowiązywało w starożytnym Egipcie. Tam cały naród budował jeden grób. Grób faraona, czyli piramidę
Tekst Klara Dudek
Piramidy w Gizie fascynowały przybyszów z Europy już od starożytności. Grecy nie mogli uwierzyć, że cały kraj przez dziesiątki lat budował grobowiec dla króla, Rzymianie podziwiali ogrom przedsięwzięcia, krzyżowcy zaś dopatrywali się w nim ingerencji sił nadprzyrodzonych. Bo rzeczywiście – rzecz i dziś robi wrażenie. Piramida Cheopsa jest ogromna. Każdy, kto wjeżdża do Kairu od południowego zachodu, pustynną drogą z Górnego Egiptu i Fajum, może się o tym przekonać, jeśli tylko widoczności nie utrudnia kairski smog. Już z odległości kilkunastu kilometrów widać ten ostrosłup prawidłowy o ścianach nachylonych pod kątem prawie 52 stopni, wzniesiony na planie kwadratu o boku 230 metrów, którego boki wyznaczają kierunki świata. Budowla miała pierwotnie wysokość 146 metrów. Dziś, pozbawiona wierzchołka, sięga 139 metrów. Ten niezwykły obiekt wzniósł drugi władca z IV dynastii – Chufu, zwany Cheopsem, który panował w latach 2551–2528 p.n.e.
Sześć milionów ton
Dla Egipcjan grobowiec, w którym składano mumię, był pośmiertnym mieszkaniem ciała i duszy zmarłego. A właściwie dusz, bo Egipcjanie wierzyli, że człowiek posiada co najmniej dwie: duszę ka będącą niematerialnym odbiciem ciała lub wartością człowieka nadaną mu przez bogów oraz duszę ba, która żyła w państwie umarłych, jeśli na ziemi przetrwało ciało. I właśnie w trosce o życie ba Egipcjanie starali się o zachowanie ciała, poddając je mumifikacji. Król wykorzystywał potęgę państwa, budując mieszkanie dla siebie po śmierci. Była to jedna z pierwszych rzeczy, którymi zajmował się po objęciu władzy. Bez przesady można powiedzieć, że cały Egipt budował grobowiec dla swojego władcy.
Na piramidę Cheopsa składa się 2 300 000 bloków wapiennych o średniej masie 2,5 tony. Były one dostarczane z kamieniołomu w Tura, położonego kilka kilometrów w górę Nilu, na wschodnim brzegu rzeki. W sumie masa piramidy przekracza 6 milionów ton – nigdy wcześniej ani nigdy później człowiek nie wzniósł tak ciężkiej konstrukcji! Bloki transportowano na plac budowy wodą, najpierw Nilem, potem kanałem. Piramidę wznoszono przez całe panowanie Cheopsa. Liczba bloków podzielona przez 23 lata daje 100 tysięcy bloków układanych każdego roku, czyli dziennie mniej więcej 285 bloków. W miarę postępu prac bloki trzeba było układać coraz wyżej. Każda kolejna warstwa zmniejszała powierzchnię roboczą, co dodatkowo komplikowało i tak niełatwą już budowę. Od pewnego poziomu niemożliwe stawało się wykorzystywanie zwierząt pociągowych, a nawet maszyn prostych – zostawała siła odpowiednio zorganizowanych zespołów ludzi.
Dostatnie życie w zaświatach
Wnętrze piramidy pokazuje, że pierwotny plan ulegał istotnym zmianom w trakcie budowy. Do piramidy wchodziło się wejściem w północnej ścianie (dziś turyści korzystają z wejścia wykutego w wiekach średnich, poniżej i nieco na zachód od wejścia oryginalnego), od którego korytarz prowadzi w dół do pierwotnej komory grobowej wykutej w skale poniżej poziomu ziemi. Zanim tę komorę wykończono, zdecydowano się wykuć nową komorę grobową w środku piramidy. Ale i ta nie była ostatnią. Ponad nią wykuto kolejną, największą, do której prowadzi tak zwana wielka galeria, czyli znacznie poszerzony i wyższy odcinek korytarza sklepiony płaskimi płytami. W zamyśle budowniczych wielka galeria służyła składowaniu granitowych bloków, które spuszczone po pogrzebie miały ześlizgnąć się w dół, zamykając przejście na zawsze.
Łatwo zauważyć, że każdą kolejną komorę projektowano z większym rozmachem i wyżej. Od architektów król oczekiwał, że piramida będzie gotowa do pogrzebu w każdej niemal chwili, zaraz po śmierci „inwestora”, a tak określonego terminu zakończenia inwestycji oczywiście nie sposób było przewidzieć. Gdyby król umarł szybko, w momencie gdy piramidę ledwie rozpoczęto, do pochówku można by było wykorzystać małą komorę podziemną, a wielką budowlę ukończono by w formie ostrosłupa ściętego przypominającego formą grobowce najstarszych władców Egiptu. Tak się jednak nie stało, dzięki czemu piramida urosła, a król doczekał powstania wielkiej komory.
Wielkość piramidy, dopracowanie planu, perfekcyjne wykonanie, a nade wszystko absurdalność samej idei budowy takiego giganta jako grobowca dla jednego człowieka przez lata wywoływały i wciąż wywołują mnóstwo spekulacji. Do dziś uczeni nie potrafią w każdym szczególe odtworzyć procesu budowy. W związku z czym niesłabnącym powodzeniem wśród poszukiwaczy rozmaitych sensacji cieszą się cały czas pseudonaukowe teorie o ingerencji sił pozaziemskich. Sporo wiemy już jednak na pewno. Na budowie pracowały dwa gigantyczne zespoły ludzi po 100 tysięcy każdy, podzielone na pięć brygad po 20 tysięcy robotników. Zgromadzenie w jednym miejscu tak ogromnej siły roboczej zapewniało sprawne prowadzenie budowy. Cena za to była jednak niebagatelna – państwo prowadziło niemal wyłącznie tę jedną inwestycję.
Piramida stanowiła główny element całego zespołu grobowego Cheopsa – tu w ceremonii królewskiego pogrzebu złożono mumię władcy. Dla Egipcjan jednak co najmniej równie ważna była także przylegająca do piramidy od wschodu świątynia grobowa, gdzie codziennie odprawiano rytuały mające zmarłemu królowi zapewnić wygodne i dostatnie życie w zaświatach. Niestety, ze świątyni Cheopsa nie zachowało się zbyt wiele, za to po tej samej wschodniej stronie można podziwiać trzy niewielkie piramidy królowych.
Największa, ale nie jedyna
Chufu (Cheops) był pierwszym, lecz nie ostatnim władcą, który na miejsce wiecznego pochówku wybrał sobie płaskowyż Giza znacznie oddalony od stołecznego Memfis. W jego ślady poszedł młodszy syn i drugi następca – Chafre (po grecku Chefren), król w latach 2520–2494 p.n.e. Jego piramida ma mniejsze wymiary podstawy, lecz z powodu nieco większego kąta nachylenia ścian osiąga niemal wysokość piramidy Cheopsa. Budowla ta ma też częściowo zachowane u góry licowanie płytami – oryginalnie ściany wszystkich piramid wyłożono wypolerowanymi płytami wapienia nadającymi budowli doskonale regularny kształt. Dzięki tej charakterystycznej „czapce” łatwo ją na zdjęciach odróżnić od sąsiedniej piramidy Cheopsa. Lepiej zachowała się też świątynia grobowa Chafre, której elementem jest słynny Wielki Sfinks z ciałem lwa i głową króla.
Ostatnim wiecznym mieszkańcem Gizy miał być Menkaure (Mykerinos), który na południe od zespołu Chefrena wzniósł najmniejszą piramidę (tylko 65,5 metra wysokości), której towarzyszą trzy piramidy królowych i zespół świątyń grobowych, górnej przy piramidzie i dolnej wzniesionej nad kanałem.
To jednak nie królowie z IV dynastii są autorami tak oryginalnej formy grobowca. Palma pierwszeństwa należy się Dżoserowi (III dynastia) i jego architektowi Imhotepowi, których nie zadowolił tradycyjny grobowiec w postaci mastaby, czyli budowli o kształcie ściętego ostrosłupa na prostokątnym planie. Na niemal sto lat przed Chufu postanowili oni w Sakkarze zbudować dla króla grobowiec o formie nałożonych na siebie mastab – w taki sposób powstała pierwsza piramida schodkowa. Trzej właściciele piramid w Gizie tylko kontynuowali tę innowację i nadali jej gigantyczne rozmiary. Ich następcy, władcy zarówno Starego, jak i Średniego Państwa, nadal wznosili piramidy, choć nigdy już rozmiarami nie zbliżyli się do rekordzisty. W okresie Średniego Państwa zmienił się też budulec – zamiast z kamienia piramidy wznoszono z cegły suszonej, co ułatwiało budowę. Ale też najwybitniejsi królowie epoki Średniego Państwa wznosili wiele innych budowli, nie koncentrując całego wysiłku kraju na budowie grobowca dla jednej osoby, choćby boga i króla.
Piramidy nie spełniły pokładanych w nich nadziei i nie ustrzegły mumii władców i wyposażenia ich grobów przed rabusiami. Władcy Nowego Państwa ochrony przed złodziejami szukali, drążąc grobowce w skale. Z niewiele lepszym wynikiem. Tylko jeden z nich przetrwał nienaruszony do czasów niemal nam współczesnych: grobowiec Tutenchamona. Ale to już zupełnie inna historia.
PRAKTYCZNIE RZECZ BIORĄC
Kiedy jechać?
W sezonie, czyli w lecie, upały powyżej 40°C to nic nadzwyczajnego. W lutym temperatura powietrza to około 26°C, a wody – 23°C. Wieczorami chłodno, przyda się kurtka. Marzec to już około 28°C. Wiosna to czas chamsinu – gorącego, suchego wiatru. Może być uciążliwy, zwłaszcza jeśli wieje wiele dni.
Za ile jechać?
Biura podróży prześcigają się w ofertach, jednak jeśli nie trafimy superokazji, to za tygodniowy pobyt all inclusive w czterogwiazdkowym hotelu zapłacimy minimum 1000 złotych za osobę.
Zakupy
Jednostką monetarną jest funt egipski (LE) – waluta niewymienialna poza Egiptem. W większości miejscowości turystycznych ceny podane są zarówno w funtach egipskich, jak i w euro czy dolarach (1 USD to około 6 LE). Nie warto jednak wymieniać zbyt dużo pieniędzy, bo prawie wszędzie można płacić dolarami i euro. W hotelech, miejscowościach turystycznych i restauracjach dla turystów można płacić kartami płatniczymi. W mniejszych sklepach tylko gotówką. Jako pamiątki najczęściej kupowane są perfumy w pięknych buteleczkach, szafran (trzy razy tańszy niż w Europie), szachy, figurki, szkatułki, fajki wodne. Tych ostatnich można używać do palenia lub jako ozdobne i oryginalne wazony na kwiaty. Bardzo ważne jest, aby się targować! Można zaoszczędzić nawet 70 procent pierwotnej ceny!
Zdrowie
Choć nie ma szczepień obowiązkowych dla wyjeżdżających do Egiptu, warto zaszczepić się przeciwko tężcowi. Plagą turystów jest biegunka zwana zemstą faraona...
Dokończenie artykułu w 28 numerze magazynu Witaj w Podróży, luty/marzec 2012.
Wpisz komentarz
Zamknij to okno