Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (227)

Tekst: Joanna Lamparska

Dzielnica czerwonych okien


Na „Nikiszu” ciągle można dostać w zęby – śmieją się niektórzy mieszkańcy Katowic, ale to, co mówią, brzmi bardziej jak ekscytująca obietnica niż ostrzeżenie. Już samo przejście przez jeden z łuków łączących kamienice z czerwonej cegły jest jak podróż do zupełnie innego, zamkniętego świata.


Tekst Joanna Lamparska


Mieszkańcy górniczego osiedla Nikiszowiec długo przyzwyczajali się do tego, że ich skromna dzielnica zamienia się w atrakcję turystyczną. Ale nawet teraz często starają się unikać obiektywu aparatu. Nikiszowiec ma klimat przedwojennego miasteczka, w którym zatrzymał się czas i każdy obcy jest kimś w rodzaju intruza. Ale to właśnie sprawia, że ten skrawek świata jest tak pociągający.


Dziewięć pierścieni

– Nikiszowiec niezwykle ciekawie wygląda z powietrza. Trudno się nawet domyślić, że to zwyczajna robotnicza dzielnica – opowiada Krzysztof Smętkiewicz, przewodnik miejski po Katowicach. – Dziewięć różnej wielkości, zamkniętych pierścieniowo bloków, otacza duże podwórka. Budynki mają trzy piętra, na każdym znajdowały się cztery mieszkania robotnicze o powierzchni 63 metrów kwadratowych. Przypadały na nie dwie wspólne ubikacje. Ideą architektów było to, żeby mieszkańcy mieli tu wszystko, co jest niezbędne do życia. Dlatego na podwórku zbudowane zostały chlewiki i piece do wypiekania chleba. Powstał też potężny kościół, dom noclegowy, szpital, ochronka, a także łaźnie, sklepy i szkoły.


Osiedle ukończone zostało w 1924 roku. Zaprojektowali je Emil i Georg Zillmannowie, absolwenci Królewskiej Wyższej Szkoły Technicznej w Berlinie. Mogło tu zamieszkać siedem tysięcy osób. Architekci wiele uwagi poświęcili detalom domów, każdy z nich miał indywidualne zdobienia, wykusze i kolorystykę. Kamienica w rynku ozdobiona została różami, przez jednych uznawanymi za kicz, przez innych za przejaw odważnej secesji. Charakterystyczne są przecinające ulice arkady, łączące leżące naprzeciw budynki. Zamknięty układ budynków z bryłą kościoła przywodzi na myśl średniowieczne miasteczko gdzieś na południu Europy.


W 1978 roku Nikiszowiec został uznany za zabytkowy zespół architektoniczno-urbanistyczny. Jest jedną z atrakcji na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Coraz częściej słychać też głosy, że dzielnica powinna się starać o wpisanie na listę dziedzictwa UNESCO. Bo to miejsce jest naprawdę wyjątkowe. Jak napisał jeden z jego mieszkańców na internetowej liście dyskusyjnej: „Tu się zno każdy kont, każdo cegła i każdy hasiok. Tu som ludzie tacy jakich niy znojdziesz kaj indzi”.


Komentujesz: Dzielnica czerwonych okien

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: katowice


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie