Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (227)

Dzieci nam kiedyś za to podziękują

 


Z Szymonem Chmielewskim, dziecięcym instruktorem narciarstwa, rozmawia Piotr Wierzbowski


Piotr Wierzbowski: Szymonie, powiedz szczerze: czy warto uczyć dzieci jeździć na nartach? A może zamiast jechać na to zimno, lepiej zostać w domu i czytać książki?
Szymon Chmielewski: Jechać, jechać... Oczywiście, można zastanawiać się, po co. Po co marznąć, wydawać pieniądze, ryzykować kontuzję, ale w gruncie rzeczy – moim zdaniem – chodzi o to, by być w górach. Bo góry są cudownym, magicznym miejscem, w którym człowiek powinien przebywać od najmłodszych lat.


PW: Ale dlaczego? Dla zdrowia?
SC: Też, ale nie tylko. Ja, już jako dorosły, niezwykle intensywnie przeżywam bycie w górach. Budzą one we mnie ogromny respekt, uczą pokory. W całym tym zagonionym i pogmatwanym życiu, w którym musimy stawiać czoło tylu przeciwnościom, góry są czymś stałym. Są jak potężny przeciwnik – może nieosiągalny, ale namacalny. Prawdziwy. Taki, z którym cudownie jest się mierzyć. Przebywanie w górach wiąże się z niemal metafizycznym przeżyciem. Ale takiego postrzegania gór trzeba uczyć się od małego, przebywając w nich, poznając je, ucząc się dla nich szacunku, choćby w sposób nieuświadomiony. Zimą doskonale pomagają w tym narty.


PW: Chodzi więc o kształtowanie charakterów?
SC: W dużej mierze tak. Dzieci wychowane na nartach będą w dorosłym życiu inaczej postrzegały świat. Moim zdaniem – piękniej. Będą też w góry wracać, o każdej porze roku. Poza tym dzieci, ucząc się jeździć, są po prostu szczęśliwe. Odbierają to jako fajną zabawę i powiew wolności. Dostają ode mnie tę odrobinę szaleństwa – oczywiście w bezpiecznych ramach – która jest niezbędna do normalnego rozwoju człowieka.


PW: A co dzieci tak cieszy?
SC: W zasadzie wszystko. Dla nich wydarzeniem jest już wpięcie się w narty, nawet gdy jest zupełnie płasko. Cieszy je wywrotka w śnieg, podjadanie go ukradkiem. Po prostu beztroska.


PW: Co jest dla dziecka lepsze: narty czy snowboard?
SC: Nie chcę tego rozstrzygać, nie jestem bowiem specjalistą od snowboardu. Naukę jednak najlepiej zaczynać od nart. Potem, jak dziecko będzie starsze, nie ma różnicy. Chodzi o aktywność w górach. Narty zjazdowe, biegowe czy snowboard mogą się uzupełniać.

 

PW: Kiedy najlepiej jest zacząć uczyć dziecko jeździć na nartach? Tak, żeby nie było ani za wcześnie, ani za późno.
SC: Teoretycznie nauka może zaczynać się już w trzecim, czwartym roku życia. Jednak wiele zależy od dziecka. Wiem, że są bardzo sprawne 3-latki, które z powodzeniem mogą uczyć się jeździć, jednak często są one jeszcze zbyt emocjonalnie niedojrzałe, by funkcjonować w grupie, by umieć się bezproblemowo podporządkować, co w górach jest bardzo ważne. Istotne jest też, czy dziecko jest już na tyle dojrzałe, by zostać godzinę z zupełnie obcą osobą. Trudno więc jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Trzeba mieć zawsze na uwadze nie swoje ambicje, ale dobro dziecka. Nie stresować go zbyt wczesną i zbyt intensywną nauką. To ma być przecież przyjemność. Wprowadzajmy więc dziecko w świat nart bardzo spokojnie.


PW: Jak zatem powinny wyglądać początki szkolenia?
SC: Najlepiej jak dziecko zaczyna naukę z rodzicami. Ważny jest ten pierwszy krok, żeby oswoić się z czymś nowym. Potem pojawia się instruktor. Zaczynamy od chodzenia w kasku i w goglach, stawaniu na moich nartach, upadaniu w śnieg. Totalna zabawa. I w zasadzie na tym powinny polegać początki 3–4-latka. Nauka jazdy na wprost, hamowania, skrętu czy jazdy na wyciągu to są już kolejne etapy, na następne lata.


PW: Więc kiedy zaczyna się ta prawdziwa nauka?
SC: Od czwartego, piątego roku życia. Choć wciąż jest ona w zasadzie nieuświadomiona. Jeśli poprzednie etapy wprowadzaliśmy stopniowo, w tym wieku dziecko już drugiego, trzeciego dnia godzinnej nauki zaczyna łapać, o co w tym chodzi. Staje się narciarzem. Jeśli pójdziemy drogą na skróty, często wszystko kończy się płaczem i niechęcią do nart.


PW: Czy pierwsze kroki dziecko powinno stawiać, pracując samodzielnie z instruktorem, czy też lepiej w grupie dzieci?
SC: Najpierw indywidualnie. I – po pierwszych chwilach – bez rodziców. To bardzo ważne, żeby rodzice zostawili dziecko całkowicie pod opieką instruktora.


Komentujesz: Dzieci nam kiedyś za to podziękują

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: narty, narciarstwo, jazda na nartach, wywiad


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie