Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (283)

Witaj w Podróży nr 39, grudzień 2013/styczeń 2014

Duma narodu


Mówimy: Wawel, myślimy: zamek, tymczasem nie byłoby wzgórza wawelskiego bez katedry. Obie budowle zrosły się w jeden organizm łączący pierwiastek świecki z duchowym. Z przewagą tego drugiego.

Tekst Marek Zakrzewski

O Wawelu trudno napisać cokolwiek bez używania podniosłych zdań. Atmosferę tego miejsca najlepiej oddają słowa Stanisława Wyspiańskiego: „tu wszystko jest Polską, kamień każdy”. Sformułowania takie jak „strażnik pamięci” i „narodowy Panteon” niewątpliwie zmuszają do powagi. A określenia, że to wzgórze magiczne i święte, każą wręcz przyklęknąć. I jak tu pisać w takiej pozycji, w dodatku ze świadomością, że wszystko, co wartościowe i oryginalne, zostało już stworzone, a tajemnice odkryte? Nikt nie jest w stanie policzyć, ile papieru potrzeba, by opisać wszystkie wspaniałości tego wzgórza, bo jest też Wawel ważnym zabytkiem, muzeum oraz świadkiem historii. Ale raz na jakiś czas warto jednak przypominać losy zamku i katedry, bo na przestrzeni ponad 1000 lat sporo się w nich działo.

I do śmiechu, i do płaczu
Ot, choćby zabawna, choć jednocześnie żałosna ucieczka z Wawelu króla Henryka Walezego. Oto w nocy z 18 na 19 czerwca 1574 r. władca jednego z największych państw europejskich, w przebraniu mnisim, w towarzystwie czterech dworzan, wymyka się na rzekomą schadzkę. Uciekają na oślep przez nieznany im kraj. Po wyjeździe z miasta przedzierają się przez leśne ostępy. Majestat królewski jeszcze nigdy nie upadł tak nisko. Gdyby nie było to takie straszne, mury pękłyby ze śmiechu.

Albo tragiczne wydarzenie, jakim było morderstwo popełnione w 1574 r. przez Samuela Zborowskiego, który w szacownej katedrze, na oczach świeżo koronowanego władcy, uśmiercił kasztelana przemyskiego Andrzeja Wapowskiego. Historia Zborowskiego miała po latach swój dalszy, nie mniej tragiczny ciąg, którego świadkiem również był Wawel. Ścięcie banity w 1584 r. na zamku, pod Basztą Senatorską, stało się wielkim wydarzeniem, komentowanym w Krakowie i Rzeczypospolitej (a nawet dziś budzi ożywione dyskusje).

W tych szacownych murach działy się także zjawiska paranormalne i nad wyraz tajemnicze. W 1973 r. otwarto grób króla Kazimierza Jagiellończyka i jego żony Elżbiety Rakuszanki. W ciągu kilku następnych lat zmarło kilkanaście osób biorących udział w ekshumacji. Od razu pojawiły się porównania z klątwą Tutanchamona, którego grób otworzył Howard Carter. Jak się szybko okazało, sprawcą domniemanej klątwy Jagiellończyka był rakotwórczy grzybek kropidlak żółty, pilnujący wiecznego spokoju zmarłych.

Znaków przestrzegających przed porywaniem się na świętość było oczywiście znacznie więcej. Bali się ich nawet okupanci, którzy nie ośmielili się tknąć dzwonu Zygmunta, wierząc, że gdy on zniknie, wszystko przepadnie. I jak tu nie wierzyć w przepowiednie.

Początki
Dzieje Wawelu od początku naznaczone były wielkością, majestatem i głęboką symboliką. Musiało być w nim coś magicznego, bo ciągnęli do niego wszyscy, także najeźdźcy. Wapienne wzgórze położone w zakolu Wisły, 30 m ponad nią, już w średniowieczu było ciasno zabudowane, a obszerny dziedziniec, jakim dziś go znamy, nie był pusty. Poczesne miejsce zajmowały na nim oczywiście zamek i katedra. W ich towarzystwie wznosiło się kilka kamiennych budowli: dwie małe rotundy romańskie, w tym Najświętszej Marii Panny (później św. św. Feliksa i Adaukta), palatium, czyli okazała siedziba władcy, kościół św. Gereona oraz tajemnicza prostokątna budowla o niejasnym przeznaczeniu. Dziś większość z nich można podziwiać jedynie we fragmentach. Warto zwrócić uwagę np. na kryptę św. Leonarda, ponoć najlepiej zachowane wnętrze romańskie w Polsce, albo pochodzącą z początków XI w. rotundę NMP, którą najpierw włączono w system fortyfikacji, a później stała się częścią zamku. Na stałej wystawie „Wawel zaginiony” można dzisiaj obejrzeć jedną ze ścian absydy oraz fundamenty.

Nowa świecka tradycja
Pierwszy znaczenie tego miejsca docenił Bolesław Chrobry, który rozbudował zamek i ufundował katedrę. Nieocenione były także zasługi Kazimierza Wielkiego, który nadał zamkowi gotycki charakter. Najpiękniejsze czasy miały jednak dopiero nadejść, wraz z wiatrami wiejącymi z południa.
Jak to zwykle bywa, żeby powstało coś nowego, trzeba unicestwić stare. Najlepiej nadaje się do tego wielki pożar. I oto stał się cud. W 1499 r., akurat gdy państwo miało największe aspiracje i możliwości, ogień strawił gotycką rezydencję. Resztki zburzono i od razu rozpoczęto budowę renesansowego palazzo, rezydencji godnej nowych czasów. Już w 1501 r., za pośrednictwem włoskiego architekta Franciszka Florentyńczyka, dotarł na Wawel renesans. Skrzydło północne i wschodnie wzniósł mistrz Benedykt, a południowe – Bartolomeo Berecci. Całość została ukończona w 1536 r.

Sto lat później, po kolejnym pożarze, szlachetny renesans uzupełnił nerwowy barok, więc to, co dziś oglądamy, zatraciło charakterystyczne rysy i nie reprezentuje jednego stylu. Nie przypomina też oryginału. Jest wynikiem kolejnych rekonstrukcji, wraz z tą największą, z początku XX w. Była ona niezbędna, bowiem od 1806 r. zagnieździli się na Wawelu Austriacy, co było początkiem końca jego dawnej świetności. Zburzyli oni wszystkie budowle stojące w centralnej części wzgórza, w tym renesansowy dom kanonika Stanisława Borka oraz kościoły św. Michała i św. Jerzego. Zamek zamienili w koszary, a całe wzgórze w cytadelę.

W przywróconym do świetności zamku, oprócz stałych wystaw, najciekawsze są dzisiaj królewskie komnaty z kasetonowymi stropami, kolekcją arrasów i mebli włoskich. Całość przenosi nas w okres panowania Zygmunta Starego i jego syna Zygmunta Augusta, a więc czasy największej chwały domu Jagiellonów. Duma powinna nas rozpierać.


Komentujesz: Duma narodu

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: kraków, wawel


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie