Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do inspiracji (274)

Witaj w Podróży nr 39, grudzień 2013/styczeń 2014

Boże Narodzenie po hiszpańsku


Święta to idealny moment, żeby odwiedzić Hiszpanię. Tradycje chrześcijańskie w naturalny sposób łączą się tu z miłością do jedzenia i dobrej zabawy. Rozkosze podniebienia gwarantowane.

Tekst Marta Drelich

Hiszpańskie święta są radosne, rodzinne i ciągną się cały miesiąc. Wbrew pozorom nie oznacza to, że tyle trwa ucztowanie, choć znając zamiłowanie Hiszpanów do fiesty, można by ich o to podejrzewać. Wszystko zaczyna się w grudniu, kiedy świąteczna atmosfera dosłownie rozlewa się po ulicach. W tym czasie zapalane są światełka, w najważniejszych punktach miast stają pięknie udekorowane drzewka (nie tylko choinki, czasem także palmy), wystawy z daleka kuszą pięknymi dekoracjami, a sklepowe półki uginają się pod ciężarem bożonarodzeniowych turronów i nóg jamón serrano. To właśnie dla takich widoków i smaków warto choć na chwilę wyrwać się do Hiszpanii i odpocząć od polskiej przedświątecznej gorączki.

Szopki nad szopkami
Zanim jednak zaczniemy rozkoszować się smakiem szynek serrano i ibérico, warto przyjrzeć się hiszpańskim szopkom betlejemskim. W porównaniu z nimi te polskie – choć także piękne – wydają się niezwykle skromne. Tradycyjna szopka w Hiszpanii jest o wiele ważniejsza niż choinka. To bardzo dokładna makieta, do której elementy gromadzi się latami. Szopki są dekoracją nie tylko mieszkań i domów, lecz także restauracji. Obserwacja tych misternie wykonanych cudeniek to idealny sposób na zabicie nudy w czasie oczekiwania na posiłek.
A przy okazji wśród figurek można wypatrzyć takie dziwa jak Caganer, czyli... Defekator. To postać, która stoi zwykle gdzieś na uboczu i – nie przebierając w słowach – robi kupę. Jej obecność w szopce ma swoje uzasadnienie. Defekator po pierwsze: użyźnia ziemię. Po drugie: reprezentuje równość ludzi, ponieważ bez względu na status, rasę czy płeć wszyscy jesteśmy skazani na tę czynność. Po trzecie wreszcie: uświadamia, że Bóg przychodzi do nas bez względu na to, czy człowiek jest gotowy czy nie. Przez długi czas Caganer był obecny głównie w tradycji katalońskiej, ale dziś można go wypatrzyć w szopkach w całej Hiszpanii, także na Wyspach Kanaryjskich. I nikomu apetytu nie odbiera!
Caganera i inne figurki można kupić na przykład na bazarze. Tych przed świętami w Hiszpanii nie brakuje. Zwykle umiejscowione są przy kościołach i na najważniejszych rynkach. Taki targ to prawdziwa uczta dla zmysłów. Równiutko ustawione budki oferują gorące napoje, świąteczne przysmaki i rozmaite ozdoby, ale najważniejsze są właśnie stoiska z figurkami i elementami dekoracyjnymi do szopek. Przy nich gromadzą się najdłuższe kolejki i... najwięcej gapiów. W tle często można usłyszeć piękne hiszpańskie villancicos, czyli kolędy. Zakupy w takich warunkach, z kubkiem gorącego wina w ręce, to czysta przyjemność.

Uczta numer jeden
Kiedy zakupy są zrobione, a szopka gotowa, czas zacząć przygotowania do wielkiego ucztowania. Najważniejszym świątecznym posiłkiem w Hiszpanii, podobnie jak u nas, jest Wigilia, nazywana Nochebuena. Choć pod względem liczby dań nie jest tak skomplikowana jak polska, z pewnością dorównuje naszej w kwestii rodzinnej atmosfery. Najważniejsze to być wtedy razem.
Menu różni się w zależności od regionu, ale zwykle na początek na stole pojawiają się tradycyjne hiszpańskie tapas: sery, szynki, kiełbasy chorizo i kaszanki. Jako danie główne serwuje się cordero, czyli jagnięcinę, pavo, czyli indyka, albo rybę. Wszystko pieczone, chrupiące, aromatyczne, z dodatkiem ziemniaków i sałatek. Bardzo popularne są także dania z owocami morza: krewetkami, langustynkami czy małżami. Ich dobór zależy jedynie od budżetu przeznaczonego na wigilijną kolację. Często tego dnia na stół trafia też consommé, czyli rosół, a posiłek popija się dobrym winem. Prym wiedzie musująca cava.
To wszystko jest oczywiście niezwykle smaczne i zajmuje istotne miejsce na stole, ale i tak najważniejsze są desery. Tak jak u nas nie ma Wigilii bez pierników, tak w Hiszpanii nie ma świąt bez turrona i polvorones. Nugat turron to intensywna w smaku masa z migdałów (w całości lub zmielonych), białek oraz karmelu. W Hiszpanii przygotowuje się go w wersji de alicante (twardy, z całymi migdałami) lub de jijona (miękki, o strukturze lekkiej pianki). Oba są bardzo słodkie i przepyszne. Można je kupić lub zrobić samemu. Przygotowanie nugatu w domu jest jednak dość skomplikowane i wymaga sporo wprawy. O wiele łatwiejsze są polvorones. Ich nazwa pochodzi od hiszpańskiego słowa polvo, które oznacza proszek lub pył. To kruche ciasteczka z mąki, cukru, mleka i orzechów lub migdałów, które obficie obsypuje się cukrem pudrem. Z produkcji polvorones słynie Andaluzja, a ich sekretnym, tradycyjnym składnikiem jest... smalec. Choć współcześnie często wymienia się go na inne tłuszcze, także wegetariańskie.

Uczta na koniec roku
Drugą okazją do świętowania w Hiszpanii jest Nochevieja, czyli sylwester. Obiad tego dnia przypomina ten serwowany w Wigilię. W kuchni lub jadalni stoi umocowana na specjalnej podstawce noga jamón serrano lub ibérico, z której na bieżąco krojone są cieniutkie plasterki – jako przekąska lub dodatek do innych potraw. W żadnym domu nie może też zabraknąć winogron. O północy na każde uderzenie zegara zjada się jedno grono, co ma zapewnić szczęście. To niezwykle ważna dla Hiszpanów tradycja, ale też... mocno stresująca. Wypada mniej więcej jedno grono na sekundę, więc trzeba uważać, żeby się nie zakrztusić. Często cała rodzina siedzi przed telewizorem, każdy trzyma w ręce miseczkę z odliczonymi winogronami i zajada się nimi, obserwując nadawany na żywo przekaz z placu Puerta del Sol w Madrycie, gdzie wita się Nowy Rok.
A gdy my wracamy do pracy i zaczynamy noworoczną dietę, Hiszpanie wciąż świętują. 6 stycznia, czyli Dzień Trzech Króli, to dla nich kolejna okazja do fiesty. Tego dnia maluchy dostają prezenty, a rodziny spotykają się na wspólnym posiłku. Najważniejszym daniem jest tzw. ciasto Trzech Króli. Drożdżowy przysmak podawany jest z kremem lub bitą śmietaną, często także z bakaliami i kandyzowanymi owocami, które symbolizują szlachetnie kamienie zdobiące płaszcze mędrców. W środku ciasta kryje się niespodzianka: maleńka figurka. Kto na nią trafi, ten będzie miał szczęście w nowym roku. Po taką wróżbę warto pojechać nawet na koniec świata.


Komentujesz: Boże Narodzenie po hiszpańsku

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: boże narodzenie, hiszpania, święta bożego narodzenia


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie