Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do archiwum (429)

Z kwiatka na kwiatek


 TEKST :: MARZENNA NOWAKOWSKA

 

 

Zazwyczaj pojawiają się już w kwietniu. Zwiewne, kruche, kolorowe, przysiadają na żonkilach, krokusach i tulipanach przed moim domem. Patrząc na ich kołyszący lot, jestem gotowa uwierzyć, że zima odeszła na dobre.

Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni, ale pierwszy motyl – owszem. Dlaczego? Wyjaśnienie jest bardzo proste. Kiedy jaskółki startują w podróż powrotną z afrykańskiej sawanny, nie mają pojęcia, jaką pogodę zastaną w Polsce. Mogą trafić na kwietniowy śnieg i chłody
bardziej uparte niż zwykle. Tymczasem zwiewne owady spędzające zimę na miejscu budzą się tylko wtedy, kiedy robi się naprawdę ciepło. Słońce musi przecież najpierw rozgrzać ich sypialnie: piwniczki ziemne, zapomniane strychy, drewutnie i przestronne dziuple. A jak ogrzeje, na świat wyfruwają ogniście żółte samce latolistków cytrynków i ich zielonkawe partnerki, a także liczne rusałki: ceglasto czerwone pokrzywniki w czarne plamy, czarnowiśniowe żałobniki z rzędem błękitnych plamek wzdłuż kremowej obwódki zdobiącej obrzeża obu par skrzydeł oraz zdecydowanie najbarwniejsze z wiosennego towarzystwa – pawiki o purpurowoczerwonych skrzydłach ozdobionych czterema pawimi oczami malowanymi błękitem, fioletem, żółcieniami i czernią.


Oczy do obrony

Pawie oczy służą do obrony. Mają zaskakiwać. Kiedy rusałki odpoczywają, zamykają skrzydła i pokazują ich spód ozdobiony rysunkiem naśladującym uschły liść, których wczesną wiosną wiele jeszcze wisi na gałązkach. Jeden czy dwa więcej nie zwracają uwagi głodnych ptaków. Niech no jednak podejrzliwa sikora zbliży się niebezpiecznie. Pawik nagle otwiera skrzydła, przeszywając wroga spojrzeniem dwóch par groźnych oczu. To wystarczy, żeby zaskoczony ptak zawahał się, zamiast dziobnąć. A pawik czmycha.
O tym, jak skuteczna jest ta sztuczka, przekonali się szwedzcy naukowcy. Przeprowadzili eksperyment, w którym sikory modraszki przez 40 minut spotykały się z 10 rusałkami pawikami i 15 pokrzywnikami (które nie mają straszącego rysuku oczu na skrzydłach, ale też nieźle udają zeschłe liście). Wszystkie pawiki przeżyły, a pokrzywniki zostały zaledwie trzy.

 

Mistrz samoobrony wśród motyli ma też sposoby na nietoperze. Porusza skrzydłami, ocierając przednią parę o tylną. Dźwięk ten ludzkie ucho słyszy jako syczenie, nietoperze odbierają go zaś jako ostrzegawcze klikanie na falach ultrakrótkich. Ultradźwiękowa przestroga zbija z tropu nocne drapieżniki. Rezygnują z przekąski
a pawik rano startuje do lotu, gotowy spełniać rolę, dla której motyl dostał skrzydła – przedłużanie gatunku.


Komu paczuszka?

Samce pawików, podobnie jak innych rusałek, budzą się wiosną kilka dni przed samicami i zajmują terytoria wzdłuż brzegów lasów, żywopłotów, zakrzewień. Każdy właściciel skrawka zieleni przegania intruzów – nawet trzmiele, pszczoły i inne gatunki motyli!
– i czeka niecierpliwie na pojawienie się samic. Te jednak, zanim polecą na schadzkę, chcą się najeść. Spędzają dzień wśród kwiatów. Piją nektar bogaty w cukry, a jeszcze chętniej ten, który zawiera też dużo aminokwasów, a więc cząsteczek służących do budowy białek. Dzięki nim będą mogły wyprodukować więcej jajeczek. Dopiero gdy słońce rzuci dłuższe cienie, dają się uwieść. Lecą więc ku samcom, a te witają je ochoczo. Właściciel terytorium zbliża się do wybranki, oczarowuje ją wonią feromonów, ugania się za nią w powietrzu, zachęcająco trzepoce skrzydłami. Wreszcie, późnym popołudniem, para łączy się i następuje przekazanie pakietu nasienia z jednego odwłoka do drugiego.

Większość żeńskich pawików satysfakcjonuje jedna paczuszka. Po drugą udają się do innego samca tylko wówczas, gdy pierwsza jest wyjątkowo mała i mogłaby niewystarczyć do zapłodnienia kilkuset jajeczek, które samica składa na spodniej stronie liści pokrzywy. Tymczasem bliskie kuzynki pawików, ceiki, są kolekcjonerkami męskich pakietów. Spotykają się więc z kilkoma samcami i żyją... dłużej. Różnica wynosi kilkanaście dni i jest jeszcze większa, jeśli porównać tylko wiek samców.

Łatwo wytłumaczyć, dlaczego długowieczność ceików ma sens, a pawików nie. Męski pawik, które mu udało się przekazać geny, ma małe szanse na drugą randkę, ceik zaś zawsze może liczyć na kolejne. Im dłużej będzie żył, tym bardziej rosną jego szanse, bo zawsze znajdzie się chętna. Toteż u pawików szybsza śmierć nie ma żadnego wpływu na liczbę wydanego na świat potomstwa, a u ceików dłuższe życie oznacza więcej dzieci, które dziedziczą rzadką wśród motyli cechę długowieczności. Przy czym najdłużej, bo do 11 miesięcy, żyją te gatunki, które zimują w formie uskrzydlonej, a więc cytrynki i liczne rusałki. Najkrócej zaś, zaledwie kilka dni, te, które wykluwają się w lecie. Akceptują pierwszego napotkanego partnera i zadowalają się tylko jednym. Taki zwyczaj mają samice strzępotków soplaczków. Umierają po trzech dniach od wyklucia.

 

Ich bliskie kuzynki, strzępotki ruczajniki, wybierają partnerów na tokowiskach. Lecą do wybranych miejsc, gdzie zbierają się samce walczące zawzięcie o maleńkie terytoria. Samice wybierają partnera, któremu udało się zdobyć najlepsze terytorium, i przeganiają innych zalotników. Na umizgi potrzebują więcej czasu niż niewybredne soplaczki. I dostają go. Żyją tydzień.


Komentujesz: Z kwiatka na kwiatek

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie