Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do archiwum (429)

Agata Kuźnicka

Karnawałowo gońba



Zima. Mróz maluje na policzkach gazdów rumieńce. Konie stoją niespokojnie, wydmuchując kłęby pary z nozdrzy. Za chwilę ruszą w szaleńczą gonitwę

Starannie uczesana w kok kumoska siedzi w saniach, opatulona serdakiem i przykryta owczą skórą. Gazda w tym czasie kręci się koło sań: poprawia uzdę, sprawdza lejce, poklepuje konia gotowego do startu. Wreszcie dosiada się do swojej towarzyszki i razem oczekują na znak.
Trzy... dwa... jeden... Ruszają!


Od chrztu do wyścigów

Kumoterki to małe, plecione lub drewniane, często zdobione sanie. Ich nazwa wzięła się od góralskiego określenia rodziców chrzestnych: kum i kumoska. Dawniej, gdy najbliższy Zakopanego kościół znajdował się w Szaflarach, właśnie takimi saniami wieźli maleństwo do chrztu kumotrzy. Ich wygląd podyktowany był względami praktycznymi, co wspomina w „Dzieciństwie Spiszaka” Jan Pluciński: „(...) kumoterki były mniej wywrotne, bo były bez siedzeń; siedziało się na dnie sań, a dno było bliżej ziemi. Z tyłu na płozach była przymocowana ławeczka, na której furman stał i tak przenosił swój ciężar, aby równowagę kumoterek utrzymać i nie pozwolić, by się wywaliły”. Równowaga równowagą, wypadki jednak się zdarzały i nieraz malutki chrześcijanin lądował w głębokiej zaspie śnieżnej.
Dziś chrzciny u górali wyglądają podobnie jak u ceprów, toteż i kumoterki straciły swoją funkcję.
Zazwyczaj przez cały rok stoją gdzieś w szopie albo pod strzechą góralskiej chałupy. Ale nie zapomniano o nich! Od ponad dwudziestu lat na Podhalu w czasie karnawału organizowane są kumoterskie gońby i parady gazdowskie. Te niezwykle barwne imprezy sportowe trwają często nawet 2 miesiące, skupiając wokół siebie nie tylko większość górali-koniarzy, lecz także sporo turystów, którzy nieczęsto mają możliwość spotkać górali bawiących się w prawdziwie góralskiej imprezie.
Pierwsza parada gazdowska odbyła się w 1983 roku. Wystartowało wtedy tylko pięć sanek, ale już w następnym roku na linię startu stawiło się 10 zaprzęgów. W kolejnych latach liczba ta rosła. Dziś w paradach i gońbach można podziwiać kilkadziesiąt kumoterek i ponad setkę zawodników skiringu i ski-skiringu.


Po nagrody i uznanie

Wyścigi kumoterek odbywają się na różnych dystansach, na ogół od 400 do 800 metrów. Na trasie jest kilka ostrych zakrętów. To najlepszy sposób, żeby sprawdzić opanowanie sztuki powożenia. Ukoronowaniem rywalizacji jest poprzedzona wielką paradą Kumotersko Gońba rozgrywana na zakończenie Góralskiego Karnawału w Bukowinie Tatrzańskiej.
Podczas wyścigów ubrana w barwną spódnicę i skórzany serdak kumoska zasiada w kumoterkach. Powozi gazda. Wydawać by się mogło, że opanowanie takiego zaprzęgu to nic trudnego. Jednak kto nie widział wyścigów na własne oczy, nie potrafi sobie wyobrazić, z jak wielką prędkością mkną te drobne sanie. „Spod kopyt bryzgo śnieg, a zdarzo się kamienie i lód” – opowiada Stanisław Matyga-Potargany z Białego Dunajca, wielokrotny uczestnik gońby i zwycięzca zawodów w kumoterskiej gońbie w Białym Dunajcu. „Takom bryłom i powozoncy, i kumoska mogom solidnie łoberwać. Bywo, ze na łostrym zokrencie kumoterki wypadajom z trasy, a kumoska do góry nogami wpado do śniega, pokoze kolanka, a casami i co inksego, ku radości ludzi, co się gońbie przypatrujom. Wiycie jako to jest”.
„Ano wiemy, wiemy – dopowiada Zofia Stanuch, która już od lat prowadzi kumoterską gońbę w Kościelisku. – Jest sporo śmiechu, kiedy »spadochron się otworzy«, czyli spódnica znajdzie się na głowie nieszczęsnej kumoski”. Ale wypadki są kontrolowane, a zapobiegliwe góralki zawsze pod spódnicą noszą halkę lub specjalne haftowane gacie.

„Łyskanie” takimi gaciami ma zresztą swój ukryty sens: zarówno organizatorzy, jak i uczestnicy przywiązują wielką wagę do wyglądu. „Jury ocenia nie tylko mierzony fotokomórką czas przejazdu – podkreśla Zofia Stanuch. – Bardzo ważny jest również strój powożących gazdów i kumosek, wygląd koni, uprzęży, no i oczywiście samych kumoterek”.
Parady i kumoterskie gońby to nie tylko wyścigi między góralskimi saniami. To także śmiałe zawody we wspomnianych skiringu i ski-skiringu. W tych zawodach startują zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Ścigają się na dystansie nie mniejszym niż 400 m. W skiringu osoba jadąca za koniem na nartach musi jednocześnie powozić, gdy tymczasem w ski-skiringu koniem kieruje siedzący na nim jeździec, a za nimi próbuje się utrzymać na nogach narciarz. Wygranie zawodów wcale nie jest proste, a uzyskanie tytułu mistrza w powożeniu wiąże się z czymś ważniejszym dla górali niż nagroda: z wielkim szacunkiem i uznaniem pozostałych startujących.


Komentujesz: Wyścigi kumoterek

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie