Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do archiwum (429)

Ciągnąc z taborem

 

Kto z nas nie marzył o byciu rycerzem czy księżniczką? A może by tak odbyć podróż w czasie i spełnić te marzenia?

 

 

TEKST:: Katarzyna, Tobiasz i Helenka Machul

 

 

Nasza przygoda ze średniowieczem rozpoczęła się w pewien sierpniowy weekend – jeden z tych tak zwanych długich weekendów, kiedy naród próbuje wyrwać się gdzieś na chwilę, by odpocząć od codziennego pędu (przynajmniej ten z wielkich metropolii). My staramy się przetrwać ten czas, organizując jednodniowe objazdy po najbliższej okolicy. Tym razem – przeszukując podróżniczy kufer z pomysłami – wybraliśmy się w odwiedziny do Żółtej Damy w Liwie, przy okazji trafiając na turniej rycerski.


Weekendowe średniowiecze


Wiecie, że bractwa rycerskie przez cały okres wiosenno-letni przemierzają Polskę wszerz i wzdłuż, organizując pokazy turniejowe? Dla nas najmilsza okazała się informacja, że odbywają
się one najczęściej w weekendy – nie musisz więc martwić się o zgodę swojego szefa na urlop. Możesz, tak jak my, w sobotni ranek, spakować plecak, przebranie (najlepiej pasujące do wieków
średnich) i wyruszyć na kolejne spotkanie z historią. Gwarantujemy nieprzebrane bogactwo wrażeń dla całej rodziny: walki rycerskie, inscenizacje bitew, pokazy jazdy konnej z bronią turniejową, zawody łucznicze, pokazy sokolników. Można usłyszeć prawdziwe salwy armat, zobaczyć dokładnie, jak wyglądał ubiór rycerza (i co chyba równie istotne – ile ważył, zwłaszcza w 30-stopniowym upale) i rozkoszować się smakołykami przygotowywanymi według starych receptur. Dla maluchów będzie to na przykład pyszny chleb
z konfiturami.

 


Proste pacholę

Gdy pierwszy raz wmieszaliśmy się w tłum „tubylców”, było trochę dziwnie. A to za sprawą naszego ubioru. Dobrze byłoby móc choć przez chwilę wyglądać tak jak oni – pomyśleliśmy. Może nie od razu być rycerzem, dworzaninem czy kupcem, ale na początek nawet prostym wieśniakiem czy, jak w przypadku Heleny, po prostu pacholęciem.

W poszukiwaniu czegoś odpowiedniego krążyliśmy pośród kramów ze średniowiecznymi ubiorami dla małych i dużych, rycerzy i giermków, księżniczek i dam dworu, oraz stoisk z biżuterią, a nawet z materiałami, z których każdy może wyczarować sobie prawdziwy strój z dawnych czasów. Ktoś na początek doradził nam jednak gotowe wdzianka. Na szycie własnych, wymarzonych, będzie jeszcze czas. Efekty poszukiwań były takie, że na kolejnych
spotkaniach było nam już zdecydowanie raźniej.

Turniej rycerski to nie tylko rycerze i ich wierni giermkowie, to także prezentacja dawnego stylu życia, obyczajów i zwyczajów panujących w ubiegłych stuleciach. Najlepiej można się o tym przekonać, podpatrując brać rycerską w ich miasteczku. Namioty uszyte z białego płótna są tak charakterystyczne, że widać je zaraz po przybyciu na zamek. A ponieważ są tu całe rodziny, każdy znajdzie dla siebie coś, co może wykorzystać w codziennym życiu. Z nami powrócił podpatrzony pomysł gotowania na ogniu potraw w garnkach zawieszanych bezpośrednio nad paleniskiem. Dawno tego nie robiliśmy.


Garnek kipiący marzeniami


Nawet Helenka nie protestuje, kiedy przenosi się w inny świat. Średniowieczny sposób życia jest przecież tak bliski dzieciom: obcowanie z przyrodą i zwierzętami (Helenka próbowała nawet
przebadać końskie uzębienie – jakież było jej zaskoczenie, gdy okazało się, że koń ma więcej zębów niż ona i do tego większy język) oraz wiecznie trwający piknik. Z zafascynowaniem przyglądała się pokazom tańca dawnego – nietypowym ruchom i trochę innej muzyce od tej, którą słyszy na co dzień. Jednym słowem, najlepsze zajęcia z muzykoterapii, rytmiki i baletu, jakie widzieliśmy – i to w cenie jednego biletu. Nie ma ani jednej chwili na nudę, a tym bardziej na sen – trzeba kolekcjonować wrażenia. Z jednej strony tata przybliżał średniowieczne rzemiosło: kowalstwo,
tkactwo, skórnictwo czy produkcję papieru czerpanego, z drugiej mama próbowała wytłumaczyć działanie koła garncarskiego. Ale Helenkę interesował tylko produkt końcowy – gliniany garnuszek i znajdujące się w nim nowe smaki.

 

Turnieje rycerskie już na stałe wpisały się w nasz kalendarz. Namierzamy wciąż kolejne imprezy, odpalamy nasz wehikuł czasu, zapinamy Helenkę i w drogę.

Zapytacie – z czego składa się nasz wehikuł czasu? A z kilku fajnych książek, paru map i przewodników oraz z najważniejszego – kipiącego garnka z marzeniami. Ten ostatni, gdy wrze i zaczyna bulgotać, to niechybny znak dla nas, że trzeba znów ruszać na szlak.


Komentujesz: Ciągnąc z taborem

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie