Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do archiwum (429)

CADYK i jego uczniowie


 

Dla wielu Polaków Leżajsk to tylko jedno z miast na mapie. Dla chasydów – miasto wyjątkowe, tu bowiem nauczał i tu został pochowany cadyk Elimelech, współtwórca idei chasydyzmu. W rocznicę jego śmierci miasteczko staje się chasydzkim centrum świata

 

TEKST I ZDJĘCIA ANNA I KRZYSZTOF KOBUS

 

Gdy nadchodzi jesień, życie w miasteczku zwalnia rytm. Pustoszeją uliczki, nieliczni turyści odwiedzają bazylikę, czasem ktoś zajrzy na żydowski cmentarz. I tak trwa Leżajsk w ciszy i spokoju do przełomu lutego i marca, kiedy to wypada 1. dzień miesiąca adar
– rocznica śmierci cadyka Elimelecha żyjącego w XVIII wieku

 


Był postacią niezwykłą: stworzył fundamentalną dla chasydyzmu koncepcję cadykizmu, według której przywódcy religijni (cadykowie) stanowili dla wspólnoty wzór pobożności, pokory i sprawiedliwości, on sam zaś stał się pierwszym cadykiem w dziejach judaizmu. Po latach życia jako wędrowny kaznodzieja osiadł w Leżajsku, oddając się modlitwie i nauczaniu. Wychował wielkich cadyków, między innymi Widzącego z Lublina i Menachema Mendla z Rymanowa.



Sprawiedliwy Elimelech


Zachowały się opowieści o przygodach i cudownych zdarzeniach z udziałem cadyka, a także o nadprzyrodzonych właściwościach jego grobu. Elimelech – powiada się – był w stanie zmieniać wyroki Boże i uleczać ze śmiertelnych chorób. Posiadłszy zaś moc wyganiania z ludzi demonów i przepowiadania im przyszłości, uwalniał od wszelkich nałogów. Proszono go przeto o zdrowie, pieniądze, miłość, płodność, szybką śmierć albo dobrą starość. W jego duszy była cząstka duszy Mojżesza, on sam zaś był jednym z 36 sprawiedliwych, którzy swą pobożnością i cnotą podtrzymują istnienie świata. Jego grób stał się miejscem pielgrzymek, przy którym wierni zostawiają kwitle (karteczki z prośbami), pamiętając o zasadzie, że cadyk słucha próśb tych, którzy nie chcą za dużo.



Bóg w nas śpiewa


Jorcajt (rocznica śmierci cadyka) to wydarzenie szczególne. Już kilka dni wcześniej kontrolerzy lotów z okolicznych lotnisk głowią się, gdzie pomieścić kolejne boeingi pełne żydowskich pielgrzymów. Lądują w Rzeszowie, Krakowie czy Warszawie – żadna odległość nie jest zbyt duża, by dotrzeć w tym dniu do Leżajska. Bywa, iż na jorcajt przybywa 10 tysięcy osób! To także wyzwanie logistyczne, bo trzeba im zapewnić nocleg czy jedzenie, które jeszcze do niedawna było w całości sprowadzane z Izraela. Od kilku lat to się zmienia: leżajski piekarz dostarcza chasydom tysiące chlebów i bułek, zaś mąka, z której są pieczone, jest badana w Izraelu. Stamtąd też dostaje dodatki: sok z winogron, spulchniacze, żelatynę oraz zakwas. Obecny przy wypieku rabin na gotowe produkty nakleja kartki ze znakiem koszerności.

Jednak najważniejsza jest i tak trwająca bez ustanku modlitwa i pragnienie, by choć na chwilę wejść do ohelu (kaplicy grobowej) cadyka i dotknąć kraty otaczającej jego grób. Niektórzy w uniesieniu wyciągają w górę komórki, by ktoś po drugiej stronie usłyszał dziesiątki głosów i choć w taki sposób mógł się tu znaleźć. Pielgrzymi modlą się kołysaniem ciała, tańcem i śpiewem. „Psalm powiada: Dobrze bowiem jest śpiewać naszemu Bogu. Rabbi Elimelech tak to wykładał: Dobrze jest kiedy człowiek sprawia, że Bóg w nim śpiewa” (M. Buber „Opowieści chasydów”). Obok grobu jest specjalne pomieszczenie, w którym stawiane są wotywne świeczuszki. Setki migotliwych płomyków niosą modlitwę ku niebu. Gdy nad ranem zabraknie miejsca wewnątrz, świeczki zaczną świetlnym kordonem opasywać grobowiec. Niektórzy nigdy jednak do ohelu nie wejdą: to koheni, którym nie wolno stanąć na nieczystej ziemi (a za taką uważany jest teren cmentarza), dlatego modlą się za specjalnym ogrodzeniem.



Dwa światy


Dla większości przybyłych przyjazd do grobu Elimelecha to podróż życia, a jej odbycie jest możliwe dzięki pomocy gminy lub sponsorów. Podczas gdy jedni przyjeżdżają, drudzy wyruszają w objazd okolicznych żydowskich cmentarzy i miejsc związanych z innymi słynnymi cadykami. Bobowa, Nowy Sącz, Sieniawa – na tych kilka dni na żydowskie cmentarze polskich miasteczek wraca zamordowany świat chasydów.Niewielu udaje się na spacer po mieście, nie odnajdując w przebudowanych domach i ulicach
miejsc, jakie znają z opowieści swych rodziców i dziadków. Dziś już mało kto wie, gdzie znajdowały się ulice Łazienna, Bożnic czy Proroka. Przedwojenne nazwy pozostały już tylko w pamięci poprzednich mieszkańców miasta.

Mieszkańcy Leżajska powoli oswoili się z obecnością żydowskich pielgrzymów. Oto w miejscowym domu kultury otwarta została wystawa „Chasydzi w Leżajsku”. Zdjęcia przedstawiają niecodziennych gości. Lecz głębszego porozumienia nie ma. Dawną ciekawość zastąpiła obojętność. Dwa światy Leżajska żyją obok siebie.

Życie jednak zwycięża. Wieczorem w stołówce gra muzyka, krążą butelki wina, radość znajduje ujście w tańcu. To legendarna hora, podczas której spleceni ramionami mężczyźni razem tańczą i śpiewają. Gdy w pewnej chwili wyrwany zostaje kabel od syntezatora, nikt się nie zatrzymuje. Potężny chór śpiewa aż do chwili, gdy muzyka ponownie za nim nadąży. Bo czy może być większe szczęście, niż być tu właśnie dzisiaj?



INFO

Do Leżajska warto przyjechać podczas jorcajtu, by poczuć
niepowtarzalną atmosferę modlitwy. Panowie, wchodząc
na kirkut, winni mieć nakrycie głowy, kobiety powinny
być ubrane skromnie (długie spódnice lub spodnie, bluzki
zakrywające ciało). Najbliższy nocleg znajduje się w Domu
Pielgrzyma (tel. 17 242 83 56, e-mail: lezajsk@bernardyni.pl)
koło bazyliki Matki Bożej Pocieszenia – warto tu wstąpić,
by zobaczyć słynący cudami wizerunek oraz zabytkowe organy.


Komentujesz: CADYK i jego uczniowie

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie