Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do archiwum (429)

Warszawa od podszewki



Warszawska Turystyka Ekstremalna to pomysł, aby z przyjaciółmi powłóczyć się po dziwnych miejscach, by zajrzeć pod podszewkę miasta.


Włodek Dembowski – pomysłodawca i założyciel WTE – miasto zna znakomicie. Warszawę traktuje jednocześnie jak pomnik i jak żywy organizm, który chciałby poznać. Stąd jego swoisty „radar na dziurę w płocie”. Opuszczone ogródki działkowe, tunele, stare kamienice, porty wiślane, torowiska, ruiny fabryk, podziemia, bunkry, dachy, mosty, ziejące chłodem niedokończone budowy – to cele wypraw organizowanych przez Włodka dla przyjaciół, znajomych, znajomych znajomych... I ja postanawiam kolejny raz poddać się wuteowskiej deklaracji zawartej w jej słynnym manifeście: „Pokonujemy wszelkie przeszkody tak jak niepiśmienni Indianie, którzy mogą przekraczać granice bez dokumentów, w dowolnych miejscach, i tak jak na cygańskich pogrzebach bawimy się wszędzie”. Na Włodkowym blogu sprawdzam, gdzie i o której. Już wiem, że wciągnie nas dzika przyroda. Oddamy też hołd zapomnianym budowlanym umarlakom i zgliszczom.


Czarodziejskie tyci przejście

Już samo miejsce naszego spotkania jest niezwykłe. Wąska, króciutka, tonąca w zieleni uliczka Kaprys nie licuje z gwarnym, wolskim otoczeniem, bliskością ulicy Górczewskiej. To właśnie Kaprys stanie się dziś naszym zaczarowanym przejściem z rozpędzonej betonowej dżungli do przewrotnie ukrywającej się w jej sercu ciszy i łagodności natury. Pierwszy postój w parku imienia Księcia Janusza. Jest z nami Piotr Sady, który okazuje się instruktorem... śmiecho-jogi. Zachęca do wykonania ćwiczeń mających przywołać na nasze twarze szczery uśmiech. Początkowo stremowani, w krótkim czasie rechoczemy, tarzamy się i płaczemy ze śmiechu.


W końcu ruszamy dalej i niebawem docieramy na obszar Fortów Bema. Dawniej zwane Fortami Parysów powstały pod koniec XIX wieku w ramach wewnętrznego pierścienia Twierdzy Warszawa. Później, do 1939 roku, mieściła się tu Wytwórnia Amunicji nr 1, a w czasie okupacji – wojskowe magazyny. Funkcję magazynów fort pełnił jeszcze do końca lat 80. ubiegłego stulecia.


Zbaczamy z głównej ścieżki w las, gdzie w starych, opuszczonych budynkach spotykamy ludzi bezdomnych, zwanych pieszczotliwie przez Włodka Warszawskimi Krasnoludkami. Schodzimy skarpą do fosy. Jest jak w tropikalnym lesie – soczysta zieleń, zapach wody. Trudno uwierzyć, że jesteśmy w środku miasta.


Artystyczne bunkry

Ścieżką dostajemy się do serca fortów – otoczonych fosą olbrzymich bunkrów ukrytych pod dachami z zieleni. Dziesięć lat temu teren poddano rewitalizacji. Zbudowano mostki, wytyczono alejki i ścieżki rowerowe, same wnętrza bunkrów jednak nie były wykorzystywane. Zaglądamy do kilku. Straszą ciemnością, wilgocią, tonami śmieci, głównie potłuczonego szkła. Dochodzimy do największego i spotyka nas niespodzianka. Fundacji Sztuki Zewnętrznej udało się przekonać lokalne władze do urządzenia tu galerii street artu.


Zaczyna padać. Ostatni raz przekraczamy fosę drewnianym mostkiem i zgodnie z Włodkową zasadą „jak najrzadziej chodnikiem” zbaczamy ze ścieżki w krzaki. Po chwili naszym oczom ukazują się na wpół zamieszkałe, na wpół opustoszałe przedwojenne wille należące niegdyś do administracji Wytwórni Amunicji. Czas, gdy mieszkali tu generałowie i teren był pilnie strzeżony, minął bezpowrotnie. Dziś możemy zachwycić się bajkową atmosferą tego osiedla-widma.


Qlturalny finał

Docieramy do ulicy Powązkowskiej, a nią do Centralnego Domu Qltury przy Burakowskiej, gdzie po raz pierwszy odbędzie się legendarna już warszawska impreza „Piotra i Pawła”. Dotychczas świętowano w halach na terenie starych Zakładów Maszyn Budowlanych imienia Waryńskiego, przy Jana Kazimierza. Zminimalizowana przestrzeń nie zniechęciła jednak imprezowiczów i stawili się tłumnie.


Nasz przewodnik zrzuca plecak i wskakuje na scenę, serwując wuteowiczom zwyczajowy deser – tym razem koncert grającej „dziarskie regie” formacji November Project, w której jest wokalistą. W tym miejscu wycieczkę można by uznać za zakończoną, ale większość z nas śmieje się dalej, do białego rana.


– Chcemy przywołać nastrój filmu „Stalker”, wierszy Tuwima, Białoszewskiego, czyli przygody i mistycyzmu – Włodek tłumaczy swoją pasję. Warszawska Turystyka Ekstremalna nie jest sformalizowaną grupą. Na wycieczki znajomi przyprowadzają znajomych. O kolejnych wyprawach informują się przez e-mail.


Komentujesz: Warszawa od podszewki

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: warszawska turystyka ekstremalna, wte, centralny dom qltury


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie