Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do archiwum (429)

Ryszard Rogaczewski, Pelplin

Pomorskie Ateny



W Pelplinie wciąż się czuje ducha cystersów, którzy przybyli tu w XIII wieku


Zawsze powtarzałem, że mógłbym mieszkać w trzech miastach: Paryżu, Krakowie i Pelplinie. Mam szczęście. Urodziłem się w Tczewie, ale w Pelplinie znalazłem pracę i od 30 lat mieszkam na kociewskiej ziemi porównywanej przez księdza Janusza St. Pasierba do „uśmiechniętej Toskanii”. To małe miasteczko jest dobrze znane historykom Pomorza i gościom z Zachodu, mniej rodzimym turystom. A szkoda. Już Jan Długosz pisał w kronikach, że jego budowle ufundowane przez książąt pomorskich Mszczuja, Sambora i Świętopełka „budziły zachwyt wszystkich ludzi”.

Wciąż zachwyca mnie niesamowita atmosfera tego miasta. Ulegają jej nawet turyści z Krakowa. W Pelplinie czas biegnie wolniej, ludzie się nie spieszą. Może to wpływ serca miasta – byłego klasztoru cystersów, którego najważniejszym obiektem jest bazylika katedralna zaliczana do najpiękniejszych dzieł gotyckich w Polsce? „Szarych mnichów” z Doberanu w Meklemburgii na Pomorze sprowadził w 1258 roku  Sambor II, ojciec Mestwina. A może niezwykłej historii tej miejscowości, która chociaż prawa miejskie uzyskała dopiero w 1932 roku, ale już pod koniec XIX wieku miała elektryczność, pełną infrastrukturę komunalną, szpital, gimnazjum i wyższą uczelnię. Nazwano ją Pomorskimi Atenami.


Do historii weszło też współczesne wydarzenie z dziejów Pelplina, kiedy miejscowość ta znalazła się na pielgrzymim szlaku Ojca Świętego Jana Pawła II w pamiętną dla mieszkańców niedzielę 6 czerwca 1999 roku.


Pierwszy ślad

Przenieśmy się jednak w odległy XIII wiek, aby prześledzić niezwykłą historię grodu nad Wierzycą. Był więc sobie Pelplin wcześniej niż mówią o tym najstarsze źródła. Odkrycia archeologiczne dowodzą, że w pobliżu przebiegały rzymskie szlaki handlowe ze słynnym szlakiem bursztynowym. Czy był Pelplin ważnym grodem na tym szlaku? Niewykluczone, bo w jego okolicach znajduje się wiele śladów wczesnośredniowiecznych grodzisk datowanych na pierwsze milenium... Pierwszym śladem historycznym jest dopiero zapis w dokumencie wystawionym 21 stycznia 1274 roku w Świeciu przez księcia tczewsko-lubiszewskiego Mestwina II, w którym ziemie nad Wierzycą, Jonką i Węgiermucą nadaje cystersom. W ciągu blisko 550 lat stworzyli oni opactwo o obszarze około 20 tysięcy ha stanowiące ważny ośrodek gospodarczy i kulturotwórczy południowego Pomorza. Ora et labora / Módl się i pracuj – to benedyktyńskie hasło przyświecało organicznej pracy ojców cystersów. Byli przede wszystkim wspaniałymi rolnikami i hodowcami. To oni przyczynili się do rozkwitu pomorskiego rolnictwa. Umieli przetwarzać płody rolne, byli zarządcami majątków szlacheckich i bankierami. Do dziś zachwycają ich umiejętności jako geologów, budowniczych i snycerzy. W pelplińskim opactwie działało skryptorium, była szkoła dla dzieci szlacheckich i apteka.

Rozbiory Polski przyniosły sekularyzację dóbr zakonnych, natomiast kasaty zakonu ostatecznie dokonał król pruski Fryderyk III w 1823 roku.

Przeniesienie stolicy diecezji chełmińskiej z Chełmży do Pelplina w 1821 roku z instytucjami kurialnymi i najstarszą pomorską uczelnią, jaką było chełmińskie seminarium duchowne sprawiło, że tu właśnie powstał ważny ośrodek kulturalno-naukowy. Promieniował on polskością na cały zabór pruski, pomimo szalejącego Kulturkampfu. Z absolwentów pelplińskiego gimnazjum Collegium Marianum rekrutowali się członkowie kadr administracyjnych, szkolnych i politycznych Pomorza, w niepodległej Polsce po 1918 roku. Po cystersach pozostał wspaniały zachowany w niezmienionym stanie od XIV wieku kościół klasztorny, w którym każda cegła, mimo przetaczających się przez te tereny wojen, leży tak, jak ją położyli budowniczowie. Olbrzymia trójnawowa bazylika licząca 84 m długości, 26 m szerokości i tyleż wysokości jest jednym z największych zbudowanych z cegły, najlepiej zachowanych
i… najsolidniej wykonanych  kościołów gotyckich w Polsce.

Opatrzność czuwa nad tą świątynią, gdyż nawet sowiecka bomba, przebijając strop pod koniec II wojny, światowej spadła na posadzkę i nie wybuchła. Wyposażenie bazyliki stanowią obiekty, które mogą być ozdobą każdego muzeum. Reprezentują one wszystkie style i epoki w sztuce. Jest więc bazylika galerią sztuk wszelakich: wspaniałe gotyckie sklepienia, słynny w Europie zespół gotyckich stalli ołtarzowych niosący w swoim artystycznym przesłaniu ideę ogrodu zamkniętego – raju. Wspaniałe barokowe ołtarze zdobione malarstwem Hermana Hana, Andrzeja Stecha i Bartłomieja Strobla w swoich pierwowzorach oparte są na twórczości Rubensa i Rembrandta, a w niektórych przypadkach wyprzedzają nawet światłocieniowe malarstwo wielkich Holendrów.


Biały kruk

Wśród ołtarzy góruje przepiękny mariacki ołtarz główny (1623–1640) o wysokości 25 m, największy w Europie na wschód od Pirenejów. Równie interesujące jest otoczenie bazyliki stanowiące z nią cały kompleks zabytkowy, na który składają się zdobione malarstwem Stecha gotyckie krużganki z wirydarzem zwanym przez pelplinian patelnią, trzy refektarze, dormitoria i piękne ogrody urokliwie położone nad  Wierzycą. Nawet nierówne schody prowadzące do katedry mają swoją historię, bo zostały wydeptane stopami świętych i błogosławionych, wśród których był mój wuj, zamordowany w obozie koncentracyjnym w Sztutowie, ksiądz Franciszek Rogaczewski. Warto wymienić inne atrakcje Pelplina: Zespół Zabytkowy Kościoła Bramnego, ciekawą nekropolię, a także Muzeum Diecezjalne im. biskupa Okoniewskiego z bogatym zbiorem rzeźby średniowiecznej, złotnictwa, malarstwa i tym, co często stanowi główny cel wizyty w Pelplinie – słynną w świecie Biblią Gutenberga.
Miałem dreszcze, kiedy trzymałem w ręce tę książkę, której zwykłemu śmiertelnikowi dotykać nie wolno. Ja miałem to szczęście. Dzięki Pelplinowi. Jako redaktor wydawnictwa Bernardinum i plastyk odtwarzałem zatartą oprawę tej Biblii, identyfikowałem znaki wodne, wymiarowałem ślad czcionki. Książki to moje życie. Zredagowałem i zilustrowałem ich kilkadziesiąt. I tak się cieszę, że pod koniec mojego zawodowego życia spotkało mnie coś, jak prawdziwy cud – pracowałem z Biblią Gutenberga!

Czy byliście już Państwo w Pelplinie? Jeżeli nie, zapraszam do przeżycia przygody z historią w miasteczku, gdzie przybysze witani są z kociewską gościnnością. Wystarczy, jadąc samochodem w kierunku Gdańska, skręcić 4 km z krajowej „jedynki”.

Komentujesz: Pelplin - Pomorskie Ateny

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie