Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do archiwum (497)

Ewa Czopek, Hel

Miasto wiatru i słońca



Dla niektórych Cypel helski to prawdziwy koniec polski, dla mnie – to jej prawdziwy początek

Całe życie mieszkam na krańcu półwyspu zwanego przez Kaszubów Krowim Ogonem, Gęsią Szyją lub Kosą



Zapraszam Was na wędrówkę po moim ukochanym Helu, gdzie większość osób zna się przynajmniej z widzenia. Gdy idzie się przez miasto, na każdym kroku widać znajome twarze i słychać serdeczne pozdrowienia. Szybko roznoszą się tu wiadomości zarówno dobre, jak i te nieco gorsze. Helanie są życzliwi i tolerancyjni... albo po prostu mają słabą pamięć. Nie przeszkadza im to jednak w toczeniu zażartych dyskusji na tematy społeczne i polityczne. Idealnym do tego miejscem są łamy lokalnego miesięcznika Helska Bliza (z kaszubskiego bliza to latarnia).

Niektórzy uciekają stąd do większego miasta, ale nie ja. Tempo życia jest tu wolniejsze i łatwiej żyć w zgodzie z nowogwinejskim powiedzeniem „Nie spiesz się za bardzo, bo twoja dusza nie nadąży za twoim ciałem”. Lubię tutejszy spokój, ostre morskie powietrze przesycone jodem i wspaniałą nieskażoną przyrodę. Niestraszne mi nawet jesienne sztormy, podczas których wiatr próbuje wyważyć mi okno!
Jesienią i zimą życie w niewielkim Helu toczy się nieco sennie. Ulice są opustoszałe. Jednak wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca mieszkańcy ożywiają się i przystępują do porządkowania i odmalowywania domów. To znak, że sezon turystyczny zbliża się wielkimi krokami.


Jak w Chorwacji

Naszą wędrówkę rozpocznijmy od wspaniałych sosnowych lasów przesyconych wonią olejków eterycznych. Zachwycą Was pewnie powykręcane pnie drzew, których widok ukoi najbardziej skołatane nerwy. Ich kształty to sprawka sztormowych wiatrów, z których słynie Hel. Nie bez powodu przecież nosi miano najbardziej wietrznego, ale też najbardziej słonecznego miasta Polski. Na licznych ścieżkach spotykam ludzi uprawiających jogging i nordic walking, czyli coraz bardziej popularny w naszym kraju marsz z kijkami. Po takim wysiłku można odpocząć na miękkich zielonych dywanach z mchu.
Leśna ścieżka doprowadzi Was do plaży, którą można dojść do Juraty. Najrozleglejszy widok na morze rozpościera się z 19-metrowej Góry Szwedów. Legenda głosi, że w 1628 roku okręty potomków wikingów utknęły na mieliźnie w pobliżu tej najwyższej na Mierzei Wiślanej wydmy. Stoi na niej stara, nieczynna od lat 17-metrowa radiolatarnia. Bardzo lubię te dzikie tereny, gdzie wydmy malowniczo porastają kosodrzewiną i fioletowym wrzosem, a morze przybiera lazurowe barwy niczym zatoczki Chorwacji!


Oko w oko z historią

Znacznie bliżej mam jednak do Cypla, czyli końcówki Półwyspu Helskiego. Zachwyt budzi tamtejsza przyroda i mała plaża, zwana dawniej Dzikusem. Na śmiałków czekają tu ukryte pod ziemią dawne fortyfikacje i bunkry. Najsłynniejszym z nich jest 31. Bateria im. Heliodora Laskowskiego, która w 1939 roku stanowiła jeden z ważniejszych elementów obrony Wybrzeża. Największym zaś – Bateria Schleswig-Holstein, położona w lasach przy drodze wyjazdowej z miasta. Jej częścią jest popularna Mysia Wieża, na której szczyt prowadzi 117 schodów. W 1999 roku bateria ta wpisana została do rejestru zabytków. W bunkrach i wieży 7 lat później otwarto Muzeum Obrony Wybrzeża, w którym odtworzono warunki, w jakich mieszkali żołnierze.

W naszej wędrówce nie możmy ominąć centrum Helu, gdzie z wieży widokowej Muzeum Rybołówstwa, zlokalizowanego w ceglanym kościele z XV wieku, można podziwiać port, bulwar i małą plażę, na której poza sezonem nie ma „żywego ducha”. Ciszę przerywa jedynie kojący szum fal morskich „liżących” piasek uczesany przez wiatr.


Zatopione miasto

Zapraszam też w rejs jednym ze statków wycieczkowych, w które od maja do września przeistaczają się kutry rybackie. Wychylcie głowę za burtę i wbijcie wzrok w toń morską. Może uda Wam się wypatrzyć pozostałości starego Helu, który – jak głosi „Legenda o zatopionym mieście” – dawno temu był bardzo bogaty. Nie brakowało bursztynu, który kupowali kupcy ze Wschodu i z Południa. Rybacy łowili ogromne łososie i węgorze. Wśród pobożnych i pracowitych helan nie było biednych ani złodziei. W domach nie zamykano drzwi, nie ukrywano skarbów i pieniędzy. Dostatek jednak rozleniwił mieszkańców. Zaczęli oni najmować pracowników i posługiwać się niewolnikami. Sami oddawali się rozrywkom. W tawernach urządzano pijatyki, grano w kości i karty, wzmogły się chciwość, rozpusta i kradzieże, szerzyły się choroby. Kapitanowie obcych statków omijali rozpustne miasto, nad którym zawisło widmo zagłady...
Wtedy to nadszedł pamiętny pierwszy dzień Zielonych Świątek. Ciemne chmury przykryły niebo i dzień stał się nocą. Zabrzmiały kościelne dzwony. Od północny dobiegło przeraźliwe wycie. Zerwał się gwałtowny wiatr, błyskawice rozdarły niebo, a grzbiety fal wzniosły się tak wysoko, że zalały całe miasto. Na koniec zatrzęsła się ziemia i wchłonęła Hel, a ślad po nim zaginął.
Teraz, podczas silnych burz, niektórzy rybacy słyszą w szumie fal morskich, dobywający się jakby z dna Bałtyku, cichy jęk dzwonów kościelnych zatopionego miasta.



Komentujesz: Hel - miasto wiatru i słońca

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


  • grzegorczykwiki

    Muszę odwiedzić to miejsce

    grzegorczykwiki

  • Debski

    Hel to też miejsce, gdzie można bardzo smacznie zjeść. Szczególnie polecam tutaj restaurację Checz, w której do wyboru jest cała masa pysznych dań.

    Debski

Zgłoś nadużycie

Skomentuj artykuł