Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj

» Wyszukiwanie zaawansowane



Szukaj


Szukaj

Szukaj

Nie masz pomysłu na wczasy?


« Powrót do archiwum (429)

Tam, gdzie las przegląda się w wodzie


 

Bory Tucholskie są mi niezwykle bliskie. Tu się urodziłam i tu mieszkam. Tu wciąż odkrywam nowe ich zakątki. Albo odwiedzam te znane i lubiane

 

 

TEKST:: KRYSTYNA KRUCZKOWSKA

 

Sercem położonego w centralnej części Borów Tucholskich parku narodowego są jeziora, a zwłaszcza tak zwana Struga Siedmiu Jezior. Bez nich właśnie, a także bez rzek i strumieni, trudno wyobrazić sobie Bory Tucholskie. Są one ich krwiobiegiem. Odnajdziemy wśród nich na przykład rzadkie już dziś jeziora lobeliowe, o krystalicznie czystej wodzie. Swoją nazwę zawdzięczają lobelii, która tylko w tak czystych wodach zdolna jest wyrastać.



Bartuś pamięta


Nad jeziorami, czyli tam, gdzie las przegląda się w wodzie, jest też najpiękniej. A piękno to najlepiej podziwiać na rowerze. To idealny środek lokomocji na terenie Borów. Łatwo nim wszędzie dotrzeć.
Również w okolicy Strugi Siedmiu Jezior sprawdzi się to bez zarzutu. Są tam długie odcinki równej drogi, które dobrze jest przebyć szybciej, aby potem zatrzymać się w wymarzonym miejscu.

Dla mnie są to różne przystanki. Może to być ciekawy pień drzewa lub jakiś oryginalny kształt. W lesie pełno takich dziwolągów i nie wspomina o nich żaden folder turystyczny. Każda wyprawa do lasu, choćby wiodła tą samą trasą, kryje niespodziankę. I naprawdę trudno odgadnąć, co i gdzie nas zachwyci. Może to być nawet chrząszcz zmagający się z sosnową igłą – jakaż frajda dla miłośników przyrody, niezależnie od wieku i profesji.


I dlatego, gdy ktoś mnie zapyta, co w Borach podoba mi się najbardziej, trudno mi odpowiedzieć. Gdybym musiała jednak wybrać, wskazałabym jeziora i nad nimi las. Dla tych jezior śródleśnych znowu się tam wybiorę. Na przykład nad Płęsno. Tam z mostku popatrzę na Strugę, gdzie stoi stary dąb nazwany Bartusiem. Kiedyś była tu osada. Dąb ją na pewno pamięta. Tutaj też schodzę nad małe jeziorko o zabawnej nazwie Kacze Oko. Jegobrzegi, zarośnięte bujną roślinnością, przypominają lusterko wśród drzew. I choć jestem pod wrażeniem ogromnych jezior, na przykład Charzykowskiego, które ciągnie się kilometrami i rozbrzmiewa gwarem przez całe dnie od lata do jesieni, najlepiej czuję się tu – nad jeziorami śródleśnymi.

 

Może lubię wędrować nad Kaczym Okiem ze względu na drewnianą kładkę, która swym kolistym kształtem zachęca do spaceru wokół jeziora? Nie muszę się obawiać, że zdepczę rośliny, że pod moimi stopami zginie jakieś stworzonko skryte w gąszczu traw. Przyzwyczaiłam się, że będąc mieszkanką Borów, dzielę to mieszkanie z innymi – mniejszymi i większymi współbraćmi.



Dzików biegi przełajowe


Mimo że na plan pierwszy wybijają się jeziora, to lasy stanowią 80 procent parku. W większości są to pachnące żywicą sosny. Obok nich pojawiają się brzozy z fantastycznym kożuchem mchów i porostów (tych ostatnich jest tu około 200 gatunków), a także olsza, grab i klon. Niższe piętra zajmują jałowce, jarzęby, trzmieliny, natomiast w podszyciu dominują widłaki, rośliny bagienne i trawy. Wiosną kwitną konwalie, kaczeńce i zawilce, latem – kosaćce, grążele lub lobelie na wodzie, a jesienią, wzdłuż
wyższych partii lasu i wydm rozciągają się liliowe wrzosowiska. Na moczarach zaś czyhają barwne rosiczki. Latem i jesienią bogactwem parku są jagody i grzyby. Poza obszarami ochrony ścisłej można je zbierać bez przeszkód.

Przy odrobinie szczęścia uda się zobaczyć na łąkach boćka albo nawet żurawie. Uwielbiam te piękne i z gracją poruszające się ptaki. Spacerują często parami, jakby trzymały się pod ramię. W górze podziwiać można majestatyczną rozpiętość skrzydeł króla przestworzy – orła bielika, który swą nazwę zawdzięcza białemu zabarwieniu lotek w ogonie. Ptaki występują tu w imponującej liczbie – doliczono się 144 gatunków

Królem leśnych ostępów jest jeleń. Nie rzuca się jednak w oczy, chyba że jesienią ktoś wybierze się o zmierzchu na rykowisko. Także bobra dosyć trudno wypatrzyć. Za to widoczne są jego stołówki, gdzie pozostawił kopce świeżych jeszcze łupków drewna i okorowane pnie zwalonych drzew. Ja jednak nie czyham na atrakcję w postaci zobaczenia ogromnego zwierza. Takie spotkanie nie zawsze jest zabawne, szczególnie gdy jedzie się samochodem.

Z moich spotkań ze zwierzętami wspominam często jedno: wczesny zimowy ranek, droga do szkoły z moim synem. Gdy wjeżdżaliśmy do lasu, przez drogę przebiegł dzik. W końcu nic wielkiego. Ale naraz wypadły następne trzy! Ruszyły na przestrzał przez drogę tuż przed kołami mojego roweru! Gnały, nie patrząc ani na prawo, ani na lewo. Zatrzymałam się. Cofnęłam się trochę, a wraz ze mną
mój synek. Po chwili przegalopowały następne. Dokładnie nawet nie wiem, ile ich było. Na tle śniegu i w bladym świetle poranka wyglądały jak najeżone ciemne kolosy. Co sprawiło, że wtedy tak
gremialnie i grupowo urządziły sobie biegi przełajowe? Podobno takie zachowania nie należą do rzadkości, tylko nie wszyscy o tym wiedzą. Dla mnie są humorystyczną przypowiastką: gdy zobaczysz jednego dzika, spodziewaj się kolejnych.

 


Komentujesz: Tam, gdzie las przegląda się w wodzie

Wpisz komentarz

Zamknij to okno
Tylko zalogowani użytkownicy mogą wystawiać komentarze

Tagi: las, woda, bory tucholskie


Wasza ocena:


Wyślij link do znajomego!

Zamknij to okno
Prześlij poniższy link do znajomego najwygodniejszą dla Ciebie formą :


Wasze komentarze

Skomentuj artykuł


    Jeszcze nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Zgłoś nadużycie